logo
logo

Edukacja

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Odwrót od gender

Środa, 5 lipca 2017 (01:34)

Szkoły nie będą już zmuszane do prowadzenia edukacji „antydyskryminacyjnej”.

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie zamierza też finansować szkoleń dla recenzentów sprawdzających dotąd podręczniki pod kątem treści o charakterze dyskryminacyjnym, jakie organizowano za rządów koalicji PO – PSL. Za dyskryminację mogło zostać uznane np. kwestionowanie ideologicznego wyrażenia, jakim jest „orientacja seksualna”.

Wśród zadań szkoły już od września nie będzie edukacji antydyskryminacyjnej, jeśli tylko minister Anna Zalewska podpisze rozporządzenie, które trafiło do konsultacji społecznych.

W ogłoszonym przez MEN projekcie w sprawie wymagań wobec szkół i placówek nie ma już mowy o przeciwdziałaniu dyskryminacji, które – wbrew szczytnej nazwie – otwierało furtkę do deprawacji. Dokładnie rzecz ujmując: z fragmentu odnoszącego się do szkół podstawowych i ponadpodstawowych, dotyczącego kształtowania postaw i respektowania norm społecznych, usunięto zdanie „w szkole lub placówce są realizowane działania antydyskryminacyjne obejmujące całą społeczność szkoły lub placówki”. W uzasadnieniu nowelizacji czytamy natomiast, że w szkole „istotne jest kształtowanie postaw patriotycznych, obywatelskich, poczucia tożsamości, świadomości narodowej i kulturowej”.

– To bardzo dobry krok naprzód ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej. Najważniejsze jest to, by dzieci były bezpieczne na terenie placówek szkolnych. A dotychczasowe zapisy otwierały możliwość wkraczania tam różnego rodzaju organizacji, które przeprowadzały eksperymenty, często bez wiedzy rodziców – komentuje Magdalena Trojanowska ze stowarzyszenia Stop Seksualizacji Naszych Dzieci. To zmiana długo wyczekiwana. 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik