logo
logo

OBRONA ŻYCIA

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Miasto w roli cenzora

Poniedziałek, 12 lutego 2018 (03:16)

Nie było podstaw do rozwiązania pikiety antyaborcyjnej w Pucku – stwierdził gdański sąd, uchylając decyzję władz miasta.

 

Sąd Okręgowy w Gdańsku postanowił o uchyleniu decyzji burmistrza Pucka o rozwiązaniu pikiety antyaborcyjnej, którą w tym mieście zorganizowała Fundacja PRO – Prawo do Życia 21 grudnia ubiegłego roku. Sędzia Małgorzata Misiurna stwierdziła w uzasadnieniu decyzji, że przedstawiciele władz Pucka „nie wykazali w sposób wiarygodny, że przy rozwiązaniu zgromadzenia zostały w sposób prawidłowo zastosowane przepisy ustawy” o zgromadzeniach.

– Sąd orzekł, że działania urzędników były całkowicie bezprawne i nie było żadnych przesłanek, które by je tłumaczyły – ocenia wyrok sądu w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Maciej Wiewiórka, koordynator Regionu Północ Fundacji PRO – Prawo do Życia, uczestnik pikiety. Podkreśla, że manifestacja została prawidłowo zgłoszona, a jej rozwiązanie wynikało z pozaprawnych pobudek. – Spytałem o podstawę prawną. Pani burmistrz powiedziała, że za chwilę ją poda, ale nie miała żadnej podstawy prawnej, po prostu zgromadzenie jej się nie podobało – mówi działacz pro-life. – Próbowano nakłonić nas do zaprzestania pikiety, powiedziano nam, że bannery, jakie mieliśmy ze sobą, są gorszące. To kuriozalne oskarżenie. Przedstawiały one prawdę o aborcji – podkreśla Wiewiórka.

Władze Pucka na razie nie komentują wyroku sądu, stwierdzając, że nie otrzymały jeszcze jego pisemnego uzasadnienia. „Wyrok sądu nie został nam jeszcze oficjalnie dostarczony. W momencie, gdy go odczytamy i przeanalizujemy, podjęte zostaną działania zgodne z wyrokiem sądu” – podkreśla w przesłanym nam stanowisku Hanna Pruchniewska, burmistrz miasta Puck.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik