logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Dzień kompromitacji europarlamentu

Środa, 15 listopada 2017 (21:11)

Europosłowie Julia Pitera, Barbara Kudrycka, Róża Róża Gräfin von Thun und Hohenstein, Michał Boni, Danuta Huebner zagłosowali za rezolucją, wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień. dotyczących praworządności i praw podstawowych, zapisanych w traktatach. Przyjmując rezolucję europosłowie zainicjowali też procedurę zmierzającą do uruchomienia art. 7 traktatu o Unii Europejskiej wobec Polski odebrania prawa głosu i nałożenia sankcji finansowych na Polskę.

W przyjętej dziś w Strasburgu rezolucji większość europosłów udzieliła mandatu Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego do opracowania specjalnego sprawozdania dotyczącego Polski. Na tej podstawie Parlament Europejski będzie mógł przegłosować wniosek wzywający Radę Europejską do podjęcia działań zgodnie z art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej konsekwencją, których może być nałożenie sankcji. Za działaniami przeciwko Polsce zagłosowali m.in. eurodeputowani Platformy: Julia Pitera, Barbara Kudrycka, Róża Róża Gräfin von Thun und Hohenstein, Michał Boni i Danuta Huebner. Zbulwersowana atakami na Polskę premier Beata Szydło zapowiedziała, że poruszy dzisiejsze skandaliczne wydarzenia ze Strasburga podczas rozpoczynającego się w piątek w Goeteborgu szczytu Rady Europejskiej. 

Podczas dzisiejszej debaty na temat praworządności w Polsce, w której uczestniczyło zaledwie 65 europosłów, co stanowi niewiele ponad 8 proc. wszystkich eurodeputowanych zasiadających w Parlamencie Europejskim, w roli głównego atakującego nasz kraj wystąpił europoseł Janusz Lewandowski, który swój wywód oparł na incydencie i de facto ludzkiej tragedii samospalenia Piotra S., a także na kłamliwych oskarżeniach dotyczących Puszczy Białowieskiej oraz rzekomym neonazizmie podczas Marszu Niepodległości w Warszawie. Wypowiedzi Lewandowskiego oraz jego partyjnych kolegów prof. Ryszard Legutko ocenił jako antypolskie.  Wskazując na intencje prowodyrów zauważył, że podobnie jak w przypadku poprzednich debat, także i w tej nie chodzi o żaden dialog. – To jest kolejny orwellowski seans, to jest pokaz siły w stosunku do Polaków i do polskiego rządu. Tu nie chodzi o praworządność, nie chodzi o wartości, tu chodzi o władzę, o to, kto ma władzę. To jest kolejna odsłona tego samego teatru – zaznaczył współprzewodniczący Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Zdaniem Ryszarda Legutki, unijni politycy mają obsesję na punkcie polskiego rządu. W tym kontekście europoseł PiS przypomniał publikacje w niemieckich mediach, w tym niedawną wypowiedź minister obrony Niemiec Ursuli von der Leyen czy prezydenta Francji Emmanuela Macrona odnośnie działań Polski i państw Europy Środkowo-Wschodniej zmierzające do upodmiotowienia się tej części Europy. W ocenie prof. Legutki wypowiedzi polityków niemieckich i francuskich są przejawem starych kolonialnych nawyków. – Ta wschodnia Europa nagle śmie coś robić, decydować o sobie, niebywałe, bez naszej wiedzy. Proszę przyjąć do wiadomości – wskazywał eurodeputowany PiS, że proces upodmiotowienia we wschodniej Europie się dokonuje i żeby Państwo nie wiem co tutaj robili, czy czego nie robili, to ten proces będzie trwać – akcentował prof. Legutko.

W wypowiedzi współprzewodniczącego EKR nie zabrakło też odniesień do działań wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, który wskazywał, że władze Polski powinny przywrócić niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego jako strażnika polskiej Konstytucji. Powinny też dostosować prawo o sądach powszechnych do prawa unijnego.  – Proszę mi tutaj nie mówić, że pan reprezentuje prawo, że pan reprezentuje wartości. Wszystkie działania Komisji przeciwko Polsce są działaniami bezprawnymi, które łamią traktaty europejskie i to, że te działania są „przyklepywane” w Parlamencie Europejskim, to wcale nie czyni ich mniej bezprawnymi. Państwo macie tu większość, możecie wszystko przegłosować nawet to, że dwa plus dwa jest pięć, ale prawda jest taka, że to są działania bezprawne – ocenił europoseł Legutko, wskazując jednocześnie, że w działaniach KE i osobiście Fransa Timmermansa przeciwko Polsce jak na dłoni widać, że mamy tu do czynienia z podwójnymi standardami, co więcej nikt tego nie kryje. Podkreślał, że KE i osobiście Timmermans nie reagował, kiedy w Polsce działy się złe rzeczy, podobnie brak było reakcji na wydarzenia w Hiszpanii. – Gdyby dziesiąta część tego, co w Hiszpanii działa się teraz w Polsce, to Pan zmieniłby się w św. Jerzego, który walczy ze smokiem – mówił Ryszard Legutko. W ocenie polityka PiS KE zachowuje się dziwnie, ignorując wszystkie odpowiedzi polskiego rządu i cały czas używa tej samej retoryki, wskazując, że w niczym nie przypomina to dialogu, ale ton ultymatywny. – To jest to, co Szekspir nazwał „the insolence of office”: bezczelność urzędu, bezczelność władzy – akcentował polityk PiS. Zapewniał też, że KE tylko się wydaje, że może zrobić wszystko, ale to tylko złudzenie. – Proszę Państwa, to tak naprawdę nie zaszkodzi Polsce, dawaliśmy sobie radę z większymi problemami – to szkodzi Unii. Gdyby zebrać wszystkie antyunijne diatryby, które padały w tej izbie, to wyrządziłyby one mniejszą szkodę wizerunkowi Unii niż Pana wystąpienia. Dla niszczenia wizerunku UE zrobił Pan więcej niż Nigel Farage i Marine Le Pen razem wzięci – podsumował swoje wystąpienie prof. Legutko. Po wystąpieniu prof. Legutko europosłowie PiS opuścili salę plenarną.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 9 grudnia 2017 (12:58)

NaszDziennik.pl