logo
logo

Medycyna

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kontrakty na uśmiercanie

Czwartek, 26 kwietnia 2018 (03:00)

Lekarze domagają się zaprzestania finansowania aborcji z pieniędzy podatników

„Mimo że aborcja nie jest procedurą leczniczą, NFZ kontraktuje i finansuje ze środków publicznych ten akt pozbawienia życia dziecka” – piszą członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich – Oddział Mazowiecki w liście do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

– Pan minister, z racji pełnionego przez siebie urzędu, zajmuje się opieką zdrowotną, także opieką zdrowotną nad matką i dzieckiem, również opieką nad dzieckiem nienarodzonym. Jest za tę opiekę odpowiedzialny – mówi „Naszemu Dziennikowi” prof. dr hab. n. med. Bogdan Chazan, prezes Oddziału Mazowieckiego KSLP, sygnatariusz listu. – Sytuacja, w której część obywateli naszego kraju jest zabijana w świetle prawa tylko dlatego, że zachodzi podejrzenie ich choroby lub niepełnosprawności, budzi wielki niepokój. Chcieliśmy zachęcić pana ministra, by w tym obszarze swoich kompetencji podjął działania pozwalające na uniknięcie prenatalnego zabójstwa chorych dzieci – zaznacza.

Możliwość bezpłatnego wykonywania aborcji w publicznych szpitalach wynika z art. 4b ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. – Ten przepis został wprowadzony do ustawy w ramach szerokiej nowelizacji ustawy przeprowadzonej za rządów SLD w 1996 roku. Ta sama nowelizacja pozwoliła na aborcję z przyczyn społecznych, co po roku odrzucił Trybunał Konstytucyjny. Niektóre wprowadzone wówczas przepisy obowiązują jednak do dzisiaj, w tym publiczna refundacja aborcji – zwraca uwagę mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Procedury aborcyjne stanowią obligatoryjną część kontraktu ginekologiczno-położniczego z NFZ. – W związku z tym szpitale, których personel nie chce uczestniczyć w zabijaniu dzieci w prenatalnej fazie ich rozwoju, mają problem w relacjach z NFZ. Czasem udaje się wypracować pewne porozumienie – Fundusz z jednej strony uznaje, że szpital jest organizacyjnie gotowy do wykonywania aborcji, ale jednocześnie NFZ bierze też pod uwagę prawa pracownicze, w tym nadrzędną normę, jaką jest poszanowanie konstytucyjnie gwarantowanej wolności sumienia. W praktyce nieliczne szpitale wyspecjalizowały się w przeprowadzaniu aborcji na wielką skalę – wyjaśnia mec. Jerzy Kwaśniewski.

Co zrobić, aby szpitale mogły oficjalnie uwolnić się od obowiązku wykonywania aborcji? – Konieczne byłoby podjęcie przez prezesa NFZ decyzji o rozdzieleniu kontraktu ginekologiczno-położniczego od kontraktu aborcyjnego. Wówczas szpitale, które nie chciałyby przeprowadzać aborcji, nie byłyby zmuszone do łączenia procedur aborcyjnych ze świadczeniami ginekologiczno-położniczymi – uważa nasz rozmówca. – Taki postulat może być zrealizowany w każdej chwili. Minister zdrowia w porozumieniu z prezesem NFZ może dokonać takiej zmiany. Do czasu uchylenia art. 4b ustawy nie ma innego sposobu, by uniknąć publicznej refundacji procedur aborcyjnych – ocenia prawnik.

Ratować, nie szkodzić

Profesor Bogdan Chazan nie ma wątpliwości: aborcja nie jest procedurą leczniczą, jest zabójstwem. – Rozpoznanie medyczne, nawet o trudnym rokowaniu, nie jest dla lekarza wskazaniem do zabicia chorego – podnosi ginekolog-położnik. W jego przekonaniu, w kontraktach z NFZ powinny znaleźć się wyłącznie procedury ratujące życie i zdrowie ludzkie, a uwzględnianie w nich aborcji jako „procedury leczniczej” nie powinno mieć miejsca.

„Nasz Dziennik” zapytał Ministerstwo Zdrowia, jakie działania zechce podjąć, tak by NFZ zaprzestał finansowania procedur aborcyjnych. Czekamy na odpowiedź.

W liście do szefa resortu zdrowia lekarze podkreślają, że aborcyjna przesłanka eugeniczna z ustawy z 1993 r., umożliwiająca zabijanie dzieci poczętych z podejrzeniem choroby lub niepełnosprawności, narusza zapisy Kodeksu Etyki Lekarskiej. Przepis ten godzi zwłaszcza w art. 2 Kodeksu, który stanowi, iż powołaniem lekarza jest ochrona życia i zdrowia ludzkiego, a także zapobieganie chorobom, leczenie chorych oraz niesienie im ulgi w cierpieniu. Lekarz nie może wykorzystywać przeciwko przestrzeganiu tych zasad ani swojej wiedzy, ani swych umiejętności. Co więcej – nie mogą go do tego zmusić żadne mechanizmy rynkowe, naciski społeczne czy wymagania administracyjne. Do przestrzegania reguł zawartych w art. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej zobowiązuje lekarzy Ustawa o wykonywaniu zawodu lekarza.

Mały pacjent bez ochrony

Regulacje prawne, które dopuszczają zabijanie chorych dzieci w prenatalnej fazie ich życia, uderzają także w sam personel medyczny: lekarza, pielęgniarki i położne, obarczają ich sumienia poprzez uczestnictwo w śmiercionośnych procedurach.

Co prawda lekarz, pielęgniarka czy położna zawsze mogą odmówić przeprowadzenia aborcji i uczestniczenia w tym procederze, powołując się na klauzulę sumienia. W praktyce jednak nie każdy się na to decyduje, np. z powodu obawy przed utratą pracy. – Procedura aborcyjna nie jest procedurą leczniczą, niezależnie od tego, czy ktoś nazwie ją zabiegiem terapeutycznym, czy też „pomocą” dla kobiet z zagrożoną ciążą. Aborcja zawsze jest zabiciem dziecka – naszego najmłodszego pacjenta, który rozwija się w łonie matki – mówi lek. med. Grażyna Rybak, współautorka listu do ministra Szumowskiego.

Jak przypomina, także kobieta zgłaszająca się na aborcję (często do niej zmuszana) narażona jest na bardzo poważne powikłania, co potwierdzają liczne badania naukowe. Odciskają się one na jej zdrowiu psychicznym i fizycznym. To m.in. zaburzenia snu, utrata celu w życiu, obawa przed kolejną ciążą, konflikty w relacji z bliskimi, a także bóle brzucha, infekcje narządów rodnych, krwiaki macicy czy perforacja ściany macicy. – Niezrozumiałe jest w tej sytuacji to, dlaczego NFZ, który zajmuje się finansowaniem procedur leczniczych, finansuje również tę procedurę. W tej chwili dyrektor każdego szpitala ma obowiązek podpisać kontrakt, w którym ujęta jest procedura aborcji – musi więc znaleźć lekarzy, którzy zgodzą się na jej wykonanie – tłumaczy Grażyna Rybak.

– Niestety, to lekarze zabijają dzieci. Ale nie istnieją ku temu wskazania medyczne. Dlatego bardzo prosimy pana ministra Szumowskiego, który także jest lekarzem, aby pomógł w usunięciu z polskiego prawa przesłanki, na podstawie której dzieci są zabijane – konkluduje nasza rozmówczyni.

Eliminację aborcyjnej przesłanki eugenicznej przewiduje projekt „Zatrzymaj aborcję”. Poparło go blisko milion Polaków, dokument zyskał już pozytywną opinię sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, ma poparcie Kościoła i mnóstwa organizacji pozarządowych. Jednak od kilku miesięcy utknął w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Lekarze są przekonani, że uchwalenie tej ustawy przyczyni się do rozwoju terapii dziecka przed i po urodzeniu, usprawni opiekę nad pacjentami z wadą genetyczną, zaowocuje poprawą stanu zdrowia kobiet. A wreszcie – że przywróci powołaniu lekarskiemu jego właściwy wymiar.

– Chcieliśmy, by wybrzmiał głos lekarzy. Pan minister sam jest lekarzem. Liczymy więc, że nas poprze, że podejmie działanie w kierunku przyspieszenia prac nad tym projektem – mówi doktor Grażyna Rybak.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik