W czwartek w Parlamencie Europejskim obradowała komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE; tematem spotkania był stan praworządności w Polsce. Swą ocenę w tej sprawie przedstawił europosłom wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans. Komisarz ocenił m.in., że przekazana przez polskie władze odpowiedź na rekomendacje w sprawie praworządności nie rozwiewa wątpliwości KE i dalsze kroki wobec Polski będą zależały od kolegium unijnych komisarzy.
– Bez przerwy pytam przewodniczącego Timmermansa o podstawy prawne jego akcji. Jeżeli znajdzie poparcie w Komisji Europejskiej, żeby złożyć wniosek do Rady Europejskiej o stwierdzenie, że Polska narusza wartości UE, to będzie działanie w ramach jego kompetencji, ale wtedy powinien zamilknąć. Dlatego że policjant, który przekazuje zebrane materiały ze śledztwa prokuraturze, albo gorzej – nie przekazuje, bo twierdzi, że musi je nieustannie prowadzić – i nęka osobę, na którą się zawziął, w sposób ewidentny łamie prawo – podkreślił Jurek w piątek w radiu RDC.
– Komisja Europejska ma prawo wnioskować w tej sprawie, ale nie ma prawa do żadnego przesłuchiwania Polski, wydawania zaleceń. To są kompetencje Rady Europejskiej – dodał europoseł.
Pytany o ewentualne skutki uruchomienia art. 7 traktatu, dopuszczającego sankcje, szef Prawicy Rzeczypospolitej powiedział, że to oznaczałoby „kompromitację Komisji Europejskiej”. Jego zdaniem, „wśród rządów europejskich nie ma tendencji do tego, żeby rozwalać UE”.
– Więc nie zebraliby tej większości 22 głosów, żeby przeciwko Polsce uruchomić jakieś kroki. Pamiętajmy, że to jest precedens. Tak naprawdę uruchomienie art. 7 tak do końca przeciwko jakiemuś państwu byłoby początkiem końca UE, a raczej kontynuacją tego procesu co Brexit – powiedział Jurek.
Komisja Europejska prowadzi wobec Polski procedurę praworządności od początku 2016 roku. W połowie lipca KE ostrzegała, że jest bliska uruchomienia art. 7 traktatu, dopuszczającego sankcje, w związku z planowanymi w Polsce zmianami w sądownictwie. Później jednak prezydent Duda zawetował dwie z czterech kwestionowanych przez Brukselę ustaw. Nie zmieniło to nastawienia KE, która cały czas podkreśla, że w Polsce istnieje systemowe zagrożenie dla praworządności.

