logo
logo

Obrona życia

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Wykręty komisji

Czwartek, 1 marca 2018 (02:29)

Komisja Polityki Społecznej i Rodziny nie zajęła się projektem zakazującym aborcji eugenicznej, mimo formalnego wniosku w tej sprawie.

 

Prace nad ustawą „Zatrzymaj aborcję” toczą się wyjątkowo opieszale, od dawna nie ma żadnego postępu. Tymczasem projekt poparty podpisami ponad 830 tys. Polaków jest w Sejmie już od trzech miesięcy.

Podjęcia prac nad zakazem zabijania dzieci podejrzewanych o chorobę bądź niepełnosprawność domagał się we wtorek poseł Jan Klawiter (niezrzeszony). – Chcę złożyć formalnie wniosek o procedowanie tego projektu na tej komisji – oświadczył podczas posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Wiceprzewodnicząca komisji Bożena Borys-Szopa (PiS), która została następnie wybrana na przewodniczącą, stwierdziła, że „nie jesteśmy przygotowani”.

Dopytywana już po wyborze, odparła, że musi się zorientować w tej sprawie i dopiero wtedy udzieli odpowiedzi. – Nie wiem, na jakim etapie są prace nad tym projektem. Wiem, że niewątpliwie potrzebne są opinie rządu, jak i marszałek zobowiązał nas do zasięgnięcia opinii komisji praw człowieka – mówiła. – Nie wiem, czy te opinie są. Prezydium zobowiązało się, że da państwu odpowiedź – dodała, akcentując, że dopiero została przewodniczącą komisji.

Kolejne posiedzenie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, zaplanowane na wczoraj, ze względu na głosowania w Sejmie zostało odwołane. Następne może się odbyć dopiero pod koniec marca.

Poseł Jan Klawiter mówi „Naszemu Dziennikowi”, że rozumie, iż nowa przewodnicząca musi się zorientować, ale komisja powinna zająć w końcu stanowisko w sprawie jego wniosku.

– Wniosek formalny powinien być niezwłocznie poddany pod głosowanie. Samo to, że wniosek nie trafił pod głosowanie, jest już łamaniem procedur. I było zamieszanie, czy to Biuro Legislacyjne Sejmu czy prezydium Komisji miało się wypowiedzieć, ale posiedzenie odwołano – mówi nam Kaja Godek, prezes Fundacji Życie i Rodzina. – Najwcześniejszy termin rozpatrzenia tego wniosku będzie za trzy tygodnie – ubolewa.

– Będziemy musieli dalej pilnować sprawy, żeby na kolejnym posiedzeniu Sejmu było to procedowane. Nie można tego zostawić – zaznacza poseł Klawiter.

Co powie wicepremier Szydło?

– Na komisji podano, że nie ma opinii rządu – to może być problem. Będę się starała dowiedzieć, kiedy możemy się spodziewać tej opinii i czy ona tak naprawdę jest potrzebna. Przecież my ten temat mamy od wielu lat, wszystkie opinie już chyba były – zwraca uwagę poseł Halina Szydełko (PiS) z komisji rodziny. – Jestem całym sercem za projektem, jest wielu posłów, którzy również pytają o ten projekt. Ta sprawa we wtorek była na klubie, pytano, co dalej z tą ustawą, dlaczego nie wiemy w ogóle, kiedy trafi pod obrady. Pytanie zostało bez odpowiedzi, bo nie było osoby kompetentnej do odpowiedzi – relacjonuje Szydełko. Nasza rozmówczyni dodaje, że ma się spotkać w tej sprawie z wicepremier od spraw społecznych Beatą Szydło.

– Nie należy uzależniać prac komisji od opinii innych komisji, powinna ona pracować we własnym trybie – dodaje Kaja Godek. – Trzeba na następnej komisji powiedzieć coś konkretnego, jaki jest harmonogram procedowania tej ustawy – podkreśla Jan Klawiter. – Muszę mieć informację, jaki jest rzeczywisty stan, żeby móc efektywnie naciskać – dodaje.

Mobilizacja przed Sejmem

W trakcie posiedzenia komisji rodziny przed Sejmem odbyła się we wtorek manifestacja obrońców życia. Przynieśli transparenty z apelami o zatrzymanie aborcji eugenicznej.

– Chcieliśmy w ten sposób wywrzeć pokojowy nacisk, żeby się zajęła tą kaźnią nienarodzonych dzieci – mówi nam Tomasz Sudoł z Fundacji Życie i Rodzina. – Kiedy pojawił się terminarz komisji, zdaje się na kilka najbliższych miesięcy, nie było ani jednej wzmianki na temat tego projektu – wskazuje.

Uczestnicy pikiety przyszli pod Sejm w jasnym celu. – Traktujemy to jako obowiązek, poparcie dla życia, bo to powinno już dawno być załatwione, już tyle się to ciągnie – tłumaczy Teresa z Warszawy. – Według statystyk codziennie kilku małych Polaków jest mordowanych, nie możemy się na to godzić, jesteśmy tym oburzeni – dodaje Marta z Warszawy. – Żyjemy w dobrobycie, mamy co jeść, w co się ubrać. I żebyśmy nie potrafili przyjąć tego najmniejszego Polaka? – podnosi.

– Mylny bywa odbiór tego, co my robimy, że my walczymy przeciwko komuś – zwraca uwagę Waldemar Wasiewicz, prezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych z Warszawy, ojciec, jak podkreśla, ośmiorga dzieci. Nasz rozmówca zaznacza, że tu chodzi o obronę życia, o dobro rodziny. – Patrzę optymistycznie na tę sprawę, za nami zawsze stoi św. Jan Paweł II, który napisał w „Familiaris consortio” o prokreacji i wychowaniu. Jest ta otwartość na życie, ale zaniedbaliśmy wychowanie, bo gdyby było prawidłowe wychowanie, to by było inne spojrzenie na życie. Nie byłoby czarnych marszów, wieszaków – uważa Wasiewicz. – Trzeba pokazać pozytywny obraz rodziny – dodaje. I wskazuje, że podczas ostatniego głosowania kilku posłów PO się wyłamało. – Sumienie ich po tylu latach ruszyło – stwierdza uczestnik pikiety.

Zenon Baranowski

Aktualizacja 1 marca 2018 (02:29)

Nasz Dziennik