logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Niewydolność jest w systemie

Czwartek, 22 marca 2018 (15:32)

Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Jadwigą Nessler, pełnomocnikiem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego ds. Niewydolności Serca

Pani Profesor, czy możemy dziś powiedzieć, że mamy do czynienia z epidemią niewydolności serca? Według raportu Instytutu Innowacyjnej Gospodarki, w ciągu dekady liczba zachorowań ma wzrosnąć nawet do 250 tys. rocznie.

– Niestety tak. W związku z tym, że od kilku lat w Polsce (i nie tylko – na świecie również) liczba zachorowań jest większa niż przeciętnie i – co więcej – ma tendencję wzrostową z roku na rok, możemy mówić o epidemii. Na świecie choruje na niewydolność serca (NS) około 26 mln ludzi. W zależności od przyjętej definicji choroba ta dotyczy 1-2 proc. dorosłej populacji. Nie mamy w Polsce rejestru prowadzonego dla chorych z niewydolnością serca, ale szacuje się, że jest ich około miliona. Prognozy mówią o tym, że do 2030 r. liczba ta wzrośnie o 50 proc. i będą to głównie osoby w podeszłym wieku.

W polskim społeczeństwie niewydolność serca występuje coraz częściej, umieralność nią spowodowana rośnie, a wskaźniki umieralności w porównaniu z innymi krajami europejskimi są znacząco wyższe. Tendencje te są odwrotne w porównaniu z ogółem chorób układu krążenia, w tym z chorobą niedokrwienną serca czy z chorobami naczyń mózgowych, gdzie zapadalność się obniża.

Jakie są najważniejsze przyczyny tak dużej liczby zachorowań?

– Jest wiele powodów. Jednym z ważniejszych jest wydłużenie życia zarówno kobiet, jak i mężczyzn, będące konsekwencją postępu, jaki dokonał się w leczeniu schorzeń układu sercowo-naczyniowego. Na skutek coraz lepszego leczenia zawałów serca, choroby wieńcowej i nadciśnienia tętniczego, chorzy w Polsce żyją coraz dłużej, jednak z mniej wydolnym sercem. Tendencjom tym towarzyszy starzenie się społeczeństwa, co łącznie sprawia, że rośnie zapadalność na niewydolność serca. Powyżej 75. roku życia NS występuje aż u 10 proc. populacji – wzrasta też ryzyko zachorowania.

Którzy pacjenci stanowią największą grupę ryzyka?

– Grupą najwyższego ryzyka wśród chorych z NS są osoby po przebytej hospitalizacji. Z ostatniego raportu Organisation for Economic Co-operation and Development (OECD) z 2017 r. wynika, że Polska ponownie znajduje się na pierwszym miejscu wśród 30 krajów tej organizacji pod względem liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca. Wskaźniki hospitalizacji pacjentów z NS w Polsce należą do najwyższych w Europie. Wynoszą 547/100 tys. mieszkańców i pomimo postępów w leczeniu nie uległy istotnym zmianom na przestrzeni ostatnich pięciu badanych lat (od 2008 do 2013 r.). Wskaźniki te są dwukrotnie wyższe niż w krajach OECD i pięciokrotnie wyższe niż w Wielkiej Brytanii.

Z analiz Ministerstwa Zdrowia wynika, że do 2029 r. liczba hospitalizacji wzrośnie o 25,5 proc. i będą one związane głównie z chorobami układu krążenia, a w szczególności z NS. Jak wynika z rejestrów klinicznych, blisko 1/4 chorych z ostrą niewydolnością serca jest ponownie hospitalizowana w ciągu trzech miesięcy od wypisu ze szpitala. Po sześciu miesiącach od wypisu odsetek pacjentów wymagających rehospitalizacji sięga 50 proc., a po roku – blisko 70 proc. Niewydolność serca jest w Polsce najczęstszym powodem hospitalizacji osób po 65. roku życia. Codzienna obserwacja wskazuje, że po wypisaniu ze szpitala pacjent często funkcjonuje w niewydolnym systemie opieki, co w efekcie skutkuje progresją choroby i koniecznością ponownej hospitalizacji. Te dane są alarmujące.

Jak obecnie wygląda w Polsce leczenie niewydolności serca?

– Wciąż istnieje wiele nierozwiązanych problemów w opiece nad chorymi z niewydolnością serca.

Najważniejszym z nich jest nieodpowiednio zorganizowana opieka ambulatoryjna. Problem ten skutkuje zarówno zbyt późnym rozpoznaniem choroby, jak i brakiem odpowiedniego nadzoru nad optymalnym przebiegiem terapii. Proces opieki nad chorymi na NS nie ma ciągłości ani koordynacji. Z relacji pacjentów z NS i badań epidemiologicznych wynika, że trafiają oni do długich kolejek w poradniach kardiologicznych. Wizyta poszpitalna, podczas której leczenie powinno być optymalizowane w celu zmniejszenia ryzyka dekompensacji, odbywa się zbyt późno. Prowadzi to do częstych ponownych zaostrzeń choroby.

Na leczenie tej grupy chorych przeznaczonych jest zbyt mało środków finansowych. Konsekwencją tego jest niska wycena świadczeń zarówno szpitalnych, jak i ambulatoryjnych, co prowadzi do wypisywania pacjentów ze szpitala za wcześnie, oraz ograniczony limitami dostęp do opieki ambulatoryjnej. Ograniczony jest także dostęp do innowacyjnych terapii.

Tylko 1 na 22 polskich pacjentów z NS uczestniczy w programach rehabilitacji kardiologicznej. Brak możliwości rehabilitacji, szczególnie chorych w zaawansowanych okresach NS, w sposób istotny przekłada się na ograniczenie zdolności do powrotu do pracy oraz obniża jakość życia pacjentów i ich rodzin. Ograniczenie finansowania i w związku z tym dostępności do rehabilitacji wymaga zmian systemowych. Brakuje także świadomości o konieczności zapobiegania NS.

Już dziś odbędą się specjalne warsztaty dla parlamentarzystów na temat niewydolności serca. Jakie systemowe rozwiązania w zakresie leczenia tej choroby są według Pani Profesor konieczne?

– Konieczne jest podjęcie działań zmierzających do poprawy tej sytuacji, a celem tych zmian jest zmniejszenie skutków zdrowotnych i ekonomicznych choroby. Dotyczy to zarówno zapobiegania chorobom uszkadzającym serce, jak i zapewnienia właściwej opieki, zwłaszcza chorym po przebytej hospitalizacji z powodu NS. Konieczne jest wprowadzenie aktywnego systemu „zarządzania chorobą” nazwanego „Kompleksową opieką nad chorymi z niewydolnością serca (KONS)”. System KONS jest proponowany jako jeden z serii modeli koordynowanej opieki i zgodnie z decyzją ministra zdrowia będzie wdrażany przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ). Będzie on kontynuacją wprowadzanego obecnie systemu opieki nad pacjentem po zawale serca, a także rozszerzeniem planowanego systemu opieki koordynowanej w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Mamy nadzieję, że wprowadzony w formie pilotażu projekt przyczyni się do poprawy sytuacji pacjentów z niewydolnością serca w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Paulina Gajkowska

Nasz Dziennik