Gorszące sceny rozgrywały się w gmachu Sejmu na środowym posiedzeniu Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, w której utknął projekt zakazujący aborcji eugenicznej.
Zaraz na początku posiedzenia wniosek formalny o uzupełnienie porządku obrad o projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję” zgłosił poseł Jan Klawiter (niezrz.). Wielkie było jego zdumienie, gdy okazało się, że został odrzucony aż 29 głosami. Nie poparł go żaden z polityków Prawa i Sprawiedliwości pracujących w komisji powołanej m.in. do ochrony praw osób niepełnosprawnych.
Za odrzuceniem wniosku głosowało prezydium komisji, w tym jej przewodnicząca Bożena Borys-Szopa i Grzegorz Matusiak z PiS, a także Magdalena Kochan z PO. – Ta kwestia jest bardzo delikatna, należy o niej dyskutować spokojnie, nie podgrzewając emocji. Nie poparłem wniosku posła Klawitera, ale to nie znaczy, że jestem przeciwko projektowi – tłumaczy się krótko poseł Matusiak. Trzech parlamentarzystów wstrzymało się od głosu. Wniosek poparł jedynie sam jego autor.
Kolejne odroczenia przewodnicząca Borys-Szopa tłumaczyła dotąd potrzebą uzyskania opinii rządowych, które jednak nie są konieczne do kontynuowania prac. – Po otrzymaniu wszystkich opinii projekt, za decyzją grona komisji, trafi pod obrady – twierdziła.
– Dostrzegam tu brak dobrej woli ze strony posłów. To gra na zwłokę – zgodnie z regulaminem Sejmu komisja nie musi mieć żadnych opinii, by rozpocząć procedowanie nad projektem – komentuje poseł Klawiter. – Myślę, że prace nad tym projektem pójdą w kierunku formowania podkomisji – przewiduje nasz rozmówca.
@$:u Komunikat w sprawie ochrony prawa do życia bez względu na stan zdrowia – s. 2 u Partyjne zniewolenie – rozmowa z Markiem Jurkiem – s. 4
Projekt „Zatrzymaj aborcję” wpłynął do Sejmu w listopadzie ub.r. wraz z rekordową liczbą ponad 830 tys. podpisów. Półtora miesiąca później większość parlamentarna skierowała go do prac w komisjach. Od tego czasu dokument czeka na rozpatrzenie przez Komisję Polityki Społecznej i Rodziny.
Przewodnicząca tego gremium Bożena Borys-Szopa (PiS) argumentowała wcześniej, że nie może rozpocząć prac bez uzyskania opinii m.in. sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Ta blisko miesiąc temu pozytywnie oceniła projekt, rekomendując podjęcie nad nim dalszych prac legislacyjnych.
Mimo to w środę Komisja Polityki Społecznej i Rodziny nie zajęła się tym dokumentem. Poseł Borys-Szopa przekonywała, że to, iż projekt nie trafił jeszcze pod obrady, nie znaczy, że komisja nad nim nie pracuje.
Kiedyś, czyli nigdy?
Halina Szydełko (PiS) nie wzięła udziału w głosowaniu nad wnioskiem posła Klawitera, który dużo wcześniej sygnalizował, że z taką inicjatywą wystąpi. Spóźniła się na posiedzenie komisji, tłumacząc to uczestnictwem w innych pracach sejmowych. – Nie wiedziałam, że poseł Klawiter zamierza złożyć taki wniosek. Gdybym wiedziała, opuściłabym inne rzeczy, by zdążyć na początek posiedzenia komisji. Zawsze byłam i jestem za obroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci – zapewnia poseł Szydełko. Nasza rozmówczyni uważa, że projektem zajmie się najpierw podkomisja.
Zdaniem projektodawców, powoływanie podkomisji ds. projektu to pomysł bezzasadny. Jedynym efektem jej działania byłoby bowiem spowalnianie wprowadzenia zakazu aborcji eugenicznej, zamiast szybkiego położenia kresu zabijaniu kolejnych dzieci w majestacie prawa. Są zszokowani postawą polityków wyrażoną poprzez odrzucenie wniosku posła Klawitera.
„Od złożenia projektu ’Zatrzymaj aborcję’ w Sejmie zabito już około 400 dzieci. Ile jeszcze setek albo i tysięcy bezbronnych maluszków będzie musiało zginąć z rąk aborterów, zanim posłowie zdecydują się wysłuchać głosu Polaków?” – czytamy na stronie Fundacji Życie i Rodzina.
– Komisja Polityki Społecznej i Rodziny, która ma się zajmować ochroną praw osób niepełnosprawnych – tym prawom się sprzeciwiła. Pani przewodnicząca Borys-Szopa powtarza wciąż, że komisja czeka na opinie. Dobrze byłoby jednak, aby podała termin, kiedy komisja zamierza zakończyć kompletowanie tych wszystkich opinii. To może przecież trwać lata – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Kaja Godek, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”. – Komisja bierze na siebie pełną odpowiedzialność za śmierć dzieci, ponieważ w środę nic nie stało na przeszkodzie, by posłowie zarekomendowali projekt Sejmowi, który mógłby go przegłosować już na tym posiedzeniu. Odrzucając wniosek o rozpatrzenie projektu, posłowie stanęli po stronie cywilizacji śmierci. Haniebna jest postawa zarówno tych, którzy opowiedzieli się wprost przeciwko procedowaniu projektu, jak i tych, którzy uciekli z głosowania, czyli umyli ręce – jak Piłat – uważa nasza rozmówczyni.
Chcemy polityków odważnych
Politycy Prawa i Sprawiedliwości wielokrotnie publicznie zapewniali, że gotowi są uchwalić zakaz aborcji eugenicznej. Wyborcy nie doczekali się dotąd realizacji tych słów.
– Kandydaci PiS, których wybraliśmy na posłów i senatorów, nie dotrzymali obietnic przedwyborczych. Do wyborów szli z obietnicą, że będzie inaczej. Nie tylko jeśli chodzi o sprawy gospodarcze, ale też fundamentalne. Okazuje się jednak, że tak nie jest – mówi nam Grzegorz J. Korwin-Szymanowski z Łomianek pod Warszawą, Czytelnik „Naszego Dziennika”. – To, co się dzieje, jest po prostu skandaliczne. Nam niepotrzebni są politycy, którzy wszystkiego się boją. Kto to widział, żeby rząd bał się marszu kobiet z parasolkami?! Tak nie może być. Chcemy mieć polityków odważnych! – konkluduje.
Wiele innych projektów większość parlamentarna potrafiła przeprowadzić wręcz błyskawicznie. Tym razem jest inaczej. – Komisja od trzech miesięcy nie może zarekomendować prostego, jednozdaniowego projektu. To bardzo rozczarowujące – stwierdza Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, prawnik i psycholog. – Odrzucenie wniosku posła Klawitera pokazuje, że ochrona życia nie jest dla posłów PiS priorytetem. Wskazuje też na pewną ignorancję wobec obywateli, którzy podpisali się pod tą inicjatywą. Podaje to też w wątpliwość przedwyborcze deklaracje polityków tej partii, z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele, którzy zapewniali o poparciu dla zmiany prawa w kwestii ochrony życia. To bardzo smutne i bardzo rozczarowujące, gdyż część obywateli głosowała na PiS z nadzieją, że ta sprawa zostanie załatwiona. I to bez zwłoki – mówi. – Oczywiście to się może w każdej chwili zmienić, komisja może rozpocząć prace nad projektem. Ale potrzebna jest tu dobra wola. A tej na razie nie ma – kwituje Korzekwa-Kaliszuk.

