logo
logo

OBRONNOŚĆ

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Silniejsza flanka

Wtorek, 3 kwietnia 2018 (21:43)

Aktualizacja: Czwartek, 5 kwietnia 2018 (20:13)

Najwyższy dowódca sił NATO w Europie gen. Curtis Scaparrotti wyraził uznanie za zaangażowanie Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim.

 

– To, co robicie, jest bardzo ważne dla NATO. Jestem pod wrażeniem waszej pracy. To, co zrobiliście w ciągu ostatnich lat i robicie teraz dla bezpieczeństwa Europy, jest istotne. Jest to znacząca część tego, co robi NATO i co zapewnia nam wolność i pokój – powiedział do żołnierzy szczecińskiego wielonarodowego korpusu Sojuszu Północnoatlantyckiego gen. Curtis Scaparrotti, naczelny dowódca sił USA i NATO w Europie.

Amerykański dowódca spotkał się z żołnierzami, obejrzał też siedzibę korpusu urządzoną w dawnych sowieckich koszarach. Chwalił organizację pracy jednostki i wyszkolenie personelu. Jak stwierdził, jego priorytetem jest zapewnienie odporności Sojuszu na każdym szczeblu. Korpus w Szczecinie uznał za dobry przykład realizacji tego celu. Wskazywał zwłaszcza na rolę jednostki jako ogniwa pomiędzy formacjami wysuniętej obecności NATO a centralnymi strukturami dowódczymi Sojuszu. – Osiągnęliśmy już bardzo dużo, ale biorąc pod uwagę otoczenie, mamy jeszcze dużo do zrobienia. To otoczenie złożone i stawiające wyzwania – dodał gen. Scaparrotti.

Rok temu na posiedzeniu komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów gen. Scaparrotti stwierdził, że USA muszą mieć w Europie więcej żołnierzy i rozmieszczonych na stałe, a nie na zasadzie rotacji. Mówił o skali dywizji pancernej wspieranej przez samoloty F-35. – Wciąż tak uważam. Cały czas pracujemy nad obecnością w regionie północno-wschodnim. Jest wiele innych rzeczy, które robimy, żeby to była rzeczywiście niesamowita siła, lecz zamierzam także ją wzmocnić – powiedział „Naszemu Dziennikowi”. Jak przyznał, NATO cały czas obserwuje obecność Rosji w regionie, tak jak Rosja obserwuje NATO. – Musimy się dobrze rozumieć nawzajem, co robimy, żeby nie doszło do błędnej kalkulacji, stąd kontynuujemy dialog – zaznaczył.

Na początek Polska

Generał od Szczecina rozpoczął wizytę w naszym regionie. Odwiedzi też trzy państwa bałtyckie, gdzie spotka się z żołnierzami wielonarodowych grup bojowych NATO działających w ramach wzmocnionej wysuniętej obecności Sojuszu we wschodniej flance (EFP).

– Obecność wojsk NATO jest jednym z ważnych elementów w budowie naszego bezpieczeństwa narodowego, wzmacnia też pozycję międzynarodową Polski na mapie bezpieczeństwa europejskiego, natomiast przestrzegałabym przed usypianiem i myśleniem, że to wystarczy i nie musimy nic robić. Kluczowy jest nasz własny potencjał obronny. Clausewitz wymieniał sojuszników na piątym miejscu wśród czynników decydujących o potencjale obronnym państwa. Na pierwszych miejscach są wojska operacyjne, terytorialne, infrastruktura wojskowa i umocnienie terenu, włączenie ludności w działania obronne, powszechne przeszkolenie wojskowe. O tym nie możemy zapominać, a mamy tu jeszcze wiele do zrobienia – zauważa poseł Anna Maria Siarkowska (Klub Parlamentarny PiS) z sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Wielonarodowy Korpus Północnowschodni w Szczecinie jest najwyższym dowództwem Sojuszu w tej części Europy. Podlega bezpośrednio dowództwu operacyjnemu NATO w Brunssum (Holandia), a na wypadek wojny zostanie podporządkowany dowództwu komponentu lądowego NATO w Izmirze (Turcja). W Szczecinie służy ok. 400 żołnierzy z 25 państw, w tym z nienależących do NATO Szwecji i Finlandii. Na stałe korpusowi nie podlegają żadne jednostki liniowe, a jedynie brygada wsparcia dowodzenia ze sztabem w Stargardzie. Może jednak w razie potrzeby podjąć się dowodzenia zgrupowaniem złożonych z kilku dywizji i nawet 100 tys. żołnierzy wojsk lądowych.

