logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Chodzi o standardy

Czwartek, 19 lipca 2018 (19:54)

Aktualizacja: Czwartek, 19 lipca 2018 (20:46)

Z  posłem Markiem Astem (PiS), przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, jaki jest cel zmian w ustawach Prawo o prokuraturze, Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa?

– Główne założenie jest takie, żeby ukrócić praktykę obstrukcji przy wyłanianiu sędziów Sądu Najwyższego, i to są zmiany wprowadzone do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Natomiast w ustawie o Sądzie Najwyższym obniżamy próg obsadzenia stanowisk sędziowskich do 2/3, co umożliwi zwołanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego w celu podjęcia uchwały o wskazaniu i przedstawieniu prezydentowi pięciu kandydatów na I prezesa niezwłocznie po obsadzeniu 2/3 liczby stanowisk sędziów i ostatecznie wyłonienie I prezesa Sądu Najwyższego. To są zasadnicze zmiany, które mają na celu uproszczenie i przyspieszenie procedury z jednej strony wyłaniania sędziów, a z drugiej strony wybór I prezesa Sądu Najwyższego. Oczywiście sama ustawa ma zdecydowanie szerszy charakter, bo dotyczy zmian zarówno w ustawie Prawo o prokuraturze, jak i zmiany w ustawie o sądach powszechnych. Tak czy inaczej tych zmian jest znacznie więcej niż te głośno dyskutowane dotyczące Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa.

Zgodnie z projektem ustawy Sąd Najwyższy ma liczyć 110 sędziów, a więc mniej niż dotychczas. Skąd ta zmiana?

– To jest kwestia pewnej oceny. Po nowelizacji będziemy mieli dodatkowe izby: Izbę Dyscyplinarną i Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ale nie o ilość sędziów tu chodzi, tylko o jakość. Zależy nam, aby sędziowie zasiadający w Sądzie Najwyższym prezentowali najwyższe standardy moralne, ale odznaczali się również wiedzą prawniczą i doświadczeniem. Z kolei jeśli chodzi o liczbę sędziów potrzebną do zwołania Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, to zgodnie z projektem ustawy wystarczy 80 sędziów, którzy będą obsadzali stanowiska w Sądzie Najwyższym. W ten sposób tryb wyłaniania I prezesa Sądu Najwyższego będzie mógł zostać wszczęty.

Kiedy I prezes Sądu Najwyższego może zostać wyłoniony? Bo sytuacja jest kuriozalna. Małgorzata Gersdorf twierdzi, że przerwała urlop, bo sytuacja jest „dramatyczna”. Co więcej, uważa, że to ona nadal piastuje funkcję I prezesa Sądu Najwyższego?

– Na takim stanowisku może stać tylko opozycja totalna i tak może uważać również prof. Małgorzata Gersdorf. Jest to jednak tylko subiektywne wrażenie tych środowisk czy osób, bo zgodnie ze stanem prawnym i faktycznym prof. Gersdorf jest od 4 lipca sędzią w stanie spoczynku, w związku z czym nie może być ani na urlopie wypoczynkowym, ani też pełnić funkcji I prezesa Sądu Najwyższego. Nie może być prezesem ktoś, kto nie jest w stanie czynnym. Przypomnę, że zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym 3 lipca br. w stan spoczynku przeszli sędziowie Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65. rok życia. Mogą oni orzekać nadal, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy złożyli odpowiednie oświadczenie, przedstawili zaświadczenia lekarskie i otrzymali zgodę na dalsze orzekanie wyrażone przez prezydenta RP. Jak wiadomo, do tych przepisów nie zastosowała się prof. Gersdorf, sytuacja jest zatem jasna. Natomiast ten czas, kiedy prezydent będzie mógł wybrać nowego I prezesa Sądu Najwyższego, jest w projekcie wskazany zdarzeniem. Tym zdarzeniem jest obsada 2/3 stanowisk sędziowskich w Sądzie Najwyższym i podjęcie uchwały przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Można się spodziewać, że obniżenie tego progu do obsadzenia 2/3 stanowisk sędziowskich zdecydowanie przyspieszy tryb wyboru i myślę, że do września powinniśmy poznać nazwisko I prezesa Sądu Najwyższego.  

Jednak to, co większośćp sejmowa nazywa usprawnieniem, opozycja totalna określa zamachem na Konstytucję…

– To jest argument, którego opozycja totalna używa już od trzech lat. Przypomnę tylko, że podobnie było już w przypadku Trybunału Konstytucyjnego, tak było też podczas reformy sądownictwa powszechnego i w zasadzie przy każdej ustawie ustrojowej, z którą opozycja się nie zgadza. Wówczas podnoszony jest zarzut zamachu na Konstytucję RP. Na takie działania mam tylko jedną radę, a w zasadzie pytanie: dlaczego posłowie opozycji totalnej czy zainteresowane środowiska nie zaskarżają chociażby ustawy o Sądzie Najwyższym, dlaczego nie zaskarżają przepisów, które zgodnie z ustawą powodują, że po osiągnięciu wieku 65 lat sędziowie przechodzą w stan spoczynku? Odpowiedź jest jasna: nie zaskarżają, bo te przepisy są zgodne z Konstytucją RP. Dlatego wygodniej im jest podnosić larum, wygodniej jest podnosić nieprawdziwe argumenty, które powodują tylko mętlik w głowach zwolenników totalnej opozycji, których, nawiasem mówiąc, jest coraz mniej. Myślę, że Polacy generalnie mają dużą świadomość prawną i tego typu argumenty używane przez opozycję totalną do nich po prostu nie przemawiają. W Polsce nie ma bowiem mowy o naruszaniu Konstytucji, bo gdyby tak było, to opozycja podjęłaby chociażby próbę zakwestionowania tej ustawy przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Jak skomentuje Pan dzisiejszą poranną debatę sejmową, gdzie ławy posłów PiS były niemalże puste, a opozycja w zasadzie kłóciła się tylko między sobą. To był celowy zabieg…?

– Nie, to nie był celowy czy zaplanowany zabieg. Oczywiście uważamy, że nowela ustawy o Sądzie Najwyższym i nowele innych ustaw, o których mówi projekt, są dla nas ważne. Zmiany działania prokuratury, sądów powszechnych i Sądu Najwyższego mają techniczny charakter, więc jakiejś wielkiej mobilizacji w ławach poselskich Prawa i Sprawiedliwości nie musiało być. Natomiast wystąpienia posłów Platformy czy Nowoczesnej znów miały charakter politycznych tyrad i niewiele miały wspólnego z treścią zaproponowanej przez nas ustawy. Merytorycznych pytań, jakie padły z mównicy sejmowej, to może było kilka, nie więcej w pozostałych przypadkach – tak jak już powiedziałem – wypowiedzi miały charakter manifestów politycznych i inwektyw pod adresem rządu, ministra sprawiedliwości. Tak czy inaczej miało to niewiele wspólnego z merytoryką. Spięcia między posłami opozycji były groteskowe. Szkoda czasu na taką nic niewnoszącą debatę, ale w Polsce jest wolność słowa, wolność wypowiedzi i każdy może – a zwłaszcza w debacie sejmowej – prezentować różne poglądy.

Jak ustosunkuje się Pan do słów poseł Kamili Gasiuk-Pihowicz, że PiS spieszy się z nowelizacją ustaw Prawo o prokuraturze, o Sądzie Najwyższym oraz o KRS, aby zdążyć przed wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu?

– To nonsens. Polska jest krajem suwerennym, który w procesie legislacyjnym nie ulega naciskom czynników zewnętrznych, które nie mają wpływu na przyspieszanie czy opóźnianie prac nad jakąkolwiek ustawą. Uważamy, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oczywiście ma prawo do swoich postępowań, ale liczymy, że strona rządowa przedstawi rzeczywiste podłoże reform wymiaru sprawiedliwości w Polsce, tym samym uspokajając Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu co do zgodności przeprowadzanych zmian z Konstytucją RP i zasadami praworządności. Muszę też przyznać, że jesteśmy zdziwieni, jeśli chodzi o wszczętą procedurę przed Trybunałem Sprawiedliwości, dlatego że zarówno Traktat o Unii Europejskiej, jak również nasza umowa stowarzyszeniowa w sposób oczywisty stwierdzają, że regulacja ustroju sądownictwa jest wewnętrzną sprawą każdego państwa członkowskiego. Dlatego jestem raczej spokojny o werdykt. Zakładam, że wyrok Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu będzie korzystny dla Polski. Tym bardziej jeżeli chodzi o obecne prace nad nowelą ustawy o Sądzie Najwyższym, to nie pozostają one w związku z postępowaniem przed Trybunałem Sprawiedliwości. W związku z tym w żaden sposób nie można podnosić zarzutu, że spieszymy się z tą ustawą, aby zdążyć przed wyrokiem tegoż Trybunału. Robimy to po to, żeby jak najszybciej wyłonić I prezesa Sądu Najwyższego, bo ten stan bezkrólewia zagraża, wręcz szkodzi Sądowi Najwyższemu. Tak czy inaczej w tej chwili mamy stan niepewności, bo zarówno sędzia Józef Iwulski, któremu prezydent Andrzej Duda powierzył obowiązki I prezesa Sądu Najwyższego, zachowuje się w dziwny sposób, jak i  w co najmniej dziwny sposób zachowuje się prof. Małgorzata Gersdorf. Pani profesor, stwarzając wrażenie, że nadal pełni obowiązki I prezesa Sądu Najwyższego, podważa obowiązujący porządek prawny, a jednocześnie powoduje, że zaufanie obywateli do Sądu Najwyższego, czy szerzej do wymiaru sprawiedliwości, zdecydowanie się obniża, i to jest bardzo niepokojące.

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl