logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Element kampanii roszczeniowej

Poniedziałek, 14 maja 2018 (20:39)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jakie znaczenie dla Polski ma przegłosowana przez amerykańską Izbę Reprezentantów i podpisana przez prezydenta Donalda Trumpa ustawa nazywana w skrócie 447?

– Uchwała dotycząca ustawy o nr. 447 Justice for Uncompensated Survivors Today (Just Act), która została uchwalona 24 kwietnia br. przez Izbę Reprezentantów i podpisana w ostatnią środę przez prezydenta Donalda Trumpa, określana jest mianem sprawiedliwej dla osób, które do dziś nie otrzymały rekompensat. Co by nie powiedzieć, jest to ustawa ewidentnie lobbystyczna, odpowiadająca na postulaty środowisk, w tym bardzo silnego w Stanach Zjednoczonych lobby żydowskiego. To te środowiska domagały się rekompensat za utracone mienie na terytorium państwa polskiego, które w okresie II wojny światowej było przecież okupowane przez Niemców. Tak czy inaczej jest to ustawa, która w sposób ewidentny łamie zasady każdego niepodległego, suwerennego państwa. Ponadto jest to ustawa interwencyjna, nakazująca wolnemu państwu, które ma swoje prawodawstwo i zasady, wykonywanie prawa państwa trzeciego. To jest karygodne i nie do zaakceptowania.

W tle są duże pieniądze…

– Nie chcę się bawić w kalkulacje, ale rzeczywiście chodzi tu o wielomiliardowe – liczone w dolarach amerykańskich – rekompensaty za utracone mienie. Są to ogromne pieniądze, które ktoś sobie wyliczył, tyle że na papierze. W tej ustawie, która jest elementem kampanii roszczeniowej, oczywiście nie wskazuje się państw bezpośrednio, ale w domyśle jest m.in. Polska. Wiadomo przecież, że w okresie międzywojennym najliczniejsze środowisko żydowskie było na terenie Polski.

Sprawa ta ma tylko podłoże finansowe?

– Punktem wyjścia jest oczywiście podłoże finansowe. W związku z tym pojawia się jeszcze jedna kwestia, dotycząca nie tylko Polski, ale także tzw. martwych kont, a więc pieniędzy zdeponowanych w bankach szwajcarskich. Dotyczy to kont ofiar Auschwitz, czyli Żydów, co ważne, polskich Żydów, a więc Polaków żydowskiego pochodzenia, którzy zginęli, a którzy mieli konta w Szwajcarii. Jak wiadomo, w okresie niemieckiej okupacji Szwajcaria była neutralna, co było gwarancją bezpieczeństwa finansowego dla wszystkich, którzy mieli tam ulokowane swoje pieniądze. I choć na dzisiaj nie ma spadkobierców, to konta te ciągle istnieją, a na nich zdeponowane, i to niemałe środki. W związku z tym, odnosząc się do ustawy 447, należy się spodziewać działań w różnych kierunkach, ale powtarzam raz jeszcze: mówimy tu o tzw. martwych kontach Polaków żydowskiego pochodzenia.

Ustawa 447 może być dodatkowym elementem nacisku na Polskę?

– Powiem przekornie – życzę powodzenia wszystkim, którzy chcieliby stosować wobec Polski jakiekolwiek naciski. Podczas rozmów, jakie przeprowadziłem w polskim parlamencie, nie znalazłem osoby, która stwierdziłaby, że ustawa Just Act jest mądra.

Ma Pan na myśli oczywiście polski parlament, a co z ewentualnymi naciskami zewnętrznymi?  

– W Polsce prawo stanowi polski parlament i to jest podstawa. Mamy własny rząd, jesteśmy państwem niepodległym i suwerennym. W związku z tym nie widzę tematu.

Co możemy zrobić, żeby nie dopuścić, aby ta ustawa znalazła zastosowanie u nas?

– Prawo, żeby było skuteczne, musi mieć podstawy. W tym wypadku została stworzona ustawa, która nie ma żadnych podstaw prawnych na gruncie polskim. Oczywiście nikt nie kwestionuje dziedziczenia, nikt nie kwestionuje również praw nabytych powstałych w wyniku spadków itp., i to jest oczywiste i zrozumiałe. Jednak prawo jest tak skonstruowane, że kiedy nie ma spadkobierców, to różne sytuacje mogą mieć miejsce. Kiedy nie ma spadkobierców, kiedy się nie zgłaszają, to dany majątek przechodzi na własność Skarbu Państwa – koniec kropka!

To w takim układzie po co i w jakim celu została przygotowana ustawa 447?    

– Dobre pytanie… Dla mnie głównym czynnikiem jest czynnik finansowy. Jako poseł polskiego parlamentu chcę powiedzieć wyraźnie, że będę bronił polskich interesów – również w tym wypadku. Jeszcze raz chcę podkreślić, że mówimy tu o polskich Żydach, którzy w tamtym trudnym okresie dziejów nie mieli swojego państwa, ginęli z rąk Niemców, w niemieckich obozach zagłady, a więc mówimy tu o sprawach, na które polski rząd nie miał najmniejszego wpływu. Dlatego jakakolwiek ustawa przygotowana w obcym państwie dotycząca restytucji mienia żydowskiego oraz wszelkie próby obarczania nas konsekwencjami – choć Polska nie jest w tej ustawie wymieniona z nazwy – w tym również finansowymi, jest nieporozumieniem. Stąd ktokolwiek spoza Polski będzie się domagał roszczeń, nie ma na co liczyć. Powtórzę to raz jeszcze, że o żadnym tzw. mieniu bezspadkowym nie ma mowy. I nie ma znaczenia, czy będzie się o to upominał rząd Stanów Zjednoczonych czy jakikolwiek inny.

Ustawa była przygotowywana od dawna, czy nie było żadnych instrumentów, żeby starać się zdusić ogień w zarodku?

– Wszystko wskazuje, że jako państwo polskie nie mieliśmy możliwości przeciwdziałać takim zabiegom. Natomiast pierwsze symptomy, geneza tego typu działań, które legły u podstaw ustawy 447, były widoczne rzeczywiście już przed kilkunastu laty. Środowiska żydowskie bardzo silnie naciskały na amerykański Departament Stanu, na kongresmanów, aby przyjąć taką ustawę. I to działo się – niestety – bez jakiejkolwiek reakcji polskiej ambasady w Waszyngtonie. Dzisiaj powinniśmy przeciwdziałać na terytorium Polski negatywnym skutkom tej ustawy, która nie ma umocowania prawnego w naszym polskim prawodawstwie. Tak czy inaczej mówimy tu o zapobieganiu skutkom tej ustawy, ale post factum.

Co dzisiaj sprawia, że Stany Zjednoczone decydują się wspierać środowiska żydowskie w działaniach roszczeniowych?

– Myślę, że szarą eminencją w całej tej sprawie może być zięć prezydenta Donalda Trumpa, Jared Kushner ,młody człowiek, miliarder, wnuk polskich Żydów i mąż Ivanki Trump. Środowisko lobbystyczne żydowskie na terenie Stanów Zjednoczonych jest bardzo mocne i tego nikt nie zakwestionuje. Jak wiadomo, jest to silna grupa nacisku, niezwykle wpływowa i jak sądzę, właśnie tu należałoby szukać początków ustawy Just Act. Stąd nie powinno być żadnych wątpliwości, że ze wspomnianego na wstępie źródła środowiska lobbystyczne, żydowskie mogły mieć duże wsparcie.

Czy mimo wszystko nie obawia się Pan, że możemy mieć do czynienia z innym sposobem oddziaływania, np. poprzez obniżanie ratingów, co może zachwiać stabilnością gospodarczą Polski?  

– Owszem, dzisiaj mamy do czynienia z systemem naczyń połączonych, stąd wszelkie działania w sferze informacyjnej przekładają się w bezpośredni sposób na stabilność gospodarczą, na ratingi państw, w tym również Polski. Myślę jednak, że nie powinniśmy się tego obawiać, bo Polska jest interesującym krajem dla inwestorów – także amerykańskich, a więc wszelkie próby obniżania naszej pozycji szkodziłyby interesom stron bezpośrednio zainteresowanych. Tak czy inaczej nie możemy się dać wkręcić w grę emocji, szarpaninę medialną.

Jaką rolę w tym zakresie może odegrać polityka informacyjna, skierowana zarówno  do polskiego społeczeństwa, jak i na zewnątrz?

– Myślę, że w tej sprawie nie jesteśmy sami, bo podobny problem może dotyczyć także innych państw, m.in. Litwy, Białorusi czy Ukrainy, a więc krąg państw, które mogą się znaleźć w podobnej sytuacji jak Polska, jest szerszy. Póki co powinniśmy jednak zachować wstrzemięźliwość i spokój, bo ustawa Just Act, która przeszła w Stanach Zjednoczonych, nie ma u nas żadnej mocy sprawczej. Zatem traktujmy to bardziej jako formę deklaracji, która owszem, może być propagandowo formą pewnego nacisku m.in. na polskie władze, ale bez konsekwencji. Można to traktować też jako pewną próbę sondowania, kto to kupi. Nie dajmy się jednak wciągnąć w tego typu gierki, a jednocześnie bądźmy jednością, jedną solidarną drużyną, bo to jest bardzo ważne.    

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl