logo
logo
zdjęcie

Jacek Kotula

Zróbmy coś dla rodziny

Piątek, 9 czerwca 2017 (07:43)

„Czas na rodzinę” – to hasło Marszu dla Życia i Rodziny, który już w najbliższą niedzielę, 11 czerwca 2017 r., przejdzie ulicami Rzeszowa.

W około 140 polskich miastach odbywają się w tym roku Marsze dla Życia i Rodziny. Ich kulminacja przypada na niedzielę, 11 czerwca. Mieszkańcy Rzeszowa już ósmy raz będą maszerować w tej sprawie.

Robimy to po to, aby zmienić mentalność Polaków. Chcemy pokazać, że związek kobiety i mężczyzny to podstawa każdej społeczności, a dziecko jest człowiekiem od momentu poczęcia. Ludzi, którzy tak myślą – w całej Polsce – są miliony! To zdecydowana większość społeczeństwa.

A marszów każdego roku przybywa! Zobaczmy tylko, że jeszcze 10 lat temu nikt nie zakładał, że Polska może zorganizować 140 wielkich manifestacji w obronie tradycyjnych wartości. Dziś maszerują duże miasta, miasteczka i wioski. W takich państwach jak Szwajcaria czy Włochy jest jeden marsz. U nas setki i przybywa nowych.

Chcemy coś robić dla rodziny. Pikiety, wystawy, zbieranie podpisów, to wszystko jest ważne. Ale trzeba też wyjść na ulice, żeby ludzie zobaczyli, ilu nas jest, jak wielka jest rodzina pro-life. Nie jesteśmy zaściankiem, nie żyjemy w średniowieczu. Jesteśmy obywatelami, którzy mają swoje zdanie. I jesteśmy gotowi go bronić. Nie damy się zakrzyczeć garstce lewaków, którzy tworzą czarne marsze i gejowskie parady. Polska tego nie chce. Polska jest za życiem i rodziną.

I to nie są akcje organizowane przez Kościół. Owszem, biskupi i księża udzielają nam swojego błogosławieństwa, ale głównymi organizatorami są zwykli ludzie. Te osoby rano wstają, idą do pracy, mają swoje problemy, a wyróżniają się tym, że swój wolny czas poświęcają na to, aby zrobić coś dla innych.

Nie dajcie sobie wmówić, że mała miejscowość, to mały marsz i to nic nie znaczy. W Rzeszowie wystarczyło dwóch organizatorów, kilku zapalonych działaczy pro-life, kilka pikiet i dziś na Podkarpaciu nie wykonuje się aborcji. Tak mniej niż setka osób pokonała przemysł aborcyjny.

Co ciekawe, im mniejsza miejscowość – tym łatwiej jest zorganizować marsz. A to dlatego, że ludzie się znają, czują się wspólnotą, to i większy procent mieszkańców jest na nich obecny. Dwa tygodnie temu byłem na marszu w 40-tysięcznym Jarosławiu. Miesiąc temu marsz organizowała Dukla, w której mieszka 2 tys. osób. To pokazuje, że nie tylko duże miasta szerzą idee prorodzinne, ale także te małe.

Rzeszowski marsz rozpocznie się o godz. 12.00 Mszą św. w kościele Ojców Bernardynów. Stamtąd udamy się pod fontanny multimedialne. W tym roku – obok potrzeby ochrony życia od poczęcia i tradycyjnej rodziny – chcemy zaakcentować także szkodliwą działalność przemysłu szczepionkowego. 

Jacek Kotula

Autor jest przewodniczącym rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO – Prawo do Życia.

NaszDziennik.pl