logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Konkurs z ustawką

Piątek, 28 grudnia 2012 (02:02)

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ogłosiła wczoraj konkurs na ostatnie cztery wolne miejsca na pierwszym multipleksie cyfrowym (MUX-1). Opozycja ostrzega, że warunki rozpisano tak, by po raz drugi nie przyznać koncesji Telewizji Trwam.

Poseł Marcin Mastalerek (PiS) zapowiedział wczoraj, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu jego klub zgłosi z tego powodu wniosek o pilne zwołanie posiedzenia sejmowej Komisji Administracji i Cyfryzacji.

Przewodniczący Krajowej Rady Jan Dworak miałby złożyć na nim wyjaśnienia w sprawie ogłoszonego wczoraj konkursu. Podobne wyjaśnienia miałby złożyć minister administracji i cyfryzacji Michał Boni. Co niepokoi opozycję? W jej ocenie, postępowanie koncesyjne zostanie tak przeprowadzone, by wykluczyć z MUX-1 Telewizję Trwam. Takie wnioski nasuwają się po przeczytaniu szczegółów ogłoszenia o konkursie.

Krajowa Rada zastrzegła, że cztery miejsca są z góry przeznaczone dla czterech różnych programów. Jeden ma być kanałem społeczno-religijnym, drugi filmowym, trzeci edukacyjno-poznawczym, a czwarty – z programami dla dzieci w wieku od 4 do 12 lat.

– Nowe kanały mają uzupełnić ofertę programową już dostępną na obecnych trzech multipleksach – tłumaczył szef Rady Jan Dworak podczas wczorajszej konferencji prasowej. Dodał, że jest to odpowiedź na wyniki konsultacji społecznych, jakie latem przeprowadziła Rada. Wynikało z nich, że właśnie takich programów domagają się widzowie.

Ten pierwszy kanał społeczno-religijny mogłaby zająć Telewizja Trwam, ale zarówno Jan Dworak, jak i inni członkowie KRRiT konsekwentnie zastrzegają, że koncesję może dostać ktoś inny. O wszystkim ma zdecydować konkurs. I nie ma tu znaczenia fakt, że do Krajowej Rady napisało prawie 2,5 mln osób, protestując przeciwko dyskryminowaniu katolickiej stacji. Dworak zapewnia, że wszyscy wnioskodawcy będą traktowani jednakowo.

W te deklaracje nie wierzy Prawo i Sprawiedliwość. Niepokój opozycji wzbudza przede wszystkim to, że w ogłoszeniu konkursowym Rada zapisała, iż o koncesję może się starać nawet podmiot, którego jeszcze nie ma na rynku, który dopiero może zostać utworzony, a nie tylko stacje telewizyjne, które – tak jak Telewizja Trwam – nadają od wielu lat program przez satelitę i sieci kablowe.

Poseł Marcin Mastalerek (PiS) powołuje się na nieoficjalne informacje, że już teraz trwają rozmowy, aby taki podmiot powołać, żeby to właśnie on dostał koncesję, a nie Telewizja Trwam. Wszystko odbyłoby się oczywiście w majestacie prawa.

O takim możliwym scenariuszu pisał „Nasz Dziennik”. Z nieoficjalnych informacji wynika, że o koncesję mogłaby starać się internetowa Boska TV, którą założyły osoby z kanału Religia.tv, należącego do koncernu ITI, właściciela TVN i TVN24. Gdyby to nie wyszło, możliwe jest powstanie całkiem nowej inicjatywy. Chodzi tylko o to, by miejsce na multipleksie zajęła stacja sprzyjająca Platformie Obywatelskiej.

– Obecne władze naszego kraju wiedzą, jak takie działania przeprowadzić – ostrzega poseł Marcin Mastalerek. I podaje przykład tworzenia nowych bytów politycznych, które są dla Platformy koncesjonowaną imitacją opozycji. Na lewicy Platformie udało się to z Ruchem Palikota, podobne działania podejmowano też na prawej stronie sceny politycznej. Tak samo może być teraz z naziemną telewizją cyfrową.

