logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Chcemy Unii szanującej Polskę

Piątek, 22 grudnia 2017 (21:17)

Z Markiem Jurkiem, posłem do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Komisja Europejska rozpoczęła nowy rozdział dyscyplinowania Polski, uruchamiając art. 7 unijnego traktatu w sprawie praworządności w naszym kraju. Co to oznacza?

– W zasadzie nic nowego, jedynie tyle, że sprawę musi rozpatrzyć Parlament Europejski, a jeśli tam znajdzie się 2/3 głosów, wniosek o pozbawienie Polski udziału w decyzjach międzyrządowych będzie rozpatrywany przez rządy na Radzie Europejskiej. Jeśli poparłyby taki wniosek 22 państwa, Rada uznałaby, że w Polsce „istnieje wyraźne ryzyko” odejścia od zasad demokracji.

Retoryka polityków Prawa i Sprawiedliwości jest taka, że w zasadzie nic się złego nie dzieje. Panu również towarzyszy ten spokój?

– To zależy, jak to rozumieć. Unia Europejska (tak jak definiują ją traktaty) nie przypisuje Polsce „poważnego i stałego naruszenia” zasad demokracji, bo Unia stoi na tym stanowisku jedynie wtedy, gdy zgodnie tak uważają wszystkie jej państwa. Głos Węgier jest tu przesądzający. Natomiast obecne kierownictwo Unii otwarcie pokazało w środę, na czym polega jego polityka. I to jest sprawa bardzo poważna. Jedno jest pewne – nie można ani zwiększać ich uprawnień, ani aprobować kierunku ich polityki. To nie jest kwestia tempa, „jednakowej prędkości” – jak uważa rząd PiS, ale w ogóle odwrócenia tego destrukcyjnego dla Europy kierunku.

Frans Timmermans stwierdził, że Komisja jest otwarta na dialog z Polską. Jak rozumieć te zapewnienia?

– Komisja nie ma żadnych podstaw traktatowych do wywierania ciągłej presji na państwa. Ma prawo zająć stanowisko wobec ich polityki, ale musi poddać je ocenie albo rządów Unii Europejskiej (w ramach Rady), albo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Ta presja pod pretekstem „dialogu” to zwykłe nadużycie władzy.

Komisja Europejska poinformowała o art. 7, mimo że jeszcze nie wiadomo było, czy prezydent Andrzej Duda w ogóle podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Co to oznacza?

– To działanie skandaliczne, ponieważ nie chodzi tu nawet o ocenę polityki państwa (a więc skutków ustawodawczych i administracyjnych decyzji), ale o ingerencję w proces demokratyczny w trakcie jego trwania. W pewnym sensie można powiedzieć, że prezydent podpisał te ustawy w reakcji na presję Komisji Europejskiej, bo prezydentowi nigdy nie wolno ulegać presji zagranicy, nawet gdy chodzi o związki i organizacje, do których należymy.

Jakie będą kolejne kroki prawne Komisji Europejskiej wobec Polski?

– Prawnych Komisja już nie ma żadnych, reszta należy do Parlamentu Europejskiego i rządów, pozaprawne być może będzie podejmować nadal.

Dlaczego Polska stała się celem takich działań Brukseli?

– Nikt już nie może mieć wątpliwości, że Komisja Europejska drogą faktów dokonanych chce zdobyć władzę nadzoru nad państwami. Wobec Europy Środkowej mają nastawienie kolonialne. Uważają, że powinniśmy „uczyć się od nich” demokracji. I ta demokracja musi być liberalna, nawet jeśli w egzekucji tego liberalizmu Komisja miała działać – jak powiedziała Sophie in ’t Veld – „odważniej i mniej legalistycznie”. Częścią tej „demokracji” jest coraz bardziej otwarte podważanie prawa do życia czy rewolucja homoseksualna.

W związku z tym, jaką politykę Polska powinna prowadzić wobec Unii Europejskiej?

– Przede wszystkim musimy odejść od obowiązującej do tej pory w polityce rządu doktryny „chcemy Polski takiej jak Unia Europejska”. Chcemy Unii szanującej Polskę, państwa odbudowującego swą niepodległość po czasach dominacji sowieckiej i przywiązanego do cywilizacji chrześcijańskiej. Podmiotowa polityka, współpraca państw o tym nastawieniu, szacunek i dialog ze strony innych to minimalne, ale konieczne wymagania. Unia Europejska powinna mieć tyle wspólnych instytucji i kompetencji, ile ma wspólnych wartości i interesów. Tam, gdzie stwierdzamy ich różnicę – powinniśmy być szanującą się, solidarną wspólnotą losu, a nie liberalnym imperium. Zrealizujemy ten program – jeśli będziemy budować silną opinię chrześcijańską wewnątrz Europy i solidarność środkowoeuropejską. Potrzebna jest nowa strategia narodowa, a nie polityka doraźnych walk wyborczych.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

Nasz Dziennik