logo
logo

Redakcja „Naszego Dziennika” zawiozła różańce do Fatimy, gdzie 100 lat wcześniej objawiła się Matka Boża. Tam zostały poświęcone, a następnie dołączone do „Naszego Dziennika”, aby Czytelnicy mogli się codziennie na nich modlić. Komu to przeszkadza? Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Piramida kłamstw

Piątek, 1 czerwca 2018 (03:19)

Nagonka medialna skierowana przeciwko Radiu Maryja uderzyła tym razem w spółkę SPES, wydawcę „Naszego Dziennika”.

 

W liberalnych mediach pojawiły się publikacje zawierające nieprawdziwe informacje, wprost wskazujące, że do spółki SPES, wydawcy „Naszego Dziennika”, wyprowadzane są publiczne pieniądze. Nawiązują one do wpisów na portalu społecznościowym posła Platformy Obywatelskiej Marcina Kierwińskiego.

Wcześniej zapytał on w interpelacji Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, m.in. ile reklam wykupiły w 2018 roku nadzorowane przez ministerstwo podmioty w „Naszym Dzienniku”, Telewizji Trwam i w Radiu Maryja. W odpowiedzi podsekretarz stanu w ministerstwie Marcin Ociepa odniósł się do objętych tajemnicą handlową danych dotyczących różańców wyprodukowanych na zlecenie spółki SPES w 2017 roku, a medialna machina kłamliwych ataków ruszyła błyskawicznie.

Zorganizowana kampania

Od razu pojawiły się publikacje (bazujące na zawierającym kłamliwe informacje wpisie posła Marcina Kierwińskiego) sugerujące, że w zamian za produkcję różańców spółka Artgos, w której niewielkie udziały posiada Skarb Państwa, otrzymała reklamy w „Naszym Dzienniku”, ale na znacznie niższą kwotę niż stanowiła wartość wyprodukowanych różańców. Tylko że gdy przyjrzymy się dokumentom, treści podpisanych umów, to okazuje się, że są to informacje nieprawdziwe.

Dla obserwatorów życia publicznego nie ma wątpliwości, że kierowanie takich insynuacji wobec wydawcy „Naszego Dziennika” jest elementem szerszej kampanii liberalnych mediów i środowisk przeciwko o. dr. Tadeuszowi Rydzykowi CSsR, dyrektorowi Radia Maryja. – Nieoficjalnie już od dawna pojawiały się informacje, że ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk, Radio Maryja, dzieła wyrosłe przy nim będą przedmiotem ataków środowisk wrogich Kościołowi katolickiemu w Polsce. W zasadzie mamy do czynienia od pewnego czasu ze spektaklem zorganizowanej akcji napaści na środowisko Radia Maryja. Jej celem jest rozerwanie relacji pomiędzy Rodziną Radia Maryja, którą stanowią przecież również wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, a obozem władzy. Celem jest wprowadzenie konfliktu, podziału. Niestety, niektóre działania obozu rządowego sprzyjają tego typu scenariuszowi – komentuje tę sytuację w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Krzysztof Kawęcki, politolog.

Dwie różne umowy

Jak w rzeczywistości wygląda sprawa umów spółki SPES z Zakładem Tworzyw Sztucznych Artgos SA? W oświadczeniu wydawca „Naszego Dziennika” poinformował, że obie strony podpisały dwa kontrakty. Pierwsza umowa dotyczyła wykonania 200 tys. sztuk różańców (różaniec obrączkowy wykonany z tworzywa sztucznego) wraz z formą wtryskową. Natomiast druga umowa dotyczyła współpracy reklamowej.

Za zrealizowanie umowy wykonania różańców SPES zapłacił zakładowi Artgos 236 tys. 160 zł brutto. W ramach drugiej umowy w „Naszym Dzienniku” zostały wyemitowane reklamy Artgosu za łączną kwotę 62 tys. 730 zł brutto w pieniądzu. Spółka SPES zaznacza jednocześnie, że przy wycenie reklam zastosowany został rabat na poziomie 63 proc. w odniesieniu do obowiązującego cennika. Co istotne, rozliczenie obu zawartych umów odbyło się niezależnie, bez dokonywania wzajemnych kompensat. Jednocześnie wydawca „Naszego Dziennika” argumentuje, że „dokonując wyboru producenta, SPES Sp. z o.o. kierowała się wyłącznie możliwościami produkcyjnymi oraz profesjonalizmem kontrahenta, a ustalanie warunków współpracy odbywało się na zasadzie rynkowych negocjacji handlowych”.

List do ministra

Tymczasem w odpowiedzi Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii informacje na temat tych dwóch umów zostały pomieszane, a także zaniżono kwotę kontraktu reklamowego. Dlatego spółka SPES wysłała również w tej sprawie list do minister Jadwigi Emilewicz.

Przekaz medialny był bowiem jednoznaczny i sprowadzał się do wniosku, że za wyprodukowanie 200 tys. sztuk różańca wydawca „Naszego Dziennika” zapłacił państwowej spółce reklamami, a do tego jeszcze wycenionymi na zaniżoną kwotę 26,5 tys. zł netto. Z informacji podanych wyżej jasno wynika, że to nieprawda.

Z tego powodu prezes SPES Marcin Nowina Konopka w piśmie do minister Jadwigi Emilewicz wnosi o niezwłoczne uzupełnienie odpowiedzi na interpelację oraz o wydanie przez resort oświadczenia prostującego treści zamieszczone w odpowiedzi. Warto przy tym podkreślić, że zapytanie interpelacji dotyczyło tylko emisji reklam, a nie innych elementów współpracy handlowej.

– Odpowiedź ministerstwa tak naprawdę wyszła naprzeciw kłamliwym informacjom, co stanowiło zachętę do kolejnych ataków. Ta sytuacja wymagała od ministerstwa bardzo jasnej, jednoznacznej odpowiedzi. Należy zauważyć, że tego typu akcje stanowią również atak na Kościół katolicki. „Nasz Dziennik” wypełnia swoją misję religijną, ewangelizacyjną. Poboczny fakt szydzenia w liberalnych mediach z zamówienia różańców jest uderzeniem w Kościół. Jest to wymowne również w wymiarze eschatologicznym – uważa dr Krzysztof Kawęcki.

Według posła Tomasza Rzymkowskiego (Kukiz’15), tradycyjnie tego typu ataki na Kościół katolicki w Polsce budowane są na kłamstwach. – Mamy do czynienia w tej sytuacji z dwiema umowami, występuje tutaj środek płatniczy, nie jest to wymiana. Tutaj zachodzi zasadnicza różnica. Poza tym jest zupełnie niezrozumiałe, że ministerstwo ujawniło tajemnicę handlową. Wygląda to na zorganizowaną akcję, która ma uderzyć w katolickie media i osobiście w o. Tadeusza Rydzyka, z czym zresztą mamy do czynienia od dłuższego czasu. Są Państwo jako media jednymi z nielicznych, którzy zachowują obiektywizm – ocenia całą sytuację w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Rzymkowski.

We wtorek Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii wystosowało komunikat. „W nawiązaniu do informacji, jakoby Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zleciło produkcję różańców w zamian za reklamę w mediach informujemy, że to nieprawda” – stwierdził resort. Dalej czytamy, że ministerstwo nie zlecało żadnej produkcji spółce Artgos „i nie decyduje, w których mediach spółka się reklamuje oraz w jaki sposób się z nimi rozlicza”. Zwrócono również uwagę na to, że „w strukturze właścicielskiej spółki Skarb Państwa posiada znikomy udział kapitałowy w wysokości 1,58 proc.”, więc resort nie ma wpływu na działalność biznesową firmy. W komunikacie nie znalazło się jednak miejsce na sprostowanie nieprawdziwych treści zawartych w odpowiedzi na interpelację.

Paulina Gajkowska

Nasz Dziennik