Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego – jak zaznaczyli sami sędziowie, którzy podkreślają, że powołują się na Konstytucję RP – podjęło uchwałę, że Małgorzata Gersdorf pozostaje na stanowisku I prezesa Sądu Najwyższego do zakończenia kadencji w 2020 roku. Z czym mamy do czynienia?
– Jest to sytuacja niezrozumiała. Mamy obowiązujące prawo. Natomiast sędziowie Sądu Najwyższego wyrażają stanowisko kontestujące ustawę o Sądzie Najwyższym, która zacznie obowiązywać 4 lipca br. Natomiast co do uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego stwierdzającej, że kadencja I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf trwa do 30 kwietnia 2020 roku, to trzeba powiedzieć wyraźnie, że jest ona sprzeczna z prawem, które ma obowiązywać od 4 lipca. Oczywiście nie przesądzam, jaka będzie decyzja prezydenta Andrzeja Dudy, jeśli chodzi o przejście w stan spoczynku prezes Gersdorf. Tak czy inaczej pewne jest, że I prezes Sądu Najwyższego, osiągając wymagany ustawą wiek 65 lat, uzyskała uprawnienia emerytalne. W związku z tym powinna się udać na emeryturę i dać szansę pracy oraz rozwoju innym sędziom. Zresztą zgodnie z ustawą, jeśli dany sędzia nie wystąpi do prezydenta o przedłużenie możliwości pełnienia służby sędziego, to po osiągnięciu wieku emerytalnego niejako sam poddaje się osądowi przepisów ustawy i de facto nie będzie mógł dłużej orzekać. Jak wiemy, część sędziów Sądu Najwyższego – zgodnie z prawem – zwróciła się do prezydenta o wyrażenie zgody na przedłużenie możliwości orzekania na trzy lata, ale zdaje się, że w tym gronie nie ma prezes Gersdorf. Prezes Małgorzata Gersdorf, osiągając wymagany wiek, zgodnie z ustawą z mocy prawa przechodzi w stan spoczynku. Takie jest prawo. W tej sytuacji kwestia dalszego pełnienia funkcji I prezesa Sądu Najwyższego niejako sama się rozwiązuje. W związku z tym uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego jest pozbawiona podstawy prawnej, a co za tym idzie, nie jest w stanie wywołać skutków prawnych. I taka jest moja ocena.
Dlaczego sędziowie, którzy nie zgadzają się z treścią ustawy o Sądzie Najwyższym, nie zaskarżyli jej zapisów do Trybunału Konstytucyjnego?
– To jest pytanie do środowiska sędziowskiego. Póki co, fakty są takie, że dopóki ustawa o Sądzie Najwyższym nie jest zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, to obowiązuje domniemanie konstytucyjności tej ustawy. Wobec tego, jeśli część środowiska sędziowskiego oraz opozycja tzw. totalna twierdzą, że ona jest niekonstytucyjna, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli ten rozstrzygnie, że przepisy tam zawarte są sprzeczne z Konstytucją RP, to wówczas wszyscy będziemy tym orzeczeniem związani. Na dzisiaj nic takiego się nie stało, w związku z tym sędziowie, którzy jako pierwsi są powołani do tego, aby szanować obowiązujące prawo, występując przeciwko, temu prawu się sprzeciwiają.
Jest też druga uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, która mówi, że usunięcie znacznej liczby sędziów z dniem 4 lipca sparaliżuje prace Sądu Najwyższego. Czy zatem nie ma takiego zagrożenia, skoro zgodnie z ustawą 4 lipca w Sądzie Najwyższym na 120 orzekać będzie tylko 55…?
– Uważam, że jest to tylko kwestia czasu, kiedy skład sędziów Sądu Najwyższego zostanie uzupełniony stosownie do zapisów ustawowych. Oczywiście w okresie przejściowym być może rzeczywiście nastąpi chwilowe spowolnienie prac Sądu Najwyższego, ale z chwilą uzupełnienia składu – zgodnie z wymogami ustawowymi – wszystko wróci do normy. Nie widzę zatem problemu, który próbują nadmiernie eksponować sędziowie.
Jak określić to, co robi Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego?
– Z całą pewnością mamy tu do czynienia nie z działaniem merytorycznym, ale z działaniem politycznym sędziów, którzy powinni być apolityczni. Tymczasem część tego środowiska – widać – wpisuje się w narrację opozycji totalnej. W mojej ocenie, mamy tu do czynienia z anarchizowaniem życia publicznego.
Czy możemy mieć zatem do czynienia z prowokacją obliczoną na wywołanie chaosu 4 lipca, czy nie jest to nawoływanie do buntu?
– Mam nadzieję, że kto jak kto, ale sędziowie zachowają się godnie i zgodnie z obowiązującym prawem i nic takiego, o czym pan redaktor mówi, nie nastąpi. Ufam, że sędziowie jako ci, którzy stoją na straży prawa, podporządkują się obowiązującemu prawu. Na tym etapie sygnalizowanie swoich obaw co do funkcjonowania Sądu Najwyższego – już po wejściu w życie ustawy – jest spóźnione. Oczywiście chyba wszystkim nam powinno zależeć, żeby Sąd Najwyższy funkcjonował jak najlepiej. Natomiast jeśli faktycznie 4 lipca miałyby nastąpić działania obstrukcyjne, blokujące funkcjonowanie Sądu Najwyższego, i niestosowanie ustawy, która w tym dniu wejdzie w życie, to byłoby to bardzo złe.
Czemu miałaby służyć taka obstrukcja?
– W mojej ocenie, chodzi tu bardziej o zainteresowanie – jeszcze – organów europejskich, szczególnie zaś Komisji Europejskiej. A co za tym idzie, wszystkie te działania wpisują się w szerszy kontekst wdrożenia przez Komisję Europejską art. 7 traktatu o Unii Europejskiej wobec Polski. Zresztą wiceprzewodniczący Frans Timmermans ostatnio na posiedzeniu komisji swobód obywatelskich Parlamentu Europejskiego, odpowiadając na wniosek eurodeputowanych Platformy, aby Europa nie odpuszczała w sprawie Polski, powiedział wyraźnie, że ustawa o Sądzie Najwyższym wymaga pilnych działań. Dlatego – jak stwierdził – jeśli nastąpi odpowiedni moment, to użyje wszystkich możliwych narzędzi. Widać zatem, że trwają przygotowania do rozpoczęcia postępowania przeciw Polsce o naruszenie prawa Unii Europejskiej w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym, co może się zakończyć pozwem do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Nie wiem tylko, dlaczego tak późno, kiedy ustawa właściwie już za kilka dni wchodzi w życie? Ciekawe też, jakich argumentów miano by użyć w tym pozwie. Tak czy inaczej wszystko idzie w tym kierunku, żeby cały czas pokazywać, iż w Polsce jest łamana praworządność, a w efekcie chodzi o doprowadzenie do wycofania się Polski z reform wymiaru sprawiedliwości. Chodzi zatem o ciągłe wywieranie presji na Polskę, ale my się z reformowania państwa w różnych obszarach nie cofniemy. Do tych zmian zobowiązali nas Polacy, dając nam mandat podczas wyborów w 2015 roku. Polsce potrzeba sprawiedliwości i my dopilnujemy, aby sprawiedliwość była jednakowa dla wszystkich.
Sędziowie źle interpretują prawo czy wyraźnie wykazują złą wolę?
– Bez wątpienia sędziowie – ich część – wykazują złą wolę. Tak naprawdę to w zasadzie nie ma tu nic do interpretacji. Fakty są takie, że z dniem 4 lipca wchodzi w życie ustawa o Sądzie Najwyższym, która w zasadniczy sposób zmienia organizację pracy tej instytucji i samych sędziów. Natomiast to, co robi dzisiaj część sędziów, to nic innego jak wyraz niezadowolenia i demonstracji, żeby nie powiedzieć buntu, że z tym nowym prawem się nie zgadzają. Ja to rozumiem, bo można się z obowiązującym prawem nie godzić, ale stosować je trzeba. I to jest zasadnicza różnica w podejściu.

