logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Premier stwierdził fakty

Niedziela, 18 lutego 2018 (11:47)

Do eskalacji konfliktu między Polską a Izraelem w wyniku słów premiera w Monachium może dojść chyba tylko na użytek kampanii wyborczej w Izraelu. Patrząc na prawdę, te słowa powinny być uznane za oczywiste fakty – powiedział szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski.

Podczas jednego z paneli sobotniej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium szef polskiego rządu został zapytany przez dziennikarza „New York Timesa” Ronena Bergmana o nowelizację ustawy o IPN. Dziennikarz przedstawił historię swojej matki, która – jak mówił – urodziła się w Polsce, a w trakcie II wojny światowej wiele członków jej rodziny zginęło, ponieważ zostali zadenuncjowani na Gestapo przez Polaków. „Jeśli dobrze rozumiem, po uchwaleniu tej ustawy byłbym uznany za przestępcę w pańskim kraju ze względu na to, co mówię?” – zapytał dziennikarz.

W odpowiedzi Morawiecki podkreślił, że „jest to niezmiernie ważne, aby zrozumieć, że oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy zbrodniarze”. „Tak jak byli żydowscy zbrodniarze, tak jak byli rosyjscy zbrodniarze czy ukraińscy – nie tylko niemieccy” – dodał premier.

Słowa Morawieckiego oburzyły wielu polityków w Izraelu, m.in. premiera Beniamina Netanjahu. Wypowiedź szefa polskiego rządu skrytykował także przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Ronald S. Lauder. 

Do wypowiedzi Morawieckiego odniósł się w TVP Info szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski. Pytany, czy spodziewa się kolejnej eskalacji w sporze między Polską a Izraelem, odpowiedział, że do eskalacji może dojść, „jeżeli to będzie oparte na – chyba – kampanii wyborczej, jaka jest w tej chwili w Izraelu i poszukiwaniu takiego sposobu na to, żeby pozyskiwać głosy”.

„Natomiast jeżeli będziemy to opierać na prawdzie i na tym, co do tej pory premier Mateusz Morawiecki zrobił w sprawie potępienia holokaustu, oddania czci ofiarom tego straszliwego mordu, to wtedy, jeżeli prawda ma szansę zwyciężyć – a jestem przekonany, że ma – to te słowa powinny zostać uznane jako stwierdzenie oczywistych faktów” – powiedział Suski.

Wcześniej szef KPRM Michał Dworczyk apelował na Twitterze do „wszystkich atakujących premiera Mateusza Morawieckiego” o „mniej histerii, więcej faktów”. Dołączył też zdjęcie książki „Getto warszawskie, przewodnik po nieistniejącym mieście” Barbary Engelking i Jacka Leociaka.

W nocy z soboty na niedzielę rzecznik rządu Joanna Kopcińska przekazała PAP oświadczenie, w którym podkreśliła, że głos Mateusza Morawieckiego „w najmniejszym stopniu nie służył negowaniu holokaustu ani obciążaniu żydowskich ofiar jakąkolwiek odpowiedzialnością za niemieckie ludobójstwo”.

Jak dodała, szef rządu „wielokrotnie i zdecydowanie sprzeciwiał się zaprzeczaniu niewyobrażalnemu ludobójstwu, jakim była zagłada europejskich Żydów, jak również wszelkim przejawom antysemityzmu”. Według Kopcińskiej, słowa Morawieckiego „należy interpretować jako wezwanie do szczerego mówienia o zbrodniach popełnianych na Żydach – zgodnie z faktami i bez względu na narodowość tego, kto w konkretnym przypadku ich dokonał, brał w nich udział lub się do nich przyczynił”. 

RP, PAP

Aktualizacja 17 marca 2018 (19:48)

NaszDziennik.pl