logo
logo

ZDROWIE

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Pediatria w kryzysie

Czwartek, 30 listopada 2017 (02:25)

Gdyby nie wysiłek pediatrów, którzy weszli w wiek emerytalny, nie miałby kto leczyć dzieci.

Dzieci rodzi się coraz więcej, a dostać się do pediatry jest coraz trudniej. Lekarzy tej specjalności dramatycznie brakuje w przychodniach i na oddziałach szpitalnych. Sytuację doraźnie ratują emeryci.

– Z danych z Centralnego Rejestru Lekarzy z 1 października 2017 r. wynika, że wśród pediatrów wykonujących zawód, uwzględniając tzw. jedynkowiczów, czyli posiadających też I stopień specjalizacji, 40,7 proc. kobiet ukończyło 60 lat i 23 proc. mężczyzn ukończyło 65 lat. Natomiast wśród pediatrów wykonujących zawód, specjalistów w rozumieniu prawa UE (czyli nie uwzględniając tzw. jedynkowiczów), 34,3 proc. kobiet ukończyło 60 lat, a 23,3 proc. mężczyzn – 65 lat – podaje Naczelna Izba Lekarska.

Dane, które otrzymaliśmy z resortu zdrowia, wskazują, że pediatrzy w wieku przedemerytalnym i seniorzy to już zjawisko powszechne. W niektórych regionach stanowią zdecydowaną większość. Tak jest np. w województwie dolnośląskim, gdzie liczba lekarzy pediatrów w wieku od 51 lat posiadających specjalizację I lub II stopnia bądź tytuł specjalisty wynosi 899 – na 1165 wszystkich pediatrów czynnych zawodowo w tym województwie. Z tej grupy 249 lekarzy ma powyżej 66 lat. Podobnie jest w innych częściach kraju. Ogółem na 14 957 pediatrów czynnych zawodowo aż 3468 to osoby powyżej 66. roku życia.

– W gabinetach przyjmują lekarze po siedemdziesiątce – emeryci. Osoby, które powinny odpoczywać, bawić wnuki, jeździć na wycieczki – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jarosław Wanecki, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Płocku, lekarz pediatra. – Osoby w wieku emerytalnym są zatrudniane, ponieważ w innym razie dyrektor szpitala czy kierownik przychodni nie mógłby w wielu wypadkach realizować punktów kontraktowych na świadczenia. I tak koło się zamyka – dodaje.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik