logo
logo
zdjęcie

Sławomir Jagodziński

Kompromitująca ustawka

Środa, 4 lipca 2018 (04:00)

Dobre i stabilne prawo to takie, które jest w stanie zapewnić człowiekowi ochronę jego praw i bezpieczeństwo. Obecne regulacje dotyczące ochrony życia dzieci poczętych w Polsce w trzech wyjątkach tego nie zapewniają. 830 tysięcy obywateli, którzy poparli projekt „Zatrzymaj aborcję” – w przeważającej mierze prawicowy i katolicki elektorat obecnie sprawujących władzę – swoim podpisem dali wyraz nadziei, że z polskiego prawa zostanie wykreślona choćby eugeniczna przesłanka do aborcji. Ta nadzieja w sposób wręcz cyniczny została zawiedziona poprzez blokowanie w sejmowej komisji od pół roku projektu obywatelskiego, który zabezpieczyłby życie chorych albo tylko podejrzewanych o chorobę poczętych dzieci.

Ostatnia odsłona tego kompromitującego większość parlamentarną dramatu rozegrała się w ostatni poniedziałek. Po miesiącach zupełnie zbędnego zamawiania przez sejmową Komisję Polityki Społecznej i Rodziny rozmaitych opinii o projekcie „Zatrzymaj aborcję” tym razem powołana została specjalna podkomisja do jego rozpatrzenia. Zasiedli w niej posłowie, którzy – jak podkreśla Kaja Godek, prezes Fundacji Życie i Rodzina – przez ostatnie miesiące głosowali przeciwko procedowaniu projektu „Zatrzymaj aborcję”. Pojawiła się swoista koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Platformą Obywatelską i Nowoczesną. Sposób przebiegu obrad komisji i głosowań wyglądał na całkowitą ustawkę.

Co to wszystko oznacza? Wszystko wskazuje na to, że będzie dalsze przeciąganie w czasie zajęcia się bardzo przecież prostym projektem ustawy, która składa się jedynie ze 130 słów. To jest bardzo krótka nowelizacja, ale jakże ważna dla przyszłości Polski, bo „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości” (św. Jan Paweł II). Tego jednak nie dostrzega nawet partia, która odwołuje się do wartości chrześcijańskich i tak chętnie manifestuje swe przywiązanie do Kościoła. Wiele słów i gestów, a gdy przychodzi do konkretnych czynów, to PiS zawodzi!

Episkopat Polski nie tylko poparł od samego początku ustawę „Zatrzymaj aborcję”, ale przy każdym posiedzeniu komisji wzywał do uchwalenia prawa wykluczającego aborcję eugeniczną. Jeszcze trzy dni temu rzecznik polskich biskupów przypominał politykom o potrzebie „dotrzymywania składanych obietnic w tak podstawowej sprawie, jaką jest ochrona prawa do życia”. Wszystko to zostało zignorowane. Biskupi zostali zlekceważeni, zlekceważony został katolicki elektorat PiS. Partia rządząca stoi w rozkroku. Nie ma odwagi przyznać, że nie chce większej ochrony prawnej życia w Polsce, i nie chce otwarcie odrzucić projektu, który tego dotyczy.

Brakuje męstwa, wrażliwego sumienia, autentycznej formacji katolickiej. Przecież każdego dnia w polskich szpitalach statystycznie zabijanych jest troje dzieci. Czy to nie jest wystarczający argument, aby zacząć działać? Posłowie, którzy deklarują poparcie ustawy „Zatrzymaj aborcję”, nie mają żadnego praktycznego przebicia, aby prace nad nim odblokować. Odpowiedź jest prosta: „nie ma woli politycznej”. Myślę, że jest jeszcze gorzej: nie ma przekonania o potrzebie zlikwidowania tzw. wyjątków, które w Polsce dopuszczają aborcję. Niestety, obawiam się, że poglądy na temat obrony życia, które np. głosi posłanka PiS Joanna Lichocka, nie są w mniejszości w tej partii. Przypomnijmy, że określiła się ona jako zdecydowana przeciwniczka ustawy „Zatrzymaj aborcję”. Jej zdaniem, projekt, który ma obronić przed zabiciem chore lub jedynie podejrzewane o chorobę dzieci poczęte, jest „na miarę ludzką nieludzki”.

Jeszcze jedna sprawa. Prawo posiada funkcję wychowawczą i w różnym zakresie ma moc kształtowania określonych zachowań człowieka. PiS nie ma zupełnie takiej ambicji, jeśli chodzi o obronę życia. Jeśli w różnych sondażach (zawsze trzeba pytać o ich wiarygodność!) pojawia się odsetek osób, które nie rozumieją, że dzieci poczęte mają niezbywalne prawo do życia, to ich wątpliwość powinna być jeszcze większym impulsem dla ustawodawcy, aby wprowadzić dobre prawo, absolutnie zabezpieczające zagrożonych zabiciem. Dlatego im więcej jest organizowanych wszelkich „czarnych marszów”, tym bardziej trzeba wychowywać ludzi do poszanowania życia; ukazywać i bronić prawdy o jego początku. Także, a może przede wszystkim, stanowiąc dobre prawo, które będzie częścią cywilizacji życia. Przecież nauka, medycyna, genetyka są po naszej stronie: nowe ludzkie życie, odrębne od organizmu rodziców, powstaje w momencie poczęcia. Poza tą chwilą w życiu człowieka nie ma drugiego takiego momentu, który można by uznać za początek istnienia człowieka!

Większość sejmowa udowodniła niejednokrotnie w czasie tej kadencji, że jeśli tylko chce, potrafi w ekspresowym tempie przeprowadzić legislację ustaw, na których jej zależy. Czy nie tak było choćby ostatnio, gdy zmieniała przepisy w ustawie o IPN? Wniosek: jak się chce, to się da! I to bardzo szybko! Tylko, aby się chciało.

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik