logo
logo

Zdjęcie: Bigstock/ -

Wybór tylko za życiem

Sobota, 28 kwietnia 2018 (03:20)

Redakcja „Naszego Dziennika” wyraża pełne poparcie dla Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”, która wpisuje się w oczekiwania Polaków co do odbudowy silnego państwa, troski o rodzinę i godność człowieka

 

Jednoznaczność i klarowność rozwiązań projektu ustawy „Zatrzymaj aborcję” zapewnia bez wyjątku prawną ochronę wszystkim dzieciom poczętym podejrzewanym o chorobę, które są obecnie zabijane w polskich szpitalach.

Wyrażamy także uznanie dla działań Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję” i jej pełnomocnika pani Kai Godek. Poprzez swoje działania budują oni wrażliwość obywateli na prawa najsłabszych członków społeczeństwa i przypominają o obowiązku prawnej ochrony ich życia.

Potwierdzamy nasze stanowisko, które wielokrotnie wyrażaliśmy od pierwszego numeru „Naszego Dziennika”, poparcia dla pełnej ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

Świętujemy 100-lecie odzyskania niepodległości. Ten czas przywołuje zarówno budzące dumę dni chwały, jak i pamięć o wszystkich iluzorycznych obietnicach, które przedstawiane były Polakom i brane przez Naród za dobrą monetę. Czy w szeregu takich wydarzeń przyjdzie nam postawić rządy PiS, partii, która budowała swoje wyborcze zwycięstwo na ukazywaniu katolickiemu elektoratowi perspektyw konserwatywnej odnowy? Obecna postawa obozu władzy zmusza miliony polskich katolików do wniosku, że była to jedynie fasada tworzona na potrzeby wyborczego triumfu. Dziś nawet nie po cichu, ale w blasku fleszy i przed kamerami posłowie PiS głoszą, że wśród ich elektoratu nie ma osób, które popierają całkowity zakaz aborcji eugenicznej. To oczywista nieprawda.

Jesteśmy głęboko zaniepokojeni, że politycy, którzy w trakcie kampanii wyborczej głosili postulaty głębokiej moralnej odnowy Narodu i państwa, dziś swoimi decyzjami komunikują wprost, że ceną sprawowania ich władzy ma być życie niewinnych, chorych dzieci mordowanych każdego dnia w polskich szpitalach. W myśl tej horrendalnej tezy celem PiS nie jest ochrona dobra wspólnego rozumianego jako troska o wszystkich obywateli, także tych słabszych i nienarodzonych, ale partyjny interes.

Zamiast wykorzystać olbrzymie społeczne poparcie do promocji ochrony życia od poczęcia, posłowie PiS wmawiają Polakom, że nasza racja stanu wymaga stawiania interesu partii ponad sumieniem i moralnością.

Stoimy na stanowisku, że rozpowszechnianie takiego myślenia to zabójcza zasadzka dla polskich katolików, ale i dla wszystkich ludzi dobrej woli. Sprowadza się ona do emocjonalnego szantażu, że chroniąc życie, sprowadzamy wyborczą klęskę na PiS i torujemy drogę do zwycięstwa lewicy. Nic bardziej mylnego i fałszywego.

Wszyscy rozumiemy, jak wielka jest siła różnych nacisków czy sprzecznych oczekiwań, z którymi musi konfrontować się obecny rząd, ale są sprawy, których katoliccy wyborcy, kierowani najgłębszą troską o dobro Narodu, nie mogą odłożyć na bok. Najważniejszą z nich jest ochrona życia każdego człowieka od poczęcia. To sprawa z tych przez wielkie „S”, o której od małego mamy mówić dzieciom i do obrony której każdy z nas ma być zawsze gotowy.

W tym miejscu chcemy postawić bolesne, ale potrzebne pytanie: Po co nam władza mieniąca się prawicową, która odcina się od obrony cywilizacyjnego fundamentu, jakim niewątpliwie jest ochrona życia?

Łączymy się z przekonaniem milionów polskich katolików, że problemem równie ważnym, jak niedopuszczenie do destrukcyjnych rządów lewicy, jest konieczność dążenia do prawdziwie prawicowego charakteru formacji, która odwołuje się do wartości konserwatywnych.

Ideowe kluczenie PiS podwójnie osłabia moralne hamulce Narodu – kontestując starania o poszerzenie ochrony życia, pacyfikuje się całe środowiska ludzi, którzy nie porzucają sztandarów pod wpływem zewnętrznych nacisków. Ich niezłomność określa się jako „niebezpieczny radykalizm”.

Widząc obłudę klasy politycznej, obywatele nie chcą się identyfikować ze swoim państwem. To jakby korzenie problemu „państwa teoretycznego”. Bo państwo to nie partia, ale dobro wspólne każdego z nas. A dziecko poczęte to jeden z nas, człowiek w najwcześniejszej fazie życia. I nie jest to kwestia światopoglądu, ale naukowy fakt.

Stoimy na stanowisku, że sprawy życia nie wolno sprowadzać do wymiaru walki o władzę, argumentów ad personam, oskarżeń o „zamach na rząd”. Nie wolno także proponować rozstrzygania w referendum o kwestii życia i śmierci obywateli. To polityczne manowce prowadzące do zakamuflowanego totalitaryzmu, którego widmo dostrzegał nad Europą św. Jan Paweł II. Papież przestrzegał także, że „jeśli się naruszy prawo człowieka do życia w tym momencie, w którym poczyna się on jako człowiek pod sercem matki, godzi się pośrednio w cały ład moralny, który służy zabezpieczeniu nienaruszalnych dóbr człowieka” (Nowy Targ, 8.06.1979 r.).

Przedstawiciele polskich władz, podobnie jak tysiące obywateli, szybko zaprotestowali przeciwko działaniom brytyjskich władz wobec Alfiego Evansa. Tymczasem w polskich szpitalach codziennie morduje się troje podejrzanych o chorobę dzieci. Oczekujemy, że posłowie PiS równie szybko uchwalą ustawę „Zatrzymaj aborcję” i nie zmarnują olbrzymiej szansy, aby Polska uniknęła błędów Zachodu, gdzie aborcyjna mentalność usankcjonowała zabijanie chorych dzieci także po narodzeniu.

W roku świętowania 100-lecia odzyskania niepodległości możemy ocalić dziesiątki tysięcy chłopców i dziewczynek przed okrutną śmiercią w polskich szpitalach. Tylko tak wzmocnimy ducha Narodu na kolejne lata wolnej Polski i ukierunkujemy młode pokolenia na dojrzały patriotyzm oparty na wielkiej idei międzyludzkiej solidarności.

Polakom bardzo zależy, aby to właśnie obecna władza zdobyła historyczną zasługę przywrócenia elementarnej sprawiedliwości w naszej Ojczyźnie.

Redakcja „Naszego Dziennika”

Nasz Dziennik