Szczątki ofiar, które przed laty przywieziono do Polski, trafiły decyzją pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej do badaczy z Pomorskiego Instytutu Medycznego. – W większość są to szczątki ofiar, które zostały wydobyte podczas prac ekshumacyjnych w Charkowie, prowadzonych przez rosyjskich prokuratorów z udziałem polskich prokuratorów. Ustalono wówczas, że część tych szczątków zostanie przywieziona do Polski, i tak się też stało – mówi „Naszemu Dziennikowi” prokurator Małgorzata Kuźniar-Plota, prowadząca śledztwo katyńskie.
– One były już poddawane badaniom genetycznym przez biegłych z zakładu medycyny Sądowej, jednak nie uzyskano wówczas takich jednoznacznych wyników. Z uwagi na ogromny postęp metod identyfikacyjnych i rozwój aparatury specjalistycznej podjęłam decyzję, żeby przekazać te szczątki do badań do Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego – stwierdza Kuźniar-Plota.
Jak precyzuje, są to szczątki osób z obozu starobielskiego, ale i innych ofiar katyńskich, które zostały wydobyte podczas prac sondażowo-archeologicznych prowadzonych przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w latach 90. w Katyniu, Charkowie, Miednoje i przede wszystkim w Bykowni.
Dotychczasowe próby identyfikacji szczątków nie przyniosły oczekiwanych przez IPN wyników. – Kilka lat temu podejmowano takie próby, udało się uzyskać fragmentaryczne profile, nie pozwoliły one jednak na uzyskanie pełnych profili genetycznych, prokurator sprawę przekazała do nas – mówi „Naszemu Dziennikowi” genetyk dr Andrzej Ossowski (PUM).
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

