logo
logo

Sejm

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Manifest eugeniki

Sobota, 5 maja 2018 (02:33)

W opinii do projektu „Zatrzymaj aborcję” sejmowi prawnicy wyliczają, że państwu nie opłaca się leczyć i utrzymywać chorych dzieci.

 

Biuro Analiz Sejmowych stawia tezę, że projekt „Zatrzymaj aborcję” narusza ład wyznaczony przez tzw. kompromis aborcyjny.

Kaja Godek, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”, uważa, że opinia jest skandaliczna i została skonstruowana w taki sposób, aby uzasadnić utrzymanie możliwości zabijania dzieci podejrzanych o niepełnosprawność.

Autorki analizy – dr Izabela Bień i Justyna Osiecka-Chojnacka – używają argumentów, które do tej pory kojarzone były ze środowiskami feministycznymi i lewicowymi. W podsumowaniu oceny projektu podnoszą, że w wyniku wprowadzenia ustawy w życie „wystąpić mogą również skutki niezamierzone przez projektodawców, takie jak dokonywanie części aborcji nielegalnie lub za granicą, prowadzenie uporczywej terapii dzieci z wadami letalnymi, poczucie dyskryminacji rodzin, jeśli nie zapewni się im odpowiedniego wsparcia”.

Ponadto autorki uważają, że „w świetle badań opinii społecznej w Polsce istnieje niewątpliwie społeczne poparcie dla ochrony życia, jednak dla wielu obywateli nie jest ono sprzeczne z poczuciem, że w krytycznej sytuacji kobieta ma prawo podjąć decyzję”. Powołując się na badania sondażowe, wskazują, że projekt „narusza ład wyznaczony przez tzw. kompromis aborcyjny”.

Milczeniem zbywają fakt, że pod projektem podpisało się 830 tysięcy Polaków. Według Kai Godek, w opinii przewijają się tezy nasuwające na myśl retorykę eugeniczną. Między innymi podkreśla się w niej, że wprowadzenie ustawy spowoduje zwiększenie nakładów finansowych na osoby niepełnosprawne i chore. – Jest to retoryka żywcem wyjęta z haniebnej nazistowskiej akcji T-4, gdzie przeliczano koszty utrzymania jednego niepełnosprawnego i w ten sposób udowadniano konieczność fizycznej likwidacji osób ułomnych. Pracownice BAS dowodzą, że zakaz zabijania ludzi oznacza duże wydatki. Niezabitym dzieciom trzeba będzie zapewnić opiekę medyczną oraz edukację. Konieczność leczenia i kształcenia kilkuset dodatkowych dzieci rocznie przedstawiona jest jako niekorzystny efekt uchwalenia projektu obywatelskiego – wylicza Kaja Godek.

Chorzy za drodzy?

Krytycznie do opinii BAS odnosi się również ks. dr hab. Piotr Kieniewicz. – Kryteria, jakimi posłużono się w analizie Biura Analiz Sejmowych do projektu „Zatrzymaj aborcję”, z jednej strony opierają się na eugenice, z drugiej zaś są przejawem myślenia utylitarnego, które jest gotowe poświęcić ludzi dla ochrony ograniczonych zasobów. Skwitowałbym ten dokument jednym zdaniem: jaki Sejm, taka analiza – ocenia bioetyk. Według naszego rozmówcy, została ona przygotowana pod określoną tezę: co zrobić, żeby nie przyjąć obywatelskiego projektu ustawy ograniczającej proceder zabijania nienarodzonych dzieci.

– Ekspertyza została przygotowana byle jak. Po pierwsze, w niektórych miejscach nie odnosi się ona do projektu, bo mówi o problemach, które w opiniowanym projekcie się w ogóle nie pojawiają. Po drugie, jest to dokument wybitnie ideologiczny, ponieważ mówi o ewentualnych skutkach ekonomicznych wejścia w życie rozwiązań, które mają być wprowadzone z powodów aksjologicznych, a więc pozaekonomicznych – argumentuje ks. dr hab. Piotr Kieniewicz.

W opinii eksperta, w kontekście obecnie istniejących napięć związanych z protestami rodziców osób niepełnosprawnych, ta opinia jest strzałem w stopę obecnie rządzących, jeśli chodzi o kierunek, w jakim ma dalej iść polityka społeczna. – Pokazuje, że władza w ogóle nie jest zainteresowana ludźmi jako ludźmi, jest za to zainteresowana „robieniem” pieniędzy. Tymczasem warto przypomnieć, że kiedy PiS szedł do wyborów, wyraźnie chciał się odciąć od poprzedników, pochylając się nad słabymi, chorymi, porzuconymi przez system. Ich rządy miały być rządami obywatelskimi. Okazuje się jednak, że prawdziwym celem było dążenie do władzy, a obecnie tym celem jest utrzymanie władzy – uważa nasz rozmówca.

– Słabi i chorzy ani też występujący w ich obronie obywatele nie mają dziś siły przebicia. Posługując się pokrętną czy wręcz wredną, bo uderzającą w człowieka najbardziej bezbronnego, logiką sformułowaną w opinii BAS, z ekonomicznego punktu widzenia nie opłaca się utrzymywać ludzi chorych. Tylko że taką logikę można zastosować do wszystkich ludzi chorych, a nie tylko do nienarodzonych. Wiemy, do czego to prowadzi – dodaje.

Według bioetyka, warto też zwrócić uwagę, że w analizie zostały zupełnie pominięte dwa zdania z fundamentalnych dla sprawy dokumentów. Chodzi o artykuł 38 Konstytucji RP, który brzmi: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”, oraz artykuł 2 Ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka z 2000 r., który stanowi, że „dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności”. – Najwyraźniej były niewygodne dla przywoływanej argumentacji. Natomiast konsekwencje przyjęcia logiki zawartej w tej analizie w innych obszarach medycyny i życia społecznego mogą być katastrofalne. W moim przekonaniu, ten dokument powinien zostać całkowicie odrzucony przez sejmową Komisję Polityki Społecznej i Rodziny – ocenia moralista.

Opinia wpłynęła do Sejmu 18 kwietnia. Komisja Polityki Społecznej i Rodziny na najbliższym posiedzeniu po raz kolejny nie zamierza zająć się projektem „Zatrzymaj aborcję”.

Paulina Gajkowska

Nasz Dziennik