Jak podkreślają eksperci, wbrew propagandzie politycznej poprawności, syndrom postaborcyjny istnieje i – jak wskazuje ks. Ryszard Halwa z Fundacji S.O.S. Obrony Poczętego Życia – dotyczy zarówno osób wierzących, jak i niewierzących. W kontekście procedowania przez Sejm projektu obywatelskiego „Zatrzymaj aborcję”, który zakłada zniesienie przesłanki eugenicznej, mówienie głośno o istnieniu traumy postaborcyjnej jest szczególnie ważne, ponieważ ukazuje dramatyczne skutki zabijania nienarodzonych dzieci. – Jako spowiednik widzę, jaki straszny jest stan osób, które przeżyły aborcję. Musimy modlić się w intencji posłów, aby przyjęli ustawę chroniącą dar życia – podkreśla ks. Ryszard Halwa. Jak wyjaśnia, przyjęcie ustawy wyeliminuje problem syndromu postaborcyjnego.
Na dramatyczne skutki aborcji w wymiarze zarówno jednostkowym, jak i społecznym wskazuje również Irene van der Wende, znana obrończyni życia z Holandii. Obecnie działaczka pro-life, w przeszłości doświadczyła dramatu najpierw gwałtu, a później aborcji. – Muszę żyć z konsekwencjami tego, co uczyniłam. Należy karać gwałciciela, a nie dziecko. Jedynie barbarzyńskie społeczeństwo może zabijać niewinne dzieci – mówi Irene van der Wende. Jak zauważa, skutki aborcji są nie tylko psychiczne, emocjonalne i fizyczne dla kobiety, ale są dramatyczne również dla całego społeczeństwa. – Jeżeli dokonujemy aborcji, to dokonujemy jej na przyszłych pokoleniach, czyli na dzieciach, które mogłyby się narodzić w przyszłości – zaznacza Irene van der Wende.
Wyrzuty sumienia i lęk
Jeśli chodzi o to, czym dokładnie jest syndrom postaborcyjny, to należy powiedzieć, że jest to zespół zaburzeń psychosomatycznych, emocjonalnych, duchowych i społecznych, mogących wystąpić u kobiet, które dokonały aborcji, jak również u aborterów, zwłaszcza u pielęgniarek i położnych, które asystują lekarzom przy tym nieludzkim procederze. W psychice osoby dotkniętej syndromem występuje zjawisko dysocjacji, czyli rozpadu, wyrzuty sumienia, poczucie straty, lęki. – Presja na kobiety jest ogromna, często są one w amoku i nie są w stanie samodzielnie podjąć decyzji, ulegają presji. Czasem następuje „odroczenie” syndromu, nie pojawia się od razu, tylko np. po kilku miesiącach albo latach – wyjaśnia ks. prof. Romuald Jaworski, psycholog z UKSW. Wymienia szereg objawów towarzyszących syndromowi postaborcyjnemu takich jak: stałe napięcie psychiczne, związane z nim zmęczenie, wyczerpanie, trudności z koncentracją, zaburzenia emocjonalne, wstyd albo złość, lęk o siebie. – Pojawia się również lęk o to, czy ktoś mi wybaczy. Lęk prowadzi do depresji. Osoby, które jej doświadczają, szukają ulgi w alkoholu, narkotykach, internecie. W efekcie zmęczenia pojawiają się takie zaburzenia jak bóle głowy, utrata apetytu, zaburzenia, utrata zaufania do męża, który nie stanął w obronie abortowanego dziecka. Osoby doświadczające syndromu ograniczają kontakty z innymi ludźmi – tłumaczy ks. prof. Romuald Jaworski. Nierzadko kobiety, które dokonały aborcji, mają później niechęć do dzieci, lęk przed nimi. Wynika to z nieradzenia sobie z bólem.
Prawa sprzeczne z człowieczeństwem
Temat syndromu postaborcyjnego jest bardzo skutecznie zwalczany przez środowiska feministyczne, które uważają, że nie ma takiego zjawiska. Wynika to m.in. z faktu, że nie uznają one godności ludzkiej dziecka poczętego, a więc już u zarania odbierają im prawo do życia, akcentując jedynie trudną sytuację kobiety, to, że „ciąża jest niechciana”, jak również tzw. prawo do aborcji. Jak wskazuje dr Aldona Ciborowska, nie istnieje takie prawo. Jest to pojęcie sprzeczne, ponieważ na gruncie prawa rzymskiego prawa wynikają z faktu życia. Dziś jednak, realizując ideologię zrównoważonego rozwoju, która zakłada promocję aborcji i antykoncepcji, prawa człowieka oderwane są od chrześcijańskiego rozumienia osoby ludzkiej, są w istocie sprzeczne z człowieczeństwem. – Uruchomiono maszynerię mediów, które mają transportować postulaty ideologiczne, w sposób konsekwentny prowadzą do transformacji rzeczywistości – wskazuje dr Ciborowska.
Nastąpiło przedefiniowanie antropologiczne. W ideologii zrównoważonego rozwoju lansuje się tezę, że dziecko poczęte jest tylko częścią ciała matki, tzn. nie występuje dziecko jako byt odrębny. To w prosty sposób nie tylko zakłada tezę, że aborcja nie wiąże się z żadnymi negatywnymi konsekwencjami dla kobiety, jak również może prowadzić do zablokowania dostępu do leczenia syndromu postaborcyjnego.
Fundacja S.O.S. Obrony Poczętego Życia i Fundacja Edukacja Przez Media ze wsparciem posła Jana Klawitera zorganizowały wczoraj w Sejmie konferencję poświęconą tematowi „Życia ze skutkami aborcji”. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął poseł do Parlamentu Europejskiego Marek Jurek.

