logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Kara śmierci za niepełnosprawność

Poniedziałek, 2 lipca 2018 (03:48)

Rozmowa z Kają Godek, pełnomocnik Inicjatywy Obywatelskiej „Zatrzymaj aborcję”

Dziś sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny ma rozpatrzyć projekt „Zatrzymaj aborcję”, powstrzymujący prawną możliwość zabijania dzieci chorych i niepełno-sprawnych.

– Przed kilkoma dniami byliśmy świadkami tego, jak szybko można uchwalać ustawę w polskim parlamencie. Mam tu na myśli nowelizację ustawy o IPN, której procedowanie zakończyło się w niespełna dziesięć godzin. Projekt „Zatrzymaj aborcję” leży w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny od pół roku. To wystarczający czas na podjęcie decyzji przez posłów, czy zamierzają poprzeć zapisy projektu, czy też zamierzają nadal godzić się na zabijanie dzieci, u których podejrzewa się chorobę lub niepełnosprawność. Obywatele chcą, aby jak najszybciej skierować projekt do drugiego czytania. Przecież giną ludzie.

Co jeśli projekt trafi do prac w podkomisji?

– To będzie oznaczało jego wygaszenie. Nie mam co do tego wątpliwości. Chciałabym tu wyraźnie zaznaczyć, że projekt, który składa się ze stu trzydziestu słów, nie wymaga głębokiej analizy. Nie mamy do czynienia ze zmianą definicji, preambuły, wprowadzaniem zmian do innych ustaw, jak np. do kodeksu karnego. Projekt „Zatrzymaj aborcję” to wykreślenie jednego śmiercionośnego punktu z obecnej ustawy. To jest postulat, pod którym podpisało się blisko milion Polaków. Oni chcą uchwalenia ustawy w dokładnie takim brzmieniu, jak została przedstawiona.

Jak nakłonić do zmiany stanowiska w sprawie aborcji eugenicznej osoby nieprzekonane?

– Posłom trzeba zadać proste pytanie: czy ich zdaniem za niepełnosprawność można w Polsce wymierzać karę śmierci. Jeżeli uważają, że tak, zagłosują przeciwko temu projektowi. Jeżeli natomiast są zdania, iż prawa człowieka powinny być przestrzegane także wobec dzieci w prenatalnej fazie ich rozwoju, to wyjście jest tylko jedno: uchwalenie tej ustawy w całości. Dzielenie ludzi na lepszych i gorszych ze względu na stan ich zdrowia jest sprzeczne z prawami człowieka. Nikt z nas nie wie, jak długo będzie żył. Czy będzie to następne 15 minut czy kolejne 20 lat. Dlatego taką samą ochroną powinno być objęte nasze życie, życie ludzi zdrowych, i życie ludzi chorych. Również w prenatalnej fazie ich rozwoju. Aborcja nie zapobiega śmierci. Wręcz przeciwnie – powoduje ją wcześniej, niż mogłaby ona nadejść, i czyni ją boleśniejszą na ciele i duszy.

Strona proaborcyjna zapewne znów podniesie larum, że kobiety w Polsce są zmuszane do heroicznego rodzenia chorych dzieci, że muszą mieć „wybór”. I że Państwa projekt nie proponuje systemowej opieki państwa dla chorych dzieci.

– O życiu żadnego człowieka nie powinny decydować osoby trzecie. Tak jak nasze życie nie zostaje poddane pod wybór nikogo innego – i prawo nas przed tym zabezpiecza – dokładnie takie same rozwiązania powinny być przyjęte wobec dzieci nienarodzonych. A kategoria wyboru w ogóle nie powinna być stosowana do ludzkiego życia. Co do zabezpieczenia socjalnego – zawsze powtarzamy, że nie powinno ono być warunkiem przyznania prawa do życia.

Ta kwestia zawsze pojawia się podczas dyskusji na temat ochrony życia.

– To prawda, ale jest to sprawa, która powinna być regulowana osobnymi ustawami. Prawo do życia jest niezmienne i niepodważalne i powinno być chronione zawsze. Życie jest podstawową wartością. Stan finansów państwa, poziom dostępnej opieki medycznej, zabezpieczenia socjalnego to rzeczy zmienne. Jeśli prawo do życia mamy mieć wtedy, gdy państwo na to stać, to co stanie się, gdy np. wpływy do budżetu się zmniejszą? Czy jeżeli w budżecie będzie dziura, to ograniczymy komuś prawo do życia? Dziś niezależnie od tego, w jakiej kondycji finansowej jest osoba niepełnosprawna po narodzinach, nie wolno jej zabijać. Dlaczego zatem prawo pozwala na zabójstwo przed jej narodzinami? Przecież to jest ta sama osoba. Aby to zrozumieć, wystarczy zwykła ludzka wrażliwość. Aborcja eugeniczna ją zabija, ponieważ implikuje myślenie: jak nie zabiłeś, to twoja sprawa, było „wyjście”. Sama takich komentarzy doświadczam ze strony osób nieżyczliwych mnie i mojemu niepełnosprawnemu synowi.

Eugeniczna mentalność w tragiczny sposób wpływa na status osoby niepełnosprawnej w społeczeństwie. Patrzy się na chorych jak na osoby, które w jakiś sposób przedostały się do naszego idealnego świata przez nie dość szczelne sito. A teraz żyją i sprawiają problemy. To potworne myślenie. Warto pamiętać, że niepełnosprawność dotknie w końcu w pewnym stopniu nas wszystkich. Każdy z nas na jakimś etapie swojego życia będzie w pewnych obszarach niedomagał – czy to fizycznie, czy też psychicznie, czy intelektualnie. Niepełnosprawność nie jest czymś, za co należy karać śmiercią.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Anna Ambroziak

Aktualizacja 2 lipca 2018 (03:48)

Nasz Dziennik