Sąd federalny zdecydował, że przynajmniej do 29 maja Pomnik Katyński w Jersey City jest bezpieczny. Bitwa wygrana, ale wojna wciąż trwa…
– To prawda, że wojna wokół Pomnika Katyńskiego w Jersey City wciąż trwa. Dlatego ja i jeszcze kilku innych posłów w najbliższych dniach wybieramy się do Jersey City, aby jako delegacja parlamentu Rzeczypospolitej wesprzeć Polonię amerykańską w wysiłkach zmierzających do skutecznego zastopowania prób usunięcia monumentu z placu Exchange Place na nabrzeżu rzeki Hudson. Tym samym chcemy dać wyraz łączności Polaków z kraju z rodakami za granicą, w tym wypadku za oceanem.
Niestety dotychczas mało pospolitym, żeby nie powiedzieć, że rzadkim zjawiskiem było łączenie się Polonii amerykańskiej ponad podziałami, nawet w ważnych dla Polski sprawach. Teraz może być inaczej?
– Tak rzeczywiście było i mówię to w czasie przeszłym, mając nadzieję, że to już historia. Tym bardziej trzeba podkreślić, że taką okazją do scalenia stała się obrona Pomnika Katyńskiego w Jersey City. Udając się do Jersey City, chcemy wspólnie zademonstrować wszystkim wrogom Polski naszą jedność. To ważne zwłaszcza teraz, kiedy antypolonizm kwitnie w najlepsze. Natomiast niedouczonym burmistrzom i wszystkim tym, którzy chcieliby pójść w ich ślady, pragniemy przypomnieć, że II RP była wielonarodowa. Jej obywatelami byli zarówno Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Białorusini, Węgrzy, jak i Niemcy. Wszyscy przedstawiciele tych nacji leżą we wspólnych mogiłach skrytobójczo zamordowani przez Sowietów w Katyniu, a także na wszystkich wojennych cmentarzach na wschodzie i zachodzie Europy. Sąsiedztwo krzyża katolickiego, żydowskiej macewy, półksiężyca i krzyża prawosławnego nie przeszkadza tym, którzy ze słowami na ustach – niech żyje Polska – walczyli i ginęli za jeden wspólny kraj, za naszą Ojczyznę Polskę, której obywatelami się czuli. Ta prawda w narracji tych, którzy dzisiaj, zakłamując fakty, usiłują zmieniać historię, jest niestety nieobecna.
Tyle że jest to też efekt zaniedbań wszystkich tych, którzy nie dbali o prawdziwy, zgodny z faktami przekaz historyczny…
– Dokładnie. Dlatego dzisiaj musimy walczyć od nowa o prawdę historyczną. Podjęliśmy rękawicę, walka będzie długa, wymagająca wielu poświęceń, ale wierzę, że w końcu przyniesie oczekiwany skutek.
Czy wspomniane przez Pana wcześniej zaangażowanie w obronę pomnika Polonii Amerykańskiej, Polonii od lat mocno podzielonej, może być oznaką zjednoczenia?
– Myślę, że już widać, iż sprawa Pomnika Katyńskiego w Jersey City łączy nie tylko Polaków w kraju, ale także Polonię amerykańską. Ten pomnik zawsze powinien łączyć, zwłaszcza że inicjatywa jego budowy zrodziła się wśród Polonii, jeszcze w czasach, kiedy w Polsce o sprawach ludobójstwa katyńskiego nie można było głośno mówić. Był to zatem symbol martyrologii Narodu Polskiego za granicą tak bardzo oczekiwany i tak wytęskniony przez nas, Polaków. Uważam, że dzisiaj jest okazja, aby sprawa obrony Pomnika Katyńskiego – symbolu polskości za granicą stała się zaczynem, który rozpocznie i pociągnie proces jednoczenia się Polonii.
Skąd się wzięły różnice dotyczące poglądów i de facto wewnętrzne podziały wśród Polonii?
– Te podziały są wynikiem nieustającej, wieloletniej pracy byłych PRL-owskich służb, ludzi wywodzących się z poprzedniego systemu, którzy pracowali równie intensywnie w kraju, jak i na obczyźnie, aby poróżnić, podzielić Polonię. Jedność Polski zawsze była groźna dla naszych wrogów, a podział sprzyjał ich zdradzieckim interesom.
A zatem można powiedzieć, że korzenie uderzania w Polskę dzisiaj sięgają głębiej, wstecz, a Pomnik Katyński w Jersey City jest tylko symbolem tych ataków?
– Oczywiście, korzenie tych ataków sięgają PRL. Katyń był bowiem aktem założycielskim PRL i z tego należy sobie zdać sprawę. Można zatem powiedzieć, że śmierć kilkudziesięciu tysięcy polskich oficerów zamordowanych strzałem w tył głowy była aktem założycielskim PRL. Komuniści właśnie na kłamstwie katyńskim budowali swoją narrację i to ich łączyło, było spoiwem tego systemu. Ci zbrodniarze, mordercy i kaci polskich patriotów, w późniejszym okresie łączyli się, bo doskonale wiedzieli, że w grupie – nieważne, że zbudowanej na nieludzkich, antyspołecznych odruchach – mogą poczuć swoją moc, siłę mogąc w dowolny sposób zastraszać i manipulować Narodem Polskim, który okradziono, w którym niszczono moralność i deptano wszelkie zasady, któremu zabrano najlepszych synów zarówno w Katyniu, a także w więzieniach i katowniach UB czy SB. Mordy polityczne nie zakończyły się wraz z powstaniem PRL, ale trwały do lat 90. ubiegłego wieku, kiedy ginęli: ks. Stefan Niedzielak, ks. Stanisław Suchowolec, ks. Sylwester Zych i inni. I z tego musimy sobie zdawać sprawę i o tym pamiętać. Dziś walka o prawdę historyczną rozpoczyna się na nowo i będzie to bardzo ciężka walka, ale zwycięski koniec tej walki o Polskość rysuje się powoli na horyzoncie. Polacy się budzą, myślą, zrzucili zasłonę z oczu, włączyli słuch i zaczynają rozumieć, czym jest i na czym polega prawdziwy patriotyzm. Systematycznie, powoli odbudowujemy polską armię, jej prestiż, odbudowujemy swoją narodową dumę. I to są symptomy dobrego. Oby ten proces odradzania się, wybijania się Polski na niepodległość trwał i przyniósł efekty spodziewane przez nas wszystkich.
Polityka antypolska nie zakończyła się wraz z upadkiem PRL. Dlaczego nic z tym nie zrobiono przez kolejne lata i jak dzisiaj sobie radzić z antypolonizmem?
– Nie dajmy się zwieść, bo polityka antypolska wcale się nie skończyła, ale polityka antypolska kwitnie w najlepsze – niestety. Nie można też uogólniać i mówić, że wszyscy byliśmy bezradni, co gorsza bezczynni wobec antypolskich działań. Osobiście i dziesiątki takich jak ja robiło wiele, aby edukacja historyczna postępowała nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Natomiast nic nie robiły łże-elity, a więc ci, którzy rządzili Polską w imieniu obcych mocarstw, mając w tym tylko własny interes. Kiedyś była Targowica, Polska na skutek zdrady znalazła się pod zaborami obcych państw, ale również bardziej współcześnie interes pewnych grup i uległość wobec państw zachodnich przeważał nad polską racją stanu. Należy tylko nad tym ubolewać.
Czy dzisiaj nie jest podobnie, kiedy w obliczu prób usunięcia Pomnika Katyńskiego w Jersey City ze strony opozycji totalnej pojawiają się głosy, że może nie trzeba odpowiadać na zaczepki jakiegoś tam burmistrza, że sprawa sama przyschnie? Zgadza się Pan z takim podejściem?
– Wiele spraw tak przysychało przez ostatnie lata razem z polską niepamięcią historyczną. To nic innego jak metoda na zapomnienie, na zagłaskanie. Zarówno Niemcy, Rosjanie, jak i inne nacje klepały naszych decydentów po ramieniu i to im wystarczało za pochwałę. Były też odznaczenia, których beneficjentami byli polakożercy. Pamiętamy odznaczenia czy nagrody imienia niemieckich nacjonalistów, które dumnie odbierali politycy poprzedniej władzy, jak np. ówczesny premier Donald Tusk. Podobnie jak Gierek czy Jaruzelski byli odznaczani przez Breżniewa za stłumienie „Solidarności” tak inni, po latach, tym razem na Zachodzie odznaczali przedstawicieli państwa polskiego swoimi odznaczeniami. Trzeba przyznać, że była to dobra i skuteczna polityka, ale na pewno nie polska. To była polityka wrogów Polski, którzy naszym kosztem wygrywali. Dzisiaj tak się na szczęście nie dzieje, to już historia. Ale nie wszystkim się podoba polityka obecnych władz i stąd podnosi się krzyk i to nie tylko z zagranicy, ale także wewnątrz Polski. Nic dziwnego, że taki opór i podburzanie pojawia się w mediach, w libertyńskiej Europie i świecie.

