logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Nie wrócimy do punktu wyjścia

Sobota, 2 czerwca 2018 (22:39)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Nowelizacje ustaw o ustroju sądów i Sądzie Najwyższym podpisane przez prezydenta  teraz zostały opublikowane w Dzienniku Ustaw. Sprawa jest zatem zamknięta…?

– Dla mnie sprawa jest zamknięta – przynajmniej jeśli chodzi o kwestie, które znalazły się w tych ustawach. Natomiast, czy sprawa jest na finiszu, jeśli chodzi o spór z Komisją Europejską, to się dopiero okaże. Wiemy, że opozycja tzw. totalna cały czas nie ustaje w wysiłkach i atakuje zarówno reformy przeprowadzane przez obecny rząd, jak i zmiany, jakie za pomocą tych reform zostały wprowadzone, żeby tylko ograniczyć ich skutki. Oczywiście na tym polega kompromis. Mianowicie, jeżeli były zastrzeżenia ze strony Komisji Europejskiej, które groziły uruchomieniem art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej wobec Polski, to naszą odpowiedzią jest pokazanie dobrej woli, chęć rozmowy, zaś wymiernym efektem tego dialogu są wprowadzone zmiany.

Jest jakaś granica ustępstw?

– Oczywiście, nie można w nieskończoność się cofać, bo na końcu się okaże, że reforma sądownictwa została na tyle wypaczona, że nie ma sensu, bo wracamy do punktu wyjścia. Dla mnie obecnie sprawa jest absolutnie zamknięta. Teraz jest pole do działania dla naszych służb dyplomatycznych, dla resortu spraw zagranicznych i rządu, aby przekonać unijnych komisarzy do tego, że jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, to zrobiliśmy naprawdę dużo, a reforma tak jak nie groziła wcześniej, tak tym bardziej dzisiaj nie zagraża praworządności w Polsce.       

Jedna ze zmian dotyczy skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego na prawomocne wyroki sądów…

– Przed reformą upoważnionych do składania skargi nadzwyczajnej było osiem podmiotów, m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy oraz prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a w tej chwili uwzględniając stanowisko Komisji Europejskiej, ograniczyliśmy to wyłącznie do Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Obywatelskich.

Pomijając oczekiwania Komisji Europejskiej, można powiedzieć, że jest to dobre rozwiązanie?

– W tej chwili opozycja totalna atakuje nas, twierdząc, że Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich zostaną zarzuceni wnioskami o rozpatrzenie skargi nadzwyczajnej. Argument jest taki, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma pieniędzy, w związku z powyższym nie będzie w stanie tych wszystkich wniosków załatwić. Oczywiście są to zarzuty absurdalne. Przypomnę tylko, że wcześniej pojawiały się również takie, że podmiotów uprawnionych jest zbyt wiele i to też – zdaniem Platformy i Nowoczesnej – zagrażało praworządności. Dlatego stan obecny i ograniczenie do dwóch organów – z punktu widzenia efektywności skargi nadzwyczajnej – rzeczywiście może nastręczyć pewnych problemów. Aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że wnioski, które do tej pory zostały złożone, będą rozpatrywane według dotychczasowych przepisów. Czyli, jeśli wnioski – przed wejściem w życie ustawy – były składane do innych podmiotów, to właśnie one będą je załatwiały. I w tym znaczeniu rzeczywiście więcej pracy będzie miał Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich, ale zakładając, że takie były oczekiwania ze strony Komisji Europejskiej, to uważam, że nie powinien to być jakiś większy problem. Jeśli nawet nastąpi większy napływ wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej, to w budżecie na następny rok zapewne zostaną przewidziane jakieś dodatkowe środki zarówno dla Prokuratora Generalnego, jak i Rzecznika Praw Obywatelskich.

Nowelizacja wprowadza też zmiany w prawie o ustroju sądów powszechnych dotyczące mianowania asesorów sądowych…

– Tutaj – zgodnie z nowelą – jest przede wszystkim zwiększenie kompetencji Prezydenta RP. Przypomnę, że do tej pory w ustawie to minister sprawiedliwości miał takie uprawnienie. W tym momencie mamy do czynienia z pewną konsekwencją ze strony ustawodawcy, bo skoro prezydent ma uprawnienie co do mianowania sędziów, to także – w przypadku asesorów, którzy wykonują czynności sędziowskie – jest logiczne, że również głowa państwa zyskuje uprawnienie mianowania asesorów sądowych. Tym bardziej że w trakcie prac nad ustawą o ustroju sądów powszechnych właśnie tego rodzaju zastrzeżenia zgłaszała opozycja, która następnie wraz ze środowiskiem sędziowskim zwracała się do Komisji Europejskiej, argumentując swoje skargi rzekomym zagrożeniem dla praworządności. Tymczasem – w moim przekonaniu – żadnego zagrożenia nie było, bo ostatecznie asesor, który zdawał egzamin sędziowski i de facto stawał się sędzią, na końcu drogi był mianowany przez prezydenta. Skoro jednak wspomniane środowiska i Komisja Europejska zgłaszały tego typu obawy, to w tym momencie niejako dociążamy tym uprawnieniem prezydenta, który również będzie mianował asesorów.

Panie Pośle, a co z wiekiem emerytalnym sędziów Sądu Najwyższego, którzy osiągnęli wiek przejścia w stan spoczynku – 65 lat?

– Tutaj mamy obowiązkowy tryb konsultacji z Krajową Radą Sądownictwa, ale ostatecznie decyzję będzie podejmował prezydent, wyrażając zgodę bądź nie na pełnienie funkcji sędziego powyżej 65. roku życia. Przede wszystkim jednak jest tutaj spełniony postulat zrównujący wiek emerytalny, wiek przejścia w stan spoczynku dla sędziów: kobiet i mężczyzn. Dla kobiet sędziów będzie to dodatkowe uprawnienie, bo panie sędziny będą mogły przechodzić w stan spoczynku w wieku 60 lat.

Jakiegokolwiek z tych tematów nie poruszyć, to na końcu zawsze pojawia się stwierdzenie, bo takie były oczekiwania Komisji Europejskiej. Dlaczego zatem i tak propozycje Polski nie leżą unijnym biurokratom?

– Jakby nie spojrzeć, cały czas mamy realizację polityki „ulica i zagranica”, które to hasło w różny sposób przejawia się w działaniu. Stąd za każdym razem ilekroć próbujemy wyjść z kompromisową propozycją, to ze strony czy to organizacji sędziowskich, których delegaci udają się do Brukseli do Komisji Europejskiej, czy to ze strony opozycji totalnej, która im w tym wtóruje, pojawiają się skargi, że nasze działania są niewystarczające, pozorowane, a wolność i praworządność w Polsce nadal jest zagrożona. Tyle tylko że jest to efekt działań totalnej opozycji i tej części środowiska sędziowskiego, które są nieprzychylne reformie wymiaru sprawiedliwości. Poniekąd trudno się im dziwić, bo ta reforma rzeczywiście narusza określone status quo, uderza w tą nadzwyczajną kastę ludzi – jak sami o sobie mówią sędziowie – czyli nadal mamy do czynienia z obroną własnych interesów, a dobro obywateli się nie liczy. Przypomnę, że po przedstawionych przez stronę polską propozycjach łagodzących dotychczasowe ustawy  pierwsze wypowiedzi, deklaracje przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera rzeczywiście wskazywały, że jest to krok we właściwym kierunku, był zatem powód do optymizmu. W tej sytuacji wyglądało, że drugie nowelizacje w zasadzie powinny już załatwić sprawę, tymczasem do akcji wkracza znany z niechęci do Polski Frans Timmermans i dzisiaj jesteśmy na takim etapie, że właściwie do końca nie wiemy, czy Komisja Europejska jest usatysfakcjonowana, czy też będzie podejmowała jakieś dalsze działania. Jednak z całą pewnością należy podkreślić, że Polska jest państwem suwerennym, a kwestie ustroju sądownictwa to jest nasza wewnętrzna sprawa. I tu też jest miejsce na działanie naszego rządu, dyplomacji, aby co do tych racji przekonać Komisję Europejską i wytłumaczyć, że tutaj nie ma żadnego naruszenia zasad konstytucyjnych obowiązujących w Polsce.

W lipcu planowana jest wymiana sędziów Sądu Najwyższego. Czy w związku z tym należy się spodziewać jakiegoś oporu ze strony tego środowiska?

– Po pierwsze, nie sądzę, żeby taki opór był zasadny, a po drugie, konieczny. Prawo w Polsce obowiązuje i każdy, niezależnie czy jest to sędzia, polityk czy robotnik, musi się temu podporządkować. W szczególności powinni się temu podporządkować ci, którzy to prawo wykonują jako sędziowie. Prawu podporządkowuje się władza wykonawcza, podporządkowuje się temu prawu władza ustawodawcza, dlatego bardzo zdziwiłbym się, gdyby władza sądownicza stwarzała w tym obszarze jakieś problemy. Aczkolwiek – tak jak już powiedziałem – pewnie będą próby wmanewrowania – jeszcze raz – Komisji Europejskiej przed końcem czerwca, zanim w lipcu do tych zmian dojdzie. Dlatego jeszcze jakieś działania mogą wystąpić, ale osobiście życzyłbym sobie, aby atakowanie Polski się skończyło, żeby faktycznie reforma Sądu Najwyższego zaczęła działać w pełnym wymiarze. Jest przecież kwestia Izby Dyscyplinarnej i rzetelnego rozpatrywania spraw sędziowskich, wreszcie jest także sprawa Skargi Nadzwyczajnej. Bez wymiany sędziów, bez realizacji ustawy i stworzenia tychże nowych izb w Sądzie Najwyższym będziemy mieli do czynienia z blokadą możliwości rozpatrywania Skarg Nadzwyczajnych. Mając świadomość, do czego zdolna jest opozycja totalna, jestem jednak pełen optymizmu, że to wszystko – na przestrzeni najbliższych tygodni – dobrze się skończy i że reforma sądownictwa we wszystkich obszarach – wreszcie – ruszy z kopyta.

Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 2 czerwca 2018 (22:39)

NaszDziennik.pl