Sędzia Małgorzata Gersdorf stawiła się dzisiaj w Sądzie Najwyższym. Twierdzi, że jest I prezesem SN. Jej opinię podzielają sędziowie SN, którzy już w ubiegłym tygodniu przyjęli taką uchwałę.
– Z dniem dzisiejszym, zgodnie z prawem, prof. Małgorzata Gersdorf przeszła w stan spoczynku i przestała być sędzią Sądu Najwyższego. Tym samym nie jest już I prezesem Sądu Najwyższego. Zobaczymy, jaka będzie decyzja prezydenta Andrzeja Dudy i komu powierzy on obowiązki kierowania Sądem Najwyższym. Niewykluczone, że sędziemu Józefowi Iwulskiemu. Byłoby to optymalne rozwiązanie, które pozwoliłoby wyjść z twarzą z tej sytuacji sędzi Małgorzacie Gersdorf. Przypomnę, że wczoraj na spotkanie do prezydenta zostali zaproszeni sędzia Iwulski oraz prof. Gersdorf. Po tym spotkaniu – w Sejmie – prof. Gersdorf oświadczyła, że dzisiaj przyjdzie do Sądu Najwyższego i idzie na urlop – jak zwał tak zwał, w każdym bądź razie odchodzi.
Dzisiaj sędzia Iwulski podczas konferencji prasowej stwierdził, że w zarządzeniu wydanym wczoraj przez prezes Gersdorf nie chodzi o wyznaczenie go zastępcą ani następcą, ale o wyznaczenie go jako prezesa zastępującego prezes Gersdorf w czasie jej nieobecności…
– Sytuacja jest rzeczywiście wyjątkowa. Przede wszystkim jednak sędzia Iwulski, jeżeli podejmuje obowiązki, to byłoby dobrze, żeby to czynił z umocowania prezydenta RP, a równocześnie, żeby miał akceptację środowiska. Ale na ocenę tych wydarzeń trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać. Myślę, że powinny się liczyć fakty, a nie domysły. Póki co – tak się domyślam – chodzi o stworzenie sytuacji, która pozwoli prof. Małgorzacie Gersdorf z twarzą odejść z Sądu Najwyższego. Może stąd takie, a takie wypowiedzi, które mają zrobić takie, a nie inne wrażenie. Zobaczymy, jak się to potoczy, chciałbym się nie mylić, bo póki co kieruję się wyłącznie własną intuicją.
Biorąc pod uwagę różne, zmienne zachowania prof. Gersdorf, nie jest tak, że stała się ona zakładnikiem opozycji i części środowiska sędziowskiego?
– Widać to było chociażby wczoraj w Sejmie, kiedy prezes Gersdorf przedstawiała informację z działalności Sądu Najwyższego w 2017 roku. Gdy prezes Gersdorf powiedziała, że przyjdzie dzisiaj do pracy, po czym odchodzi na urlop, to w ławach opozycji totalnej podniosła się wrzawa, a posłowie Platformy i Nowoczesnej usiłowali wywierać presję i domagali się niejako, aby wyszła na barykadę i własną piersią broniła Sądu Najwyższego. W związku z tym Pani Profesor zaczęła się nieco usztywniać w tym swoim wcześniejszym stanowisku. Kiedy później pojawiła się na proteście – nawiasem mówiąc, coraz mniej licznym – pod Sądem Najwyższym, a ludzie zaczęli od niej oczekiwać tego samego, co posłowie opozycji totalnej, to znów odzyskała animusz. Skądinąd prawdą jest, że prof. Gersdorf nie jest za bardzo odporna na presję. Dość trafnie – w ubiegłym roku – określił to jej rzecznik, próbując tłumaczyć prezes z obecności w Pałacu Prezydenckim na zaprzysiężeniu Justyna Piskorskiego na nowego członka Trybunału Konstytucyjnego, co wywołało ostrą reakcję i krytykę ze strony opozycji totalnej i części środowiska sędziowskiego, wówczas Michał Laskowski w wydanym oświadczeniu stwierdził, że zachowała się bezrefleksyjnie. Widać chciał dobrze, a zaszkodził dość mocno swojej szefowej. Jeśli tak się wypowiedział o swojej przełożonej I prezes Sądu Najwyższego, że coś zrobiła intuicyjnie, to siłą rzeczy rodzi się pytanie: Ileż to orzeczeń mogła wydać prezes Gersdorf bezrefleksyjnie?
W różnych sytuacjach zachowanie prof. Gersdorf jest odmienne. Z czego to wynika?
– Rzeczywiście, można odnieść wrażenie, że inną postawę prezes Gersdorf przyjęła podczas wczorajszej wizyty u prezydenta, który jasno sprawę stawiał, że od jutra, czyli od 4 lipca, nie jest już ona prezesem Sądu Najwyższego – i chyba sama zainteresowana się z tym pogodziła, natomiast, kiedy się znalazła w swoim środowisku, to znowu nabrała innego ducha. Jednak nie przywiązywałbym zbyt dużej wagi do słów, jakie teraz padają, natomiast poczekałbym na fakty i na to, co się wydarzy.
Zatem kto w tej chwili jest I prezesem Sądu Najwyższego?
– I prezesa Sądu Najwyższego w tej chwili nie ma. Prezydent Andrzej Duda – wczoraj – powiedział przecież wyraźnie, że z dniem 4 lipca 2018 roku prof. Małgorzata Gersdorf kończy urzędowanie na stanowisku I prezesa Sądu Najwyższego. To było jasne stwierdzenie prezydenta RP. Natomiast teraz trzeba poczekać, kogo prezydent uczyni pełnomocnikiem, który będzie kierował Sądem Najwyższym do czasu aż zostanie powołany nowy I prezes Sądu Najwyższego.
Kiedy to może nastąpić?
– I prezes Sądu Najwyższego będzie mógł zostać wyłoniony wtedy, kiedy Sąd Najwyższy zostanie obsadzony. Jak wiadomo, w tej chwili jest ok. 76 sędziów Sądu Najwyższego, z tego 16 złożyło wnioski o przedłużenie pracy na stanowisku pomimo uzyskania wieku emerytalnego 65 lat, który uprawnia ich do przejścia w stan spoczynku. Nie wiemy też, w ilu przypadkach prezydent do takiego wniosku się przychyli. Zgodnie z ustawą Sąd Najwyższy ma liczyć 120 stanowisk sędziowskich. Muszą być one obsadzone, co najmniej obsadzonych musi być 110 stanowisk sędziowskich, aby mogło się odbyć Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, które będzie władne wyłonić ze swojego grona kandydatów na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego. Następnie te kandydatury zostaną przedstawione prezydentowi RP. A zatem kolej rzeczy – w tej chwili – jest następująca: w pierwszej kolejności nastąpi powołanie przez prezydenta pełnomocnika, dalej obsadzanie stanowisk w Sądzie Najwyższym oraz Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, na którym zostaną wyłonieni kandydaci, spośród których prezydent powoła I prezesa. I dopiero w tym momencie kończy się rola pełnomocnika ds. kierowania Sądem Najwyższym.
Podczas konferencji prof. Małgorzata Gersdorf podkreśliła, że kadencyjność prezesa Sądu Najwyższego nie podlega zmianom ustawowym. Wygląda na to, że prof. Gersdorf nadal czuje się I prezesem Sądu Najwyższego. Czy w związku z tym decyzje podejmowane teraz przez sędzię Gersdorf i decyzje Sądu Najwyższego będą ważne?
– Co do pierwszej kwestii tego typu wypowiedź dyskwalifikuje wypowiadającego taką opinię jako prawnika. Jeśli zaś chodzi o drugą kwestię, to decyzje podejmowane od dzisiaj przez prof. Gersdorf nie mają mocy prawnej. Nie może podejmować decyzji ktoś, kto już nie sprawuje urzędu. Dla prawnika jest oczywiste, że każdy organ władzy publicznej swoją decyzję, swoje postanowienie musi rozpocząć od wstępu – na podstawie jakiego prawa działa. Warto np. zwrócić uwagę na wszystkie decyzje, jakie ludzie dostają do domów, czy to decyzje ZUS-owskie, administracyjne, wyroki sądowe, czy jakiekolwiek inne decyzje – wszystko zaczyna się od takiego oto sformułowania: działając na podstawie artykułu takiego, a takiego prawa postanawiam, zarządzam itd. W związku z tym trudno, żeby teraz prof. Gersdorf powołała się na to, że jest I prezesem Sądu Najwyższego, skoro z mocy prawa tym prezesem od dzisiaj już nie jest.
Inaczej widzi to prof. Gersdorf, co stwierdziła podczas konferencji prasowej, a sędzia Iwulski potwierdził…
– To są tylko słowa, które nie znajdują odzwierciedlenia w prawie. Poczekajmy zatem na fakty.
Jak w zaistniałej sytuacji widzi Pan dalej pracę Sądu Najwyższego?
– Wszystko potoczy się zgodnie z założeniami reformy Sądu Najwyższego, wedle scenariusza, jaki wcześniej już przedstawiłem – wynikającego z ustawy. Niedopuszczalne jest to, ażeby o reformie wymiaru sprawiedliwości decydowali sędziowie, bo dopiero wówczas mielibyśmy do czynienia ze złamaniem zasady trójpodziału władzy. Ten trójpodział polega na tym, że kto inny stanowi prawo, a kto inny je wykonuje. Sędziowie nie stanowią prawa, nie mają takiego upoważnienia konstytucyjnego. Oni mają wykonywać, innymi słowy – rozstrzygać ludzkie spawy w ramach obowiązującego prawa, które ma stanowić kto inny – w tym wypadku parlament. Tymczasem środowisko sędziowskie czasami uzurpuje sobie prawo do stanowienia prawa. To jest jednak niedopuszczalne i wbrew zapisom Konstytucji RP, i to tu mamy właśnie do czynienia z próbą łamania Ustawy Zasadniczej przez środowiska sędziowskie. Tymczasem w Konstytucji RP jest wielokrotnie mowa o tym, że ustrój, zakres działania, właściwość określi ustawa, a więc parlament, a nie sędziowie.