Od czerwca 2017 r. szczeciński korpus posiada certyfikację do dowodzenia siłami szybkiego reagowania NATO. Jeśli utworzone na szczycie w Newport siły VJTF (ich częścią jest tak zwana szpica NATO) miałyby wykonywać zadania w naszej części Europy, dowodzić nimi miałaby jednostka ze Szczecina.

Dowodzenie szpicą i innymi jednostkami szybkiego reagowania jest obecnie podstawowym zadaniem korpusu, ale doszło do tego kilka innych. W Szczecinie koordynowana jest praca sześciu jednostek integracyjnych Sojuszu (NFIU), które zajmują się przygotowaniem państw gospodarzy na przyjęcie wsparcia sił NATO.

Szczecin w pewnym stopniu odpowiada też za inne formy obecności NATO w regionie, w tym batalionowe grupy bojowe EFP, które podlegają taktycznie nowo powstałemu dowództwu dywizji w Elblągu. Kiedy osiągnie ono pełną gotowość bojową, zostanie na stałe podporządkowane Szczecinowi. Obecnie w NATO trwa reforma struktur dowodzenia. Oczekuje się dalszego wzrostu znaczenia korpusu w Szczecinie, miałby on uzyskać zdolność dowodzenia związkami operacyjnymi na szczeblu armii oraz lub prowadzenia niektórych operacji połączonych (czyli z zaangażowaniem sił powietrznych, marynarki wojennej lub wojsk specjalnych). Jak mówił Scaparrotti, na szczycie NATO w Brukseli w lipcu mają zostać zaprezentowane zasady adaptacji sojuszniczych struktur do nowych wyzwań uwzględniające też Szczecin.

Szczeciński korpus regularnie bierze udział w wielonarodowych ćwiczeniach. W 2016 roku po raz pierwszy struktury NATO przejęły dowodzenie ćwiczeniami „Anakonda”. Rolę tę pełnili m.in. sztabowcy ze Szczecina (i częściowo Izmiru). W tym roku Szczecin czeka kolejna „Anakonda”, a także ćwiczenia „Saber Strike”. Oba przedsięwzięcia są już intensywnie przygotowywane. Gen. Scaparrotti spotkał się z planującymi je żołnierzami.

Korpus w Szczecinie powstał w 1999 roku jako wspólna inicjatywa Polski, Niemiec i Danii. Była to pierwsza wspólna jednostka wojskowa państwa NATO i byłego Układu Warszawskiego. Odegrał znaczącą rolę polityczną w okresie akcesji Polski do NATO. Później przez prawie dekadę jednostka stopniowa traciła na znaczeniu. Brała jedynie pomocniczy udział w operacji w Afganistanie. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę NATO wyraźnie powróciło do swojego podstawowego zadania, jakim jest kolektywna obrona swoich członków. Wobec widocznego zagrożenia na wschodzie korpus najlepiej doświadczony we współdziałaniu wojskowych „starych” i „nowych” państw NATO okazał się idealnym narzędziem do organizowania wsparcia sojuszniczego dla wschodu. Najważniejsze funkcje w korpusie pełnią na przemian oficerowie trzech państw założycielskich (oraz niektóre Amerykanie). Obecnie na jego czele stoi Niemiec gen. Manfred Hofmann.

 

Piotr Falkowski, Szczecin

Nasz Dziennik