logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Bondaryk z zarzutami

Wtorek, 31 lipca 2018 (15:12)

Aktualizacja: Piątek, 22 marca 2019 (15:03)

Były szef ABW Krzysztof Bondaryk usłyszał dzisiaj w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku zarzuty w sprawie przyjęcia do służby w Agencji na funkcję jego doradcy osoby, co do której istniały okoliczności powodujące ryzyko podatności na szantaż lub wywieranie presji – podała Prokuratura Krajowa.

Prokuratura postawiła w związku z tym Bondarykowi zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków i uznała, że działał on w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez tę osobę. Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte z zawiadomienia ABW. Bondaryk nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.

PK podała, że w sprawie chodzi o jednego z pracowników cywilnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który miał podrobione świadectwo ukończenia studiów podyplomowych, a mimo to rozkazem Bondaryka 21 grudnia 2007 roku został przyjęty do służby w Agencji i mianowany funkcjonariuszem w służbie stałej na stanowisku doradcy szefa ABW. 

Do zatrudnienia – podała PK – doszło pomimo tego, że w toku postępowania sprawdzającego „ustalono, że kandydat uzyskał i posługiwał się stwierdzającym nieprawdę dokumentem – świadectwem ukończenia studiów podyplomowych w Instytucie Organizacji i Zarządzania w Przemyśle »ORGMASZ« z siedzibą w Warszawie”.

Od grudnia 2007 do 2015 r. osoba ta osiągała dochody rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie i sprawowała także funkcję członka rad nadzorczych – podała PK. Ogółem w tym okresie osiągnęła prawie 2 mln zł z pracy w ABW i ponad 271 tys. zł z rad nadzorczych – wyliczyła.

Według prokuratury „Krzysztof B. [...] w ten sposób działał na szkodę interesu publicznego, poprzez narażenie wizerunku, autorytetu i prawidłowego funkcjonowania ABW jako organu realizującego zadania ochrony bezpieczeństwa wewnętrznego państwa i jego porządku konstytucyjnego”.

Prokurator zarzucił także gen. Bondarykowi niedopełnienie obowiązków – niezawiadomienie prokuratora lub policji o nieprawdziwych dokumentach przedstawionych przez tę osobę przy ubieganiu się o pracę w agencji.

Przestępstwa, które zarzucono Bondarykowi, zagrożone są karą do 10 lat więzienia.

Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku prokurator Paweł Sawoń poinformował po zakończeniu czynności z udziałem podejrzanego, że wobec Bondaryka prokurator nie zastosował środków zapobiegawczych. Poinformował też, że śledztwo będzie kontynuowane, bo – jak dodał – „zachodzi konieczność wykonania jeszcze innych czynności procesowych”. Powiedział też, że znaczna część dokumentów w śledztwie jest objęta klauzulą tajności. 

Sawoń, pytany przez dziennikarzy, czy inne osoby mogą być przesłuchiwane w charakterze podejrzanych w tej sprawie, powiedział, że za wcześnie na tego typu oświadczenia. 

Bondaryk przed wejściem do prokuratury powtórzył, że jest niewinny i „nie wie, w jakim stopniu uchybił czemukolwiek”. Podtrzymał to, co napisał w oświadczeniu przekazanym PAP i – jak dodał – nie zamierza się z tego wycofywać. Podkreślił, że przez cały okres, gdy był szefem ABW, „nigdy nie uchybił prawu, zawsze go ściśle przestrzegał”. 

Zastrzegł, że chce, by informując o sprawie, używano jego pełnego nazwiska, mimo że zostaną mu postawione zarzuty. „Nazywam się Krzysztof Bondaryk i tak proszę o mnie mówić” – dodał.

Po wyjściu ocenił, że postawione mu zarzuty to bzdury, wymyślone i nieprawdziwe. „Będę w stanie udowodnić przed niezawisłym sądem, jeżeli do tego sądu jakiegoś niezawisłego jeszcze dojdę o własnych siłach” – powiedział dziennikarzom.

Dodał, że usłyszał zarzuty zgodnie z wezwaniem, czyli z art. 231 p. 2 Kodeksu karnego. Powiedział, że ma chodzić o zatrudnienie przez niego byłego funkcjonariusza ABW, ale – zaznaczył – prokurator zastrzegł tajemnicę śledztwa, nie otrzymał on treści zarzutu ani uzasadnienia. Dlatego nie może nic więcej powiedzieć; odniesie się po otrzymaniu ich.

Adwokat Bondaryka Władysław Harkiewicz po wyjściu z prokuratury mówił dziennikarzom, że jego mocodawca złożył „króciutkie wyjaśnienia”. „Zaczekamy na uzasadnienie zarzutów i wówczas zapoznamy się z materiałem dowodowym, podejmiemy decyzję co do złożenia wyjaśnień i wniosków dowodowych” – powiedział Harkiewicz. Jak zaznaczył, na miejscu w prokuraturze mieli możliwość zapoznania się z treścią zarzutów, ale nie mieli możliwości zrobienia fotokopii. Mają je otrzymać wraz z uzasadnieniem postanowienia o przedstawieniu zarzutów.

Bondaryk pełnił obowiązki szefa ABW od połowy listopada 2007 r., a formalnie szefem Agencji został w styczniu 2008 r. W 2013 r. podał się do dymisji, bo – jak podawały wówczas media – nie zgadzał się z planowanymi zmianami w ABW.

RP

NaszDziennik.pl