Mowa o Zbigniewie Rozmanicie, przedwojennym przemysłowcu. Za wspieranie opozycji antykomunistycznej został skazany na karę śmierci w 1948 r., zamienioną później na 15 lat więzienia, pozbawiony majątku.
Rodzina Rozmanita od lat walczy o jego rehabilitację. Niestety bezskutecznie. – Sprawa ojca toczy się za długo, by o tym mówić! Byłam przesłuchiwana w Łodzi za PO – PSL! Czułam się jak w 1948 r. Pytania do mojej starszej siostry nie na miejscu! – podkreśla Maria Szlenkier, córka Rozmanita. – Przesłuchiwano też mojego śp. męża, żołnierza Armii Krajowej, zmarł w styczniu tego roku, uczestnika Powstania Warszawskiego. Co to za sądy? Kiedy się zmienią? – ubolewa Szlenkier.
Z rehabilitacją Rozmanita wystąpił w 2009 r. w imieniu rodziny jego bratanek Tomasz Banaszkiewicz. We wniosku do sądu podkreślał, że zarzut sabotażu gospodarczego był bezpodstawny, ponieważ kierowana przez stryja Fabryka Papieru w Fordonie miała dobrą sytuację ekonomiczną, a sam Rozmanit „udzielał się społecznie, popierając opozycjonistów walczących o niepodległość Polski”. Wskazywał też, że zarzut sabotażu gospodarczego był jedynie pretekstem do skazania Zbigniewa Rozmanita za to, że fabryka produkowała papier i dostarczała go do „drugiego obiegu”. Papier ten służył PSL do drukowania „Gazety Ludowej”.
W marcu 2011 r. Sąd Okręgowy w Łodzi uchylił wyrok sądu z okresu PRL. Sędzia Grzegorz Wasiński wskazał, że w akcie oskarżenia zarzucano Stanisławowi Dolewskiemu i sądzonym wraz z nim sześciu osobom, m.in. Rozmanitowi, „walkę” z Polską Ludową poprzez działalność sabotażową i wspieranie finansowe „reakcyjnych ugrupowań w ich walce z obozem demokracji”, licząc „na przywrócenie przedwrześniowego układu ekonomicznego” w wyniku „zwycięstwa reakcyjnych ugrupowań z mikołajczykowskim PSL na czele”.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

