Minister obrony z aprobatą odniósł się do propozycji Macieja Laska, by spośród byłych członków komisji Jerzego Millera powołać zespół analizujący hipotezy w sprawie katastrofy smoleńskiej.
– Sądzę, że istnieje potrzeba, aby w publicznej dyskusji funkcjonowały argumenty, które pokazują i potwierdzają tezy z raportu komisji ministra Jerzego Millera. Sądzę, że ta inicjatywa, o której mówił dr Maciej Lasek, jest jak najbardziej zasadna. Opinia publiczna ma prawo być tutaj dobrze i rzetelnie poinformowana – powiedział w poniedziałek Tomasz Siemoniak, wizytując Centrum Operacji Powietrznych.
Słowami ministra zbulwersowana jest Ewa Błasik, wdowa po gen. Andrzeju Błasiku, dowódcy Sił Powietrznych, który zginął pod Smoleńskiem. Jak tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, od samego początku w badaniu tej katastrofy nic nie wygląda tak jak powinno.
– Nigdy ani akredytowany przy MAK Edmund Klich nie powinien publicznie zabierać głosu i otumaniać społeczeństwa, a tym bardziej Ministerstwo Obrony Narodowej – twierdzi generałowa. O ekspertach komisji Millera mówi krótko: to ludzie niewiarygodni, niekompetentni i przede wszystkim skompromitowani.
– Chociażby przykład mojego męża świadczy o tym, że bardzo im pasowało, by byli winni ci, którzy nie żyją. Tak się „badało” wcześniej katastrofy przez tyle lat w Układzie Warszawskim i ci, którzy w tej chwili rządzą, niczym się od tamtych nie różnią. Skompromitowani, niewiarygodni członkowie komisji Millera na czele z panem dr. Laskiem za wszelką cenę chcą bronić swojej racji, nie mając rzeczowych argumentów swoich błędnych tez – podkreśla Ewa Błasik.
Wdowa przypomina, że chcąc skompromitować pilotów Tu-154M, sporządzono im po śmierci portrety psychologiczne, a psychologowie wypowiadali się między innymi na temat ich zachowań w kokpicie.
– Uważam, że dziś psychologowie powinni zbadać tych wszystkich skompromitowanych członków komisji Millera. Oni nawzajem z rządzącymi się wspierają i próbują manipulować opinią publiczną. To środowisko wzajemnej adoracji. Wcale nie zależy im na dojściu do prawdy. Tak naprawdę to przede wszystkim rząd odpowiada za to, że oddał całe śledztwo w ręce Rosjan – dodaje.
W ocenie Ewy Błasik piloci, którzy zginęli pod Smoleńskiem, zostali w pewnym sensie porzuceni, nie mają ojczyzny, bo nikt się o nich nie upomina, za to z każdej strony są atakowani.
– Nikomu nie zależy na dojściu do prawdziwych przyczyn tej strasznej katastrofy, tylko na łagodzeniu atmosfery i nagradzaniu tych wszystkich, którzy doprowadzili do tych szokujących zaniedbań. Czekam na raport prokuratury, zaś jedyną gwarancją i nadzieją na wyjaśnienie rzeczowych przyczyn tej katastrofy jest komisja międzynarodowa, niezależna, nieuprawiająca PR i przede wszystkim niestojąca po stronie rządzących, bo to jest nieuczciwe – kwituje generałowa.
Czekanie na przetarg
– Kończący się 2012 rok był istotny dla Sił Powietrznych. Był to rok intensywny, jeśli chodzi o liczbę godzin w powietrzu, rekordowy pod względem liczby ćwiczeń – zapewnił w warszawskim Centrum Operacji Powietrznych Tomasz Siemoniak. Jako przykład minister wymienił m.in. czerwcowe ćwiczenia „Red Flag” na Alasce, w których uczestniczyli piloci polskich F-16, uzyskując certyfikat pełnej gotowości do współdziałania. Wspomniał też o zakupie kolejnych samolotów transportowych CASA C-295.
– Trzy już dostarczono, pozostałe dwa przylecą w 2013 roku. Lotnictwo transportowe otrzymało w sierpniu ostatni samolot C-130 Hercules w ramach amerykańskiej pomocy wojskowej – mówił szef resortu.
Siemoniak nawiązał do wdrażania przez wojsko zaleceń komisji Jerzego Millera. – 43 z 44 zaleceń zostały przez Siły Powietrzne i MON zrealizowane. Jedno jest w trakcie realizacji, która zakończy się w pierwszych miesiącach 2013 roku. Można powiedzieć, że wyciągnęliśmy i wdrożyliśmy wnioski z tego raportu – uspakajał. Jak podkreślił, ostatnie zalecenie dotyczy tłumaczenia na język polski pełnej dokumentacji technicznej.
– Uznaliśmy, że wszystko powinno być przetłumaczone na polski, mimo że piloci i osoby, które się zajmują samolotami, znakomicie znają język angielski – tłumaczył przyjętą przez MON zasadę, by zalecenia dotyczące konkretnego samolotu i jednostki rozszerzyć na wszystkie typy samolotów i całe lotnictwo.
Siemoniak dodał, że w 2013 r. oczekuje ogłoszenia przetargu na system szkolenia pilotów, obejmujący osiem maszyn szkolnych. Resort przygotowuje też przetarg na 70 śmigłowców dla sił lądowych, powietrznych i morskich. – Pierwsze nowe śmigłowce miałyby zostać dostarczone na przełomie 2014 i 2015 – wskazał minister. W Centrum Operacji Powietrznych Siemoniak spotkał się z żołnierzami pełniącymi całodobowy dyżur.

