Według nieoficjalnych informacji PAP z Brukseli, Komisja Europejska ma zaproponować we wtorek nową metodologię podziału pieniędzy na politykę spójności, przez co do Polski trafi ponad 23 proc. mniej funduszy niż obecnie. Ogólnie zmniejszenie środków na politykę spójności ma wynieść w skali całej UE około 10 proc. Mimo tych cięć Polska ma nadal pozostać największym beneficjentem polityki spójności UE.
Premier pytany na konferencji prasowej, czy taki podział środków to wynik polityki PiS czy sporu ws. praworządności z KE, odpowiedział, że „osiem czy dziewięć krajów ma bardzo podobne propozycje ze strony KE”.
„Na pewno się na nie nie zgodzimy. Nie tylko my, ale też wszystkie inne kraje” – powiedział szef rządu.
Według nieoficjalnych informacji, Polska będzie krajem, który dotkną największe cięcia. Według założeń KE, cięcia dla poszczególnych krajów mogły wynieść maksymalnie 24 proc., natomiast w górę fundusze mogły pójść najwyżej o 8 proc.
Polska inwestuje środki z polityki spójności głównie w infrastrukturę transportową (drogową i kolejową), innowacje, wsparcie dla przedsiębiorców, a także ochronę środowiska, energetykę, projekty z dziedziny kultury i edukacji.
Ostateczna decyzja co do wielkości wieloletniego budżetu UE będzie podejmowana przez państwa członkowskie UE jednomyślnie. Rozporządzenia dotyczące podziału środków mogą być jednak przyjmowane większością kwalifikowaną, ale ze względu na wagę sprawy będą dyskutowane najpewniej w pakiecie z całą propozycją wieloletnich ram finansowych.

