logo
logo

Zdjęcie: arch/ Inne

Warszawa dostała… czerwoną gwiazdę

Czwartek, 20 grudnia 2012 (20:16)

Warszawa bolszewickim czerwonym miastem? – brzmi to nieprawdopodobnie. Ale do takich wniosków można dojść, oglądając folder reklamowy niemieckiej firmy RWE. Oburzeni są warszawiacy, a posłowie opozycji zapowiadają interpelację.

Na folderze reklamowym niemieckiej firmy energetycznej rozsyłanym razem z rachunkami do klientów widnieje mapka. Klienci, którzy otrzymali reklamówkę, ze zdumienia przecierają oczy, kiedy widzą Warszawę zakrytą czerwoną bolszewicką gwiazdą. Co to miało znaczyć? Dlaczego użyto takiej totalitarnej symboliki w stosunku do stolicy Polski? – tego chciał się dowiedzieć portal NaszDziennik.pl od wspomnianego przedsiębiorstwa. W odpowiedzi usłyszeliśmy tylko, żeby przesłać skan folderu e-mailem i poczekać na odpowiedź.

RWE (RWE AG niem. Rheinisch-Westfälisches Elektrizitätswerk AG - czyli Reńsko-Westfalski Producent Energii Elektrycznej SA) – jest niemiecką spółką energetyczną z siedzibą w Essen. W grudniu 2002 roku RWE kupiło od Skarbu Państwa 85% akcji STOEN. Warszawska spółka stała się tym samym częścią międzynarodowego koncernu RWE. Od 1 października 2008 roku spółka funkcjonuje pod nazwą  RWE Polska. Jej działalność to sprzedaż energii elektrycznej oraz odpowiedzialność za wsparcie rozwoju RWE na polskim rynku. RWE Polska w 100 proc. należy do RWE.

Można potraktować sprawę czerwonej gwiazdki umieszczonej na stolicy Polski na wesoło. Jednak mieszkańcom miastu boleśnie doświadczonemu przez obu okupantów: niemieckiego i sowieckiego, bynajmniej nie jest do śmiechu.

- W przypadku takiego folderu reklamowego poważnej firmy, za jaką uważa się RWE, trudno mówić o żarcie. Być może jest to objaw braku kompetencji w dziale graficznym tego koncernu energetycznego lub innego przedsiębiorstwa, które otrzymało zlecenie na przygotowanie takiej „reklamówki” – zastanawia się pani Katarzyna, warszawianka.

Wielu osobom pomimo upływu czasu czerwona gwiazda nadal kojarzy się źle, zwłaszcza po skali ludobójstwa komunizmu, o której się obecnie dowiadujemy.  

– To tak samo jak swastyka. Jak wpisuje się ta „reklamówka” w kontekst naszych relacji z Kremlem i nierozwiązanych wielu problemów, m.in. wyjaśnienia okoliczności zbrodni katyńskiej? Co miałoby znaczyć takie potraktowanie Warszawy przez firmę świadczącą usługi energetyczne na rzecz Polaków? Ta gwiazda wygląda na prowokację. Pamiętamy, jaka burzliwa dyskusja rozgorzała wokół prywatyzacji Stoenu. Tłumaczono Polakom, że polepszą się usługi, a kapitał nie ma narodowości. Jak teraz mamy w to uwierzyć, jeśli widzimy na stolicy okupacyjny znak triumfu sowieckiego? Bo tak nasze społeczeństwo postrzega tę symbolikę – podkreśla pani Katarzyna.

- Umieszczenie  bolszewickiej gwiazdy na mapie Polski oznaczającej położenie Warszawy uważam za skandaliczne! – ocenia z kolei pan Grzegorz.

Ich oburzenie podziela Gabriela Masłowska, posłanka Prawa i Sprawiedliwości. Zapowiada na piątek interwencję w tej sprawie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Gospodarki.

– Umieszczenie gwiazdy bolszewickiej na miejscu Warszawy - bez względu na intencje - uważam za wysoce niesmaczne, a nawet skandaliczne. Być może rzeczywiście chodzi o prowokację, a może jeszcze o coś więcej. Mianowicie o zabranie nam, Polakom, nadziei, że od nas nie wiele zależy i są mocarstwa, które ponad naszymi głowami ustalają i decydują o naszych sprawach. Jest to bardzo naganne – konkluduje Masłowska.

Jacek Dytkowski

NaszDziennik.pl