„Solidarność” zawiesza dialog z ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem. Dlaczego?
– Pan minister nie akceptuje zasad dialogu społecznego. Najważniejsze decyzje zapadają poza Radą Dialogu Społecznego. Kroplą przepełniającą czarę goryczy była ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych. Minister Radziwiłł dostał od nas zielone światło, aby ustawa, która długo była przez nas wyczekiwana, mogła być procedowana. Jednak nie dotrzymał wcześniejszych ustaleń. Byliśmy otwarci na współpracę. Wielokrotnie udzielaliśmy mu wsparcia. Byliśmy za to mocno krytykowani przez różne środowiska. Tymczasem Konstanty Radziwiłł nadwyrężył nasze zaufanie. Prace w Radzie Dialogu Społecznego stały się fikcją. Ustalenie czegokolwiek było niemal niemożliwe. Ale gdy już jakieś decyzje zapadły, to minister ich nie realizował. Twierdził, że nie może. Więc skoro ministrem zdrowia jest Konstanty „Nic nie mogę” Radziwiłł, to stwierdziliśmy, że szkoda naszego czasu. Nie chcemy dłużej firmować działań, które nie przynoszą żadnych pozytywnych rezultatów dla służby zdrowia.
Minister wyjaśniał, dlaczego nie może realizować wypracowanych rozwiązań?
– Zasłania się Ministerstwem Finansów lub kosztami. Jednak gdy prosimy o konkrety, to ich nie otrzymujemy. Posłużę się przykładem pracowników niemedycznych, którzy mieli być objęci ustawą. Włożyliśmy wiele pracy, głównie podczas prac w Senacie, żeby przygotować dane we współpracy z Biurem Legislacji Senatu. Ministerstwo nie tylko nam w tym nie pomogło, ale przygotowało też fałszywe dane. Mówi się, że nie ma pieniędzy dla szpitali i pracowników służby zdrowia. Tymczasem kolejny raz przekazywane są podwyżki dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Teraz blisko 30 mln zł. We wrześniu 2016 r. spotkaliśmy się z Beatą Szydło. Premier tłumaczyła, że ma jeszcze zaufanie do ministra. Czekaliśmy więc blisko rok, aby Konstanty Radziwiłł pokazał, że zależy mu na wsparciu środowiska i zrealizowaniu programu Prawa i Sprawiedliwości. Nie oszukujmy się. Program PiS, który my poparliśmy, nie jest realizowany. Dlatego uważam, że skoro minister „nic nie może”, to powinien w swoim własnym sumieniu podjąć pewną ważną męską decyzję.
Ta decyzja to dymisja?
– To jest decyzja pani premier i pana ministra. Związki zawodowe nie są od powoływania i odwoływania ministrów. Przez ostatni rok – od czasu naszego spotkania z premier – minister Radziwiłł nie zrobił nic. Ustawa o sieci szpitali to humbug. Nie wiemy, jak będzie funkcjonował system finasowania. Według zapowiedzi PiS, miały wzrastać środki na ochronę zdrowia. Niestety wieloletni plan Morawieckiego tego nie zakłada. Także w projekcie przyszłorocznego budżetu tego nie uwzględniono. Miały też wzrosnąć środki na ratownictwo. Muszę to powiedzieć i niech to wybrzmi bardzo mocno: gwarantem tych obietnic była pani premier.
I o spotkanie z premier będzie Pani zabiegać?
– Wielokrotnie się o to starałam. Nasze pisma są odsyłane do ministerstwa zdrowia. Pisaliśmy także do Jarosława Kaczyńskiego w tej sprawie, lecz i tu nie uzyskaliśmy odpowiedzi. W ostatnim czasie m.in. w sprawie skandalicznego pomysłu dopłat do świadczeń medycznych i sytuacji w Państwowej Inspekcji Sanitarnej wydeptałam ścieżki do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego i sekretarza Joachima Brudzińskiego. Rozmawiałam też z minister Elżbietą Witek. Odnoszę więc wrażenie, że sytuacja w służbie zdrowia nikogo nie interesuje.
Istnieje ryzyko masowego protestu?
– Decyzje w tej sprawie zapadną. Jakie? Teraz nie mogę przesądzać. My oczekujemy zmian. Przypomnę, że dla „Solidarności” ochrony zdrowia Konstanty Radziwiłł nigdy nie powinien być ministrem zdrowia.

