Jakie są konkretne oczekiwania Polaków wobec nowego rządu? Zmiana na stanowisku premiera ma wpływ na realizację postulatów chroniących fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej, jak ustawodawstwo chroniące życie?
– Rząd powinien jasno oświadczyć, że stoi na gruncie zasad cywilizacji chrześcijańskiej, jednocześnie pamiętając, że i Naród, i Europa to wspólnota losu również z tymi, którzy nie podzielają naszych wartości. Ale tak jak oni mają swój kierunek – tak i my będziemy kierować się uniwersalnymi zasadami cywilizacji życia i praw rodziny. To od razu wyjaśni wiele nieporozumień i uwolni nas od tłumaczenia się z tego, kim jesteśmy. Rząd nie musi zastępować inicjatyw społecznych, wystarczy, że będzie wobec nich po prostu solidarny i lojalny. Wystarczy, że powie: inicjatywa „Zatrzymać aborcję” jest całkowicie zbieżna z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 roku i patrzy na nią z uznaniem. Resztę wykona parlament. Rząd natomiast powinien dbać na co dzień o wykonywanie wszystkich przepisów chroniących życie. Nie może być tak jak za rządów PO – gdy urzędowa interpretacja przepisów chroniących życie należała do ich przeciwników. Sam premier ma ogromną pozycję polityczną, ale musi chcieć z niej korzystać.
Komentatorzy wskazują, że rząd z premierem Morawieckim na czele jeszcze silniej odejdzie od działań w kwestiach cywilizacyjnych (ochrona życia, gender), a skupi się na ekonomii i poprawianiu relacji z zagranicą. Podziela Pan te obawy?
– Niestety, premier Szydło mimo naszych wielokrotnych, a nasilonych w ciągu ostatnich trzech miesięcy apeli nie zdecydowała się na wypowiedzenie genderowej konwencji stambulskiej. Ta konwencja z udziałem Unii Europejskiej jest jeszcze gorsza niż jako wzajemna umowa państw. Zresztą widzimy już pierwsze sygnały, jak pogorszy sytuację kobiet. Skracanie czasu odpoczynku emerytalnego kobiet albo przymusowe przekazywanie mężom części urlopu macierzyńskiego to „genderowa równość” w praktyce, a z konwencją pójdzie to jeszcze dalej. Tak właśnie wygląda odchodzenie od „stereotypowych” rozróżnień kobiety i mężczyzny. Ale przecież nawet bez tego, wyłącznie ze względu na prawo rodzinne, minister Kempa uznała konwencję stambulską za „potworka legislacyjnego”. Teraz premier Morawiecki ma szanse ją wreszcie wypowiedzieć i nadrobić te zaniechania.
Dla PiS sprawy ochrony życia, rodziny są w ogóle ważne, warte zabiegów i uwagi?
– PiS dlatego złamało umowę z Prawicą Rzeczypospolitej, że od zawsze nie chce mieć samodzielnej prawicy katolickiej, nawet najbardziej nastawionej na polityczną współpracę, która w najważniejszych sprawach społecznych będzie oczekiwała konkretów, nie słów. Szkoda tylko, że nie powiedzieli tego otwarcie opinii, a naszej umowy współpracy nie wypowiedzieli uczciwie, zgodnie z ustalonymi zasadami, na co najmniej rok przed wyborami.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

