logo
logo

Obrona rodziny

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Szykany na odległość

Wtorek, 12 grudnia 2017 (04:16)

Władze norweskie zdalnie szykanują swoją obywatelkę, która poprosiła o azyl w Polsce.

 

Urząd ds. Dzieci (Barnevernet, BV) od dawna zawziął się na Silje Garmo i jej córkę Eirę. Odebranie dziecka nie udało się, co więcej, władze norweskie nie mają podstaw prawnych, by zajmować się jego losem. Zamiast tego norweska policja uznała Garmo za zaginioną i zablokowała jej paszport.

BV dwa razy wszczął postępowanie o przekazanie opieki nad Eirą państwu, co oznacza odebranie dziecka i umieszczenie go w rodzinie zastępczej. Dwa razy wniosek wycofał. Ostatnio gminna Rada Pomocy Społecznej miała nad nim obradować 21 listopada, ale urząd zrezygnował w ostatniej chwili. W obu przypadkach rada nie była właściwa do zajmowania się Silje i Eirą, gdyż obie przebywają od maja w Polsce. Zgodnie z art. 5 konwencji haskiej z 1996 r. za ochronę dziecka i jego majątku odpowiadają władze państwa jego stałego pobytu. Nawet norweski Sąd Najwyższy uznał, że w określeniu, prawo jakiego państwa ma zastosowanie do spraw dziecka znajdującego się poza swoją ojczyzną, decydujące jest przywiązanie do kraju i zamiar pozostania w nim. W przypadku Eiry i jej matki oczywiście jest to Polska. Dziewczynka większość życia mieszka w naszym kraju, zaczyna już nawet mówić po polsku.

Mecenas Jerzy Kwaśniewski z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, który reprezentuje matkę i córkę, wysłał do różnych norweskich urzędów pismo informujące o tym, że obie przebywają w Polsce i w związku z tym norweskie urzędy nie są właściwe do zajmowania się sprawą opieki nad Eirą. Pismo trafiło m.in. do nadzorującej BV Dyrekcji ds. Dzieci, Młodzieży i Spraw Rodzinnych (Bufdir) i podległych jej urzędów regionalnych (Bufetat), a także do ministerstwa dzieci, równości i włączenia społecznego, ministerstwa sprawiedliwości oraz MSZ. Być może to z tego powodu BV wycofał swój wniosek.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik