„Po krótkim pobycie w szpitalu odszedł Pan Stanisław Likiernik »Stach«, żołnierz Kedywu AK, powstaniec, człowiek niezwykły” – poinformował Marat, współautor książki „Made in Poland”, będącej zapisem wspomnień zmarłego żołnierza Armii Krajowej.
Stanisław Likiernik jest jednym z dwóch pierwowzorów słynnego „Kolumba” – Stanisława Skiernika z powieści Romana Bratnego „Kolumbowie. Rocznik 20”. To jego wojenne doświadczenia złożyły się na literacką postać, która dała nazwę całemu pokoleniu, legendzie Polski Walczącej.
W Kedywie, czyli w Kierownictwie Dywersji Komendy Głównej AK, wspólnie z innymi żołnierzami miał okazję wykonywania wielu akcji zbrojnych. „Jak się wykonywało »robotę«, bo tak to myśmy nazywali w Kedywie – to było to robione, jak ja to mówię, z pomyślunkiem. Był plan, każdy wiedział, co ma robić. Najlepszy przykład to »robota« na »Panienkę«. Był to Karl Schmalz, bardzo okrutny szef ochrony kolei przy Dworcu Zachodnim” – wspominał.
„To było zupełnie co innego niż powstanie, gdzie na przykład trzeba było atakować Niemców, a myśmy mieli tylko kilka karabinów, stenów, ja miałem thompsona, a oni byli uzbrojeni po zęby. Dostałem od razu granatem, który Niemcy wrzucili przez okno i potem już byłem wykluczony” – opowiadał.
Wspominał też swoją rozmowę z autorem powieści „Kolumbowie. Rocznik 20”. „Dzień przed powstaniem przyszedł do mnie na Żoliborz Roman Bratny, a więc Mularczyk, mój kumpel od drugiego roku życia, i mówi: »Stasiek, jak zrobimy powstanie, to Stalin się zatrzyma i poczeka, aż nas Niemcy wykończą«. To ja mówię: »Roman, ty to wiesz, ja to wiem, ale przecież nasi szefowie nie zrobią powstania bez koordynacji z Rosjanami«. To było oczywiście naiwne, bo Stalin nie miał ochoty na koordynację i bardzo się cieszył, że Niemcy zrobią za niego brudną robotę, zabiją młodych Polaków, zburzą Warszawę” – mówił.
Stanisław Likiernik „Stach”, „Staszek”, „Machabeusz” urodził się w 1923 r. w Garwolinie, gdzie jego ojciec był rotmistrzem kawalerii.
Potem mieszkał w Konstancinie i Warszawie. W czasie okupacji był w grupie żoliborskich przyjaciół, stanowiących trzon Kedywu Kolegium A (podlegającego Józefowi Rybickiemu; grupą dowodził Stanisław „Stasinek” Sosabowski). Brał udział w słynnych akcjach „Na Panienkę”, „Na Durfelda”, w wysadzaniu pociągów i innych akcjach sabotażowych; także w wykonaniu wyroków na konfidentach. W Powstaniu Warszawskim walczył na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie. Był kilkakrotnie ranny. Koledzy wspominali jego graniczącą z szaleństwem i brawurą odwagę i poczucie humoru nawet w najtrudniejszych godzinach.
W październiku 1944 r. Likiernik został odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari V klasy.
Po wojnie wyemigrował do Francji, miał rodzinę, pracę; był szczęśliwy, choć wciąż tęsknił za Polską, do której po odwilży 1956 r. często przyjeżdżał.
W 2007 r. otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. W 2011 r. minister obrony awansował Stanisława Likiernika na stopień podpułkownika, a prezydent nadał mu Krzyż Komandorski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.
Stanisław Likiernik – jak podał Marat – zostanie pochowany w Panteonie Żołnierzy Polski Walczącej na cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