Poseł Barbara Bubula (PiS), były członek KRRiT, jest zaskoczona, że Rada dopiero pod koniec roku ogłosiła konkurs na wolne częstotliwości na pierwszym multipleksie, choć mogła to uczynić znacznie wcześniej. I traktuje to jako działanie celowe. Czy chodzi o to, by dać komuś więcej czasu na przygotowanie oferty? Poseł Bubula przypomina, że praktycznie tylko Telewizja Trwam konsekwentnie od dwóch lat mówi o tym, że chce nadawać na MUX-1. I tak samo od dawna deklarowała udział w nowym postępowaniu koncesyjnym.

– Ale to nie znaczy, że Krajowa Rada przyzna teraz jedno z miejsc na multipleksie Telewizji Trwam. Bo obecna władza nie sprzyja rozwojowi wolnych mediów – uważa Barbara Bubula. – Im później konkurs jest ogłaszany, tym większe obawy, że szykowana jest konkurencyjna oferta, aby tylko Telewizja Trwam nie dostała koncesji na naziemne nadawanie cyfrowe – podsumowuje poseł.

Finanse teraz już nieważne?

Na oferty nadawców Krajowa Rada czeka do 25 lutego przyszłego roku. Jednym z ważniejszych warunków przyznania koncesji ma być to, czy telewizja będzie w stanie ponieść koszty obecności na multipleksie. Jan Dworak powiedział, że nie będą brane pod uwagę zyski nadawcy, jego kapitały własne, majątek, dorobek. To ciekawe zastrzeżenia, bo właśnie manipulowanie tymi wskaźnikami KRRiT zarzucała Fundacja Lux Veritatis po rozstrzygnięciu pierwszego konkursu na cztery miejsca na MUX-1 w 2011 roku.

Odrzucenie wniosku Fundacji Lux Veritatis Rada tłumaczyła wtedy względami ekonomicznymi. Jan Dworak utrzymywał, że Fundacja nie byłaby w stanie sfinansować udziału w multipleksie (7-10 mln zł rocznie), bo rzekomo nie wypracowała odpowiedniej nadwyżki środków. Ale nikt z Krajowej Rady nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego w takim razie koncesje otrzymały podmioty, które generowały straty, miały ujemne kapitały własne, nie posiadały majątku, a więc ich sytuacja finansowa była znacznie gorsza niż Fundacji Lux Veritatis.

Dyrektor finansowy Fundacji Lidia Kochanowicz przypomniała, że Fundacja przebijała koncesjonariuszy wysokością aktywów trwałych, obrotowych czy wysokością zysku; wszystkie te wskaźniki były o wiele wyższe niż konkurentów. Kochanowicz argumentowała wielokrotnie, że Krajowa Rada nie stosowała takich samych wskaźników finansowych przy ocenie wszystkich wnioskodawców. Dla jednych była bardziej pobłażliwa, dla innych, w tym Telewizji Trwam, surowsza.

– My nie boimy się konkurencji, nie chcemy preferencji, chcemy być tylko tak samo traktowani jak inne stacje – apelowała wielokrotnie bezskutecznie do KRRiT dyrektor Kochanowicz.

– Teraz też Telewizja Trwam może być dyskryminowana – obawia się poseł Bubula.

Sprawę pierwszego postępowania koncesyjnego badał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który podtrzymał decyzję Rady. Ale sędziowie zajmowali się wyłącznie kwestiami proceduralnymi, a nie ekonomicznymi. Jednak jeden z trzech sędziów złożył zdanie odrębne od wyroku, wskazując na nieprawidłowości, jakich dopuściła się KKRiT, odrzucając wniosek Fundacji Lux Veritatis. Fundacja odwołała się od wyroku i teraz sprawa czeka na rozpatrzenie przez Naczelny Sąd Administracyjny.

Rozstrzygnięcia drugiego konkursu na pierwszy multipleks możemy się spodziewać w kwietniu.

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik