logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Z pieśnią o Powstaniu Warszawskim

Środa, 2 sierpnia 2017 (19:41)

Śpiew i łzy wzruszenia mieszały się podczas wspaniałego koncertu piosenek powstańczych.

„Piosenka o mojej Warszawie”, „Pałacyk Michla”, „Warszawo ma” – te i inne powstańcze pieśni rozlegały się wtorkowym wieczorem po pl. Piłsudskiego i całej stolicy podczas koncertu „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki”. Wydarzenie to wpisało się w uroczystości 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

– To piękna chwila, kiedy mieszkańcy Warszawy gromadzą się, by uczcić powstańców. Zawsze jest nas wielu. W zeszłym roku było chłodno, w tym – upalnie. To nie ma znaczenia. Atmosfera zawsze jest podniosła. Bohaterowie ożywają w piosenkach, w naszej pamięci i mam nadzieję, że też w modlitwie – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” pani Małgorzata z Warszawy. Jak zauważa, takie wydarzenia pomagają w budowaniu wspólnoty.

– Doświadczamy jedności, tego niezwykłego patriotycznego zgromadzenia. Zastanawiam się, czy ci wszyscy zebrani przychodzą tylko z sentymentu. Ale myślę, że łączy nas coś więcej – prawdziwa miłość do Polski, do Warszawy, chęć oddania czci bohaterom powstania – zaznacza.

Obecny był prezydent Andrzej Duda. Jego postawa względem historii i Powstania została nagrodzona przez wielotysięczny chór warszawiaków. Gdy tylko prowadzący przywitał prezydenta, zgromadzeni zaczęli głośno skandować nazwisko głowy państwa, a chwilę potem po placu Piłsudskiego niosło się hasło: „Cześć i chwała bohaterom!”.

– Budujące jest to, że prezydent Andrzej Duda podszedł do tego z wielkim wyczuciem. Nie siedział na podeście jak gość honorowy czy widz, tylko był jednym z nas. Wyraźnie było widać, że uczestniczy w śpiewie razem ze zgromadzonymi ludźmi. On nie udawał, tylko śpiewał – powiedział Piotr Szubarczyk.

– Wspólne śpiewanie to jest jedna z najpiękniejszych form budowania wspólnoty. Niestety za mało uwagi poświęcamy propagowaniu patriotycznych pieśni. Ja, stary człowiek wychowany w PRL, znam na pamięć „Pałacyk Michla” czy „Chłopcy silni jak stal”. Proszę pójść do jakiejkolwiek szkoły czy do drużyn harcerskich i spróbować z nimi te pieśni zaśpiewać. Młodzi zrobią wielkie oczy, bo tego nie znają – akcentuje Szubarczyk. Jak dodaje, to wina systemu edukacji, który skupia się jedynie na historii muzyki.

Jak zauważa historyk, mimo że koncerty pieśni patriotycznych mają ogromne znaczenie dla budowania więzi narodowych, organizatorzy wtorkowego koncertu nie zachowali należytej staranności przy doborze repertuaru. – Nie przepadam za piosenką Eryka Lipińskiego „O chłopakach z AK”. Może dlatego, że po wojnie Eryk Lipiński był redaktorem naczelnym „Szpilek”. W tym piśmie ukazywały się wyjątkowo podłe i złośliwe obrazki oraz karykatury dotyczące Powstania, Armii Krajowej i NSZ – podkreśla Szubarczyk.

Rysą na wydarzeniu – w ocenie Piotra Szubarczyka – były też błędy prowadzącego koncert. – Prowadzący miał bardzo ubogą wiedzę na temat Powstania i popełniał błędy. Fatalne było przekręcenie nazwiska Krystyny Krahelskiej i przerobienie jej na „Krahulską”. Przecież jest to postać kultowa dla Powstania, Warszawy i Polski. To jest postać symboliczna dla wszystkich sanitariuszy Powstania Warszawskiego – akcentuje.

Koncert zorganizowało Muzeum Powstania Warszawskiego wraz z Urzędem Miasta Stołecznego Warszawy. Osoby, które przybyły na plac, otrzymywały specjalne śpiewniki sfinansowane przez PGNiG. Bulwersuje jednak, że patronat medialny nad wydarzeniem powierzono „Gazecie Wyborczej”, na której łamach ukazywały się teksty szkalujące powstańców. 

 

Galerię z koncertu można znaleźć TUTAJ

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl