logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

W rosyjskim stylu

Poniedziałek, 2 października 2017 (09:55)

Aktualizacja: Poniedziałek, 2 października 2017 (10:07)

Publikacje na temat przeszłości oficerów zatrudnionych w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego nasuwają skojarzenia z wojną hybrydową w rosyjskim stylu – ocenił Paweł Soloch, szef BBN.

 

Szef BBN komentował w ten sposób w RMF FM poniedziałkową publikację „Gazety Polskiej Codziennie”, która ujawniła, że szef gabinetu szefa BBN płk Mirosław Wiklik był w przeszłości członkiem PZPR i oficerem politycznym w 6. Batalionie Powietrznodesantowym.

– Mamy pewną telenowelę, robioną niestety według scenariuszy nasuwających skojarzenia z hybrydową wojną informacyjną w rosyjskim stylu – powiedział Soloch. 

Zapewnił, że przeszłość PZPR-owska Mirosława Wiklika była znana w czasach, gdy prezydentem był śp. Lech Kaczyński, a szefem BBN śp. Władysław Stasiak, ale wtedy nie przeszkodziło to pułkownikowi w awansie. Z kolei oficerem politycznym Wiklik był „na poziomie kompanii”.

– Przez następne 30 lat płk Wiklik był w GROM-ie, jednostce, która była forpocztą wprowadzającą nas do NATO, uczestniczył w wielu niebezpiecznych akcjach, ryzykował w stopniu, w jakim niewielu Polaków ryzykowało życie, w imię budowania takiego sojuszu, który doprowadził do tego, że mamy wojsko amerykańskie na terenie naszego kraju – przekonywał Soloch.

Ocenił, że rzeczywiście np. absolwenci wojskowych studiów w Moskwie lub funkcjonariusze służb PRL nie powinni pracować w takich instytucjach jak BBN. Stąd zwolniony został np. płk Czesław Juźwik, o którym wcześniej „Gazeta Polska Codziennie” też pisała. Czym innym jest jednak, jak zaznaczył, członkostwo w PZPR.

– W obozie dobrej zmiany też mamy ludzi z życiorysami w PZPR – dodał Soloch. Nie chciał jednak ujawnić, kogo ma na myśli.

Soloch nawiązał też do sprawy zatrudnionego w BBN gen. bryg. Jarosława Kraszewskiego, wobec którego 24 czerwca 2017 r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego wszczęła kontrolne postępowanie sprawdzające, co oznacza odmowę dostępu do informacji niejawnych.

– Jeżeli są jakiekolwiek okoliczności obciążające generała Kraszewskiego, to pan prezydent nie otrzymał do tej pory żadnych informacji w tym względzie – mówił Soloch.

Dodał, że „przedłużanie tej procedury przywodzi skojarzenia czasów, kiedy w ten sam sposób był blokowany zastępca szefa BBN Władysława Stasiaka, pan Witold Waszczykowski przez ówczesne ABW”. Także obecny szef MON Antoni Macierewicz, przypomniał Soloch, w przeszłości „padł ofiarą tego typu praktyk”.

Pytany, jak długo jeszcze będzie trwała „wojna o armię” między prezydentem a szefem MON, powiedział, że „to zależy od pana ministra”.

Zapewniał też, że „nie chciałby sprawiać wrażenia, że wojna jest na całego”.

– Mamy z pewnymi współpracownikami pana ministra dobre kontakty – mówił Soloch.

Na pytanie, czy będą jeszcze w tym roku nominacje generalskie, szef BBN odpowiedział, że „to rozstrzygnie pan prezydent”. 

RP, PAP

NaszDziennik.pl