logo
logo

Pamięć

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Bohater z Auschwitz

Piątek, 22 grudnia 2017 (04:28)

Pożegnamy dziś śp. Kazimierza Piechowskiego, jednego z bohaterów brawurowej ucieczki z KL Auschwitz, zmarłego 15 grudnia w Gdańsku w wieku 98 lat.

 

Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona o godz. 13.00 w kościele św. Józefa w Tczewie. Ostatnie pożegnanie nastąpi na cmentarzu parafialnym, gdzie znajduje się grobowiec rodziny Piechowskich.

Kazimierz Piechowski urodził się 3 października 1919 r. w Rajkowach na Kociewiu, w powiecie tczewskim, w gminie Pelplin. Pochodził z rodu szlachty pomorskiej, Piechowskich herbu Leliwa, przechowującej pamięć o polskich Prusach Królewskich, tradycje patriotyczne i niepodległościowe.

Patriotyczną formację Kazimierza Piechowskiego ugruntowało harcerstwo. To właśnie wspólnie z druhem „Alkiem” (Aleksandrem Kiprowskim) próbował się przedrzeć jesienią 1939 r. do Wojska Polskiego we Francji. Zatrzymani przez Niemców na granicy węgierskiej trafili do KL Auschwitz już w drugim transporcie po powstaniu obozu.

Kazimierz Piechowski otrzymał numer 918. Zapamiętał apel, podczas którego św. Maksymilian Maria Kolbe ofiarował swe życie za ojca rodziny, Franciszka Gajowniczka.

20 czerwca 1942 r. rozpoczęła się najsłynniejsza, brawurowa ucieczka z Auschwitz „komanda” złożonego z czterech więźniów: Kazimierza Piechowskiego, Stanisława Jastera (oficera AK, numer obozowy 6438), Eugeniusza Bendery (nr 8502) i ks. Józefa Lemparta (nr 3419). Uciekinierom w niemieckich mundurach (ukradzionych z magazynu SS), w samochodzie pozostającym w dyspozycji komendanta obozu, wartownicy zasalutowali na bramie. Kazimierz Piechowski miał na sobie mundur oficerski i był głównym „aktorem” w tej akcji. Jak wielu Pomorzan, znał dobrze niemiecki, i to była jedyna „legitymacja” uciekinierów. Udało się! W obozie rozwścieczony Lagefuehrer nie miał nawet kogo ukarać podczas apelu, ponieważ z „komanda” Piechowskiego nikt nie pozostał. Całość „komanda” stanowiła uciekająca czwórka.

Nigdy się nie poddawał

Kazimierz Piechowski wstąpił po tej ucieczce w szeregi Armii Krajowej. W 1945 wrócił na Pomorze i podjął pracę. Został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa jako akowiec podejrzany o opór wobec „nowej rzeczywistości”. Bohater z Auschwitz przesiedział w komunistycznym więzieniu siedem lat.

Nigdy się nie poddawał, był wzorem hartu ducha i twardych życiowych zasad. Ukończył Politechnikę Gdańską, jako inżynier pracował w Stoczni Gdańskiej, zaskarbił tam sobie przyjaźń wielu ludzi. Znany był z wielkiej powściągliwości i rozważnych opinii. Nigdy nie stawiał się sam w szeregu bohaterów, a gdy tak o nim publicznie mówiono, był zakłopotany.

Ucieczkę uznał po latach za swój obowiązek. Kiedy podczas plenerowej uroczystości w Zespole Szkół w Przodkowie na Kaszubach podstawiono 96-latkowi fotel, odsunął go zdecydowanym ruchem: „Wszyscy stoją, nie wypada, żebym ja siedział”. Po chwili osobiście kopał dół pod drzewko pamięci patrona szkoły, rotmistrza Witolda Pileckiego.

To właśnie nasz bohater narodowy, rotmistrz Witold Pilecki, „druh Witold”, uznał dzień brawurowej ucieczki Kazimierza Piechowskiego za jeden z najważniejszych w okresie swego pobytu w obozie. W raporcie z roku 1945 pisał z zachwytem o moralnym znaczeniu tej ucieczki dla współwięźniów. Pragnieniem pana rotmistrza było, aby po wojnie powstał film fabularny (za wzór stawiał przedwojenny obraz „Dziesięciu z Pawiaka”, na którym wychowała się polska młodzież).

Niestety, do dziś takiego filmu nie ma. Polski Instytut Sztuki Filmowej wspierał za to antypolskie produkcje w rodzaju „Tajemnicy Westerplatte”, „Pokłosia” czy „Syberiady polskiej” opartej na scenariuszu stalinowskiego prokuratora.

Czy zrealizujemy testament rotmistrza Pileckiego? To sprawa honorowa. Materiału nie brakuje. Kazimierz Piechowski wystąpił w kilku filmach dokumentalnych (m.in. produkcji BBC), opublikował też poruszające wspomnienia „Byłem numerem”.

Od roku 2006 był Honorowym Obywatelem Miasta Tczewa. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Instytut Pamięci Narodowej przyznał mu honorowy tytuł Kustosza Pamięci Narodowej. Pracownicy gdańskiego IPN, z dyrektorem Oddziału Gdańskiego prof. Mirosławem Golonem na czele, wezmą dziś udział w pogrzebie śp. Kazimierza Piechowskiego i proszą każdego, kto mieszka na Pomorzu, i kto mimo przedświątecznego zabiegania docenia znaczenie ostatniej posługi dla bohatera, by o godz. 13.00 przybył do kościoła św. Józefa w Tczewie.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Piotr Szubarczyk, Biuro Edukacji Narodowej IPN Gdańsk

Nasz Dziennik