logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Polskę chcą zepchnąć do narożnika

Wtorek, 21 listopada 2017 (20:59)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W czyim imieniu wypowiedział się na Twitterze Donald Tusk? Skąd ta wzmożona aktywność szefa Rady Europejskiej?

– Sądzę, że jeśli chodzi o motywację takiego działania, to musiałby się wypowiedzieć sam Donald Tusk. Natomiast my możemy pospekulować. Wydaje się, że Tusk, przekraczając granice przyzwoitości, stara się wpisać w retorykę przyjętej w ubiegłym tygodniu antypolskiej rezolucji Parlamentu Europejskiego. Przypomnijmy, że kiedy Tusk był premierem, starał się wyczuwać pewne, aktualnie dominujące w Europie trendy, które były wypowiadane czy wyznaczane w Berlinie. I tak odpowiadając na zapotrzebowanie kanclerz Angeli Merkel, swoimi działaniami Donald Tusk wpisywał się w ten kontekst, w zamian uzyskując pewne pochwały. Być może i tym razem liczy na ewentualną kontynuację swojej politycznej kariery na unijnych salonach po zakończeniu kadencji przewodniczącego Rady Europejskiej. Swoimi działaniami pokazuje, że jest lojalny, tyle tylko, że nie w stosunku do polskiego rządu i Polski, ale bardziej wobec biurokratów brukselskich i przywódców zachodnich państw, którzy rozgrywają Unię Europejską dla swoich celów.

Jakie znaczenie ma to działanie Tuska, jeśli chodzi o polską scenę polityczną?

– Jeśli chodzi o sytuację wewnątrz obozu opozycji liberalnej, to wyraźnie widać, że trwa tam rywalizacja czy konkurencja na radykalizm antypisowski. Oznaką tego może być postawa sześciu europosłów Platformy, którzy zagłosowali przeciwko Polsce. Obecny szef Platformy – Grzegorz Schetyna, chcąc być jeszcze bardziej radykalny, a przynajmniej równie radykalny, w tym kontekście wpadł na pomysł konstruktywnego wotum nieufności dla rządu Zjednoczonej Prawicy. W ten sposób próbuje się wybić na czoło jako najbardziej radykalny lider opozycji, ten, który będzie kandydatem na premiera i którego będą musieli poprzeć wszyscy liberalni opozycjoniści zasiadający w polskim Sejmie. I być może Donald Tusk, który odczytuje te intencje, próbuje pomieszać szyki Grzegorzowi Schetynie i stąd – w swojej retoryce zamieszczonej na Twitterze – jest jeszcze bardziej radykalny.

Do czego doprowadzi takie ściganie się na radykalizm?

– Takie zachowania polityków tzw. totalnej opozycji kompromitują ich w oczach Polaków, ale ostatecznie również na arenie międzynarodowej, gdzie takie zjawiska raczej nie występują. Trudno sobie bowiem wyobrazić, żeby ktokolwiek zajmujący eksponowane stanowisko zachowywał się tak w relacji do własnej ojczyzny, własnego państwa. Oczywiście takie postawy mogą okazać się skuteczne czy windujące dla pojedynczych karier, być może również dla międzynarodowej kariery samego Tuska, i w konsekwencji przełożyć się na frakcyjną walkę wewnątrz Platformy czy między Platformą a Nowoczesną.

Jakie mogą być echa tego wpisu na Twitterze, jeśli chodzi o wizerunrek Polski za granicą?

– To jest wzmocnienie antypolskiego przekazu, który w ubiegłym tygodniu wyszedł z Parlamentu Europejskiego. Donald Tusk – jakby nie było, kiedyś premier Polski – tym tweetem uwiarygadnia rezolucję przeciw Polsce, której kolejnym krokiem ma być uruchomienie artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej, a w konsekwencji nałożenie sankcji na nasz kraj. Jeśli Donald Tusk w sposób pozbawiony jakiejkolwiek logiki próbuje łączyć sprawy relacji Polski z Ukrainą z rzekomo promoskiewskim kursem rządu w Warszawie, to pokazuje kompletne absurdy, zwłaszcza że obecne relacje polskiego rządu z Rosją są bardzo napięte. Trzeba przypomnieć, że to za rządów Donalda Tuska relacje Polski z Rosją były dziwacznie, wręcz niebezpiecznie ciepłe. Jeśli zatem prześledzić ten wpis Donalda Tuska, to trzeba powiedzieć, że nie jest on nawet spójny logicznie, za to wizerunkowo uderza w Polskę, w dodatku wpisuje się w głos europarlamentu. Oczywiście są tu też inne, dalsze cele europejskich graczy, którzy chcieliby Polskę zepchnąć do narożnika, zmarginalizować, odciąć nas od wpływania na bieg spraw europejskich. Jednocześnie zohydzić to, co jest proponowane w Polsce jako alternatywa ideowa w stosunku do Europy. Warto mieć świadomość, że jeśli w Polsce są podnoszone kwestie religijne i patriotyczne, to jest to sprzeczne z ateistycznymi czy multikulturowymi treściami dominującymi w zachodniej Europie. Pseudopostępowe elity europejskie i zachodnie obawiają się odrodzenia Europy w klasycznym wydaniu, dlatego robi się wszystko, żeby zohydzić Polskę.

Tak czy inaczej mówi w imieniu europejskich elit. Pamiętamy przecież jego słowa, że „polskość to nienormalność…

– Proszę zwrócić uwagę, że dzisiaj Donald Tusk mówi nie jako osoba prywatna, ale jako wysoki urzędnik unijny. Co prawda nie wyróżnił się jakoś specjalnie jako szef Rady Europejskiej, był czy jest bezbarwny, bez pomysłu czy w ogóle inicjatywy, co najwyżej wpisywał się w narrację, która szła z Zachodu. Teraz, występując przeciw Polsce, wzmacnia tylko głos i ocenę Jean-Claude'a Junckera, który stwierdził, że stanowisko przewodniczącego RE jest niepotrzebne, a Donald Tusk wykorzystuje je, działając w interesie tych, którzy go tam postawili. Oczywiście, w tym kontekście widać jeszcze wyraźniej, jak słuszną była decyzja polskiego rządu, który nie poparł Tuska jako kandydata na drugą kadencję szefa RE. Co by nie powiedzieć, Donald Tusk czuje się dzisiaj – jak wielu przywódców opozycji liberalnej – którzy są bardziej częścią establishmentu europejskiego, unijnego, niż politykami, którzy reprezentują interes narodowy Polski.

Tyle tylko, że ten establishment europejski też zaczyna się chwiać się w posadach, wystarczy tylko spojrzeć na Angelę Merkel, która na arenie międzynarodowej dyktuje warunki, a ma problemy ze skonstruowaniem rządu u siebie, w Niemczech…     

– Jeśli nic się nie zmieni, to w Niemczech będą kolejne wybory i polityka niemiecka prędzej czy później się poukłada, i jej cele będą w taki czy inny sposób realizowane. Oczywiście, że Niemcy słabną. Gospodarczo kwitną, ale nie mają już tak przejrzystej sytuacji politycznej. Stąd powyborcza łamigłówka jest skomplikowana, rosną napięcia, co jest wynikiem wzrostu napięć społecznych, a nie tylko pomiędzy partiami politycznymi. Z kolei te napięcia między partiami są pochodną rozregulowania społecznego, zwłaszcza po szaleństwach dotyczących migracji. W tym względzie nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie dzieją się różne rzeczy i w tej sytuacji Polska – z częścią krajów środkowej Europy – wychodzi z bardzo jasnym przekazem, a mianowicie, że Unia Europejska powinna być Unią narodów, Unią państw narodowych z poszanowaniem suwerenności każdego z państw itd. Niestety takie podejście stoi w sprzeczności z tym, co proponują euro-federaliści, którzy mniej przejmują się skutecznym i kompetentnym zarządzaniem kontynentem, a bardziej składaniem deklaracji, że wszystko wymaga uregulowania na szczeblu europejskim. I przy tym kryzysie politycznym, który wybrzmiewa coraz głośniej w różnych krajach europejskich i w samej Unii, przecież Brexit to nie jest przypadek. W związku z tym, kiedy mamy do czynienia z sytuacją kryzysu, to lepiej byłoby, żeby ten głos, propozycja z Polski wybrzmiała pełnym głosem. Tyle tylko, że nie jest to na rękę eurofederalistom, stąd kiedy 11 listopada, w Święto Niepodległości, odbywa się marsz patriotyczny, to trzeba go sprowadzić do nazizmu i faszyzmu, a kiedy Polska wychodzi z jakąś mądrą propozycją inicjatywy europejskiej, to w świat idzie przekaz pisany ręką Tuska, że jest to inicjatywa moskiewska. Tak wygląda propaganda i fałsz, który ma wydźwięk antypolski. Antypolonizm jest zatem obecny, mam tu na myśli antypolonizm walczący z Polską tradycyjną, Polską chrześcijańską i narodową. Polscy politycy, którzy przyłączają się do tego chóru lewicowych zachodnich polityków – w mojej ocenie – będą mieli bardzo negatywną ocenę, ale widać o to nie dbają.

Jak wobec takiej postawy Tuska powinien zachować się polski rząd?

– Kłamstwa przeciwko Polsce – w jakimś sensie – są prostowane, tylko pytanie, kto chce słuchać Polski. W mojej ocenie ten temat powinien wybrzmieć również na forum Rady Europejskiej. Wszystko jedno, czy obrażający Polskę Donald Tusk – jako szef Rady Europejskiej – jest Polakiem czy nim nie byłby, tak czy inaczej z całą pewnością nie powinien ingerować w wewnętrzne sprawy żadnego z krajów członkowskich. Tusk nie powinien prowadzić gry politycznej przeciwko któremukolwiek z państw, dlatego tym bardziej tę kwestię należy podnieść na forum międzynarodowym. Szef Rady Europejskiej powinien być apolityczny, ale w przypadku Donalda Tuska tak nie jest. I to jest pierwsza kwestia. Jednak najważniejsze jest to, żeby w sposób jasny, przejrzysty komunikować polskiemu społeczeństwu prawdę. Sądzę, że póki co, na tyle brzmi to mocno – przynajmniej w mediach narodowych, że Polacy – jeśli jeszcze nie mają, to z pewnością wyrobią sobie opinię zarówno o samym Donaldzie Tusku, jak też o unijnych elitach, które zdecydowały się w ten bezpardonowy sposób atakować Polskę.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 22 listopada 2017 (14:55)

NaszDziennik.pl