logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Przywołać wszystkich po imieniu

Poniedziałek, 19 marca 2018 (16:19)

O zaangażowaniu Czytelników „Naszego Dziennika” w odkrywanie historii Żołnierzy Wyklętych mówi Jacek Karczewski, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

– Po artykule dotyczącym Dariusza Kieliszka „Ponurego” zgłosiła się w ostatni wtorek wnuczka Władysława Łojka, gospodarza, u którego rozegrał się dramat śmierci „Ponurego”. Pani Anna przyniosła nam bardzo bogaty zestaw zdjęć, możemy więc znacznie poszerzyć tę historię – podkreśla dyrektor Jacek Karczewski.

– Cały czas zgłaszają się osoby, jak po artykule o Zygmuncie Kwiatkowskim „Zrywie”. W chwili publikacji o nim artykułu w „Naszym Dzienniku” nie mieliśmy jego żadnego zdjęcia, a teraz z dwóch różnych źródeł dostaliśmy fotografie. Jedna z nich jest zamieszczona w książce „Śladami Niezłomnych” – dodaje.

Bohaterowie książki są przedstawiani nie tylko jako odważni dowódcy, żołnierze, ale też jako synowie, mężowi i ojcowie. – Historie zwykłych ludzi pokazują też, jak ogromna była skala oporu i zaangażowania ludzi w walkę. Jeśli skupiamy się tylko na kilku rzeczywiście bardzo zasłużonych postaciach, tak naprawdę umyka nam skala oporu społeczeństwa, te dziesiątki tysięcy rodzin, które świadczyły pomoc w postaci wyżywienia czy chociażby noclegu. Nie możemy zapominać, że represje często spadały na ludzi nawet przypadkowych tylko za to, że pozwolili patrolowi np. zanocować w swojej stodole – mówi Jacek Karczewski.

Cała rozmowa z Jackiem Karczewskim w dzisiejszym „Naszym Dzienniku”.

NaszDziennik.pl