logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Brakuje rozwiązań systemowych

Piątek, 20 kwietnia 2018 (21:58)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

W sprawie przebywającego w areszcie Stanisława Gawłowskiego (PO), na którym ciążą zarzuty korupcyjne, Grzegorz Schetyna i inni jego partyjni koledzy zapowiadają interwencję w Brukseli. Czemu ma służyć taka narracja?

– Platforma nie ma innego wyjścia, jak kreować się na ofiarę i stąd ta narracja oblężonej twierdzy. Jeśli jednak przeanalizować całą tę sytuację, to wizja przyszłości przed Platformą nie rysuje się w jasnym barwach. Na dniach zostanie powołana komisja ds. zbadania nieprawidłowości w podatku VAT za rządów PO – PSL, co – jak można przypuszczać – będzie jednym wielkim uderzeniem w te dwa ugrupowania. Wypowiedzi Jacka Kapicy, byłego wiceministra finansów za rządów PO – PSL, też są bezlitosne. Polityk ten pogrążył obie te formacje, mówiąc prawdę o tym, jak naprawdę było, że rządzący doskonale zdawali sobie sprawę, jak faktycznie jest, jak okradane jest państwo, i nic z tym nie robili. Owszem, jakieś tam projekty dotyczące uszczelniania VAT leżały w szufladach, ale nie było woli politycznej, żeby zastopować drenaż finansów państwa. Zatem, jeśli w obliczu tych dyskwalifikujących faktów Platforma się nie zmobilizuje i idąc w zaparte, nie będzie bronić swoich, a obrona – jak wiadomo – dopuszcza różne warianty, to polegnie z kretesem. Należy się zatem spodziewać różnych chwytów łącznie z wykorzystywaniem słabości obecnej władzy. Ale nie zmienia to faktu, że afery VAT-owskiej, karuzeli VAT-owskich, przekrętów liczonych w dziesiątkach czy setkach miliardów złotych nie da się w żaden sposób obronić, tego się nie da niczym usprawiedliwić. Spotkałem się z celnikami, którzy podkreślali, że cały czas uciekają nam pieniądze. To oznacza, że bylibyśmy bardzo bogatym krajem, gdyby pieniądze publiczne nie były marnowane nie tylko przez to, że ktoś je kradnie, ale dlatego, że ciągle zbyt mało robimy, żeby trafiały tam, gdzie powinny, a więc do budżetu państwa. Największy grzech każdego polityka to grzech zaniechania i ten grzech zaniechania popełniła Platforma i towarzyszący jej w rządzeniu PSL.

Spodziewa się Pan kolejnych donosów na Polskę nie tylko ze strony totalnej opozycji, ale także ze strony Donalda Tuska?        

– Podchodzę do tego ze spokojem. Donald Tusk jest wytrawnym graczem i dobrze wie, jak operować mediami. Z jednej strony mamy zatem stworzony przez Tuska wizerunek męczennika, który wraz z synem miałby być zatrzymany, wizerunek człowieka wyprowadzanego w kajdankach – oczywiście bez sądu i wyroku. A z drugiej strony słyszymy – już oficjalnie – wygłoszony komunikat o tym, że tak naprawdę to on się niczego nie boi i jak trzeba będzie, to na wezwanie prokuratury stawi się jako świadek. Tak wygląda teatr z Tuskiem w roli głównej. Ale do tego spektaklu trzeba podejść ze spokojem, na chłodno. Oczywiście medialnie ten spektakl będzie rozgrywany, ale najgorsze jest to, że jako Polska cały czas przegrywamy nie na gruncie operacji politycznych, ale przegrywamy PR-owo, czyli na gruncie medialnym. Można zatem powiedzieć, że to nie politycy, a czwarta władza jest dzisiaj autorem największej destrukcji. Stąd moje – obecnie jako polityka – pretensje do Fundacji Narodowej, która miała bronić interesów państwa polskiego i dobrego imienia Polski na zewnątrz, która miała być elementem promocji Polski za granicą. Tymczasem – jak widzimy – się nie sprawdza w tej roli i nie realizuje założonych celów. Od Fundacji Narodowej, dysponującej potężnym budżetem, oczekuję zdecydowanych działań, a nie asystowania. Trzeba podjąć rękawicę i PR-owo nie ustępować pola. Jeżeli raz ustąpimy, to jako państwo zawsze będziemy spychani do narożnika, a przecież nie o to chodzi.

Za nami konwencja PiS i deklaracje ukierunkowane na konkretnych ludzi, a ze strony Platformy i Nowoczesnej krytyka i straszenie PiS-em. Czy totalna opozycja ciągle nie odrabia lekcji? Przecież straszenie PiS-em już nie działa.

– W większości samorządów rządzi dziś Platforma z PSL. Tymczasem na gruncie polskim ostatnio narodziła się nowa polityczna formacja PO-Nowoczesna, która będzie chciała skupić wokół siebie wszystkich, którzy z chwilą przejęcia samorządów przez PiS mają najwięcej do stracenia. Możemy się zatem spodziewać akcji pod nazwą „Ratuj się, kto może” i „Wszystkie ręce na pokład”. Z drugiej strony obie konwencje nic nie mówiły o samorządzie. Tak naprawdę konwencje PiS i Platformy z Nowoczesną były skrojone pod wybory parlamentarne. W mojej ocenie, z perspektywy przewodniczącego sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej te dwie konwencje nie miały nic wspólnego z wyborami samorządowymi, które przed nami. Dyskusja o tym, że zlikwidujemy urzędy wojewódzkie i stanowiska wojewodów, co zapowiada Nowoczesna, nic mi nie mówi, bo taki krok wymaga zmian w Konstytucji RP. To nie są przecież kompetencje samorządów. Z drugiej strony pomysły, jakie przedstawiło PiS, są to ewidentnie hasła do wyborów parlamentarnych, a nie samorządowych. Mam nieodparte wrażenie, jakby zarówno PO-Nowoczesna, jak i PiS szykowały się nie do wyborów samorządowych, ale parlamentarnych, i to przyspieszonych.

Skoro poprzeczka została przez PiS podniesiona dość wysoko, to co formacja ta zaoferuje wyborcom za rok?

– To jest dobre pytanie, co będzie jesienią przyszłego roku. Poprzeczka rzeczywiście została mocno wywindowana i pytanie, co można jeszcze obiecać i rozdać, żeby przebić nie tyle konkurencję, ile własne obietnice i zdobyć poparcie społeczne. To jest bardzo niebezpieczna gra, a jednocześnie takie działanie pokazuje, że polska klasa polityczna ma tylko dobre pomysły w określonych obszarach, ale niestety brakuje rozwiązań systemowych. My na dzisiaj mamy okładanie rany miodem i opatrunkami, ale de facto pod bandażem rana się nie goi, bo brak lekarstwa. Z czasem jednak brak skutecznego leczenia, skutecznej terapii wyjdzie na jaw czy to w systemie emerytalnym, w systemie oświaty, czy w ochronie zdrowia. Również brak form finansowania i wsparcia poszczególnych obszarów – to wszystko wyjdzie na jaw i dopiero będzie problem. Dobra koniunktura na rynku czy w gospodarce jest zmienna. Dzisiaj – owszem – mamy naprawdę dobre czasy i swoje pięć minut w gospodarce, ale to nie będzie trwało w nieskończoność. Po każdej górce przyjdzie dołek i wówczas dochody oraz wpływy z reguły spadają, a nie rosną i pytanie, co wtedy. Czy mamy rozwiązania na taki wariant? Owszem, mamy wariant na czas prosperity, ale nie widzę planu na lata chude, na powtórkę z kryzysu światowego, którego pierwsze symptomy czy tąpnięcia pojawiały się na giełdach w Stanach Zjednoczonych czy w Azji. A przecież sytuacja na tych giełdach ma wpływ na naszą gospodarkę. Kryzys światowy – jak mówią ekonomiści – stoi za progiem i pytanie, czy przy obecnej polityce będziemy w stanie go przetrzymać. Łatwo się rozdaje i społeczeństwo prędko się przyzwyczaja, bo taka jest nasza natura, ale ludzie nie lubią, kiedy się im coś zabiera i pamiętają to długo. Warto o tym pamiętać.

W takim układzie, jaką filozofię myślenia o państwie prezentuje Kukiz’15?

– Po pierwsze, zmiany systemowe. Musimy mieć przygotowany system, który rozpoczyna się od Konstytucji. Jeżeli Konstytucja nie będzie wyprostowana, wyprowadzona na prostą, to wszystkie ruchy będą tylko fastrygowaniem, a nie szyciem ma miarę. Jeśli się umawiamy, że Konstytucja jest Ustawą Zasadniczą i to z niej wypływa cały ustrój państwa polskiego, to musimy wreszcie przystąpić do prac nad zmianą Konstytucji i dostosowaniem jej do zmieniającej się rzeczywistości. Scenariusz jest prosty. Sejm się zamienia na konstytuantę i prowadzimy prawdziwy, a nie tylko pozorowany dialog z obywatelami na temat przyszłej Konstytucji RP. Bez tego nie widzę innych racjonalnych rozwiązań, które służyłyby naprawie państwa. Na razie czegokolwiek się nie dotkniemy, to potykamy się o Konstytucję, która wymaga zmian. Weźmy chociażby pierwszy z brzegu pomysł Nowoczesnej dotyczący likwidacji urzędów wojewódzkich, ale na to nie pozwala Konstytucja, do której są wpisane. Takich tematów jest cała masa, np. nie mamy dokończonej reformy samorządowej, a w Konstytucji mamy zapis o gminach, ale nie mamy ujętych ustawowo – na mocy prawa – powiatów i województw. Możemy zatem w każdej chwili zlikwidować powiaty i województwa. Musimy się umówić, jaki system, jaką strukturę państwa chcemy mieć w Polsce, a jeżeli raz się na coś umówimy, to konsekwentnie to realizujmy, a nie prowadźmy demontażu państwa. Niestety, ale w takiej formule, jaką dzisiaj mamy, możemy cały czas tylko łatać dziury, udawać, że coś trwałego robimy, ale to nie będzie skuteczne ani szycie, ani leczenie, ale tylko symulowanie czy pozorowanie działań.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl