Czy można sobie wyobrazić, żeby na uroczystościach poświęconych 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej organizowanych na Westerplatte zabrakło Wojska Polskiego?
– Rzecz kuriozalna, skandaliczna, ale tu przecież właśnie o taki skandal chodzi. W całej tej gmatwaninie różnych zachowań w wykonaniu tzw. totalnej opozycji chodzi o to, żeby się wybić właśnie na radykalizm, totalność w kontekście zbliżających się obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej. Wydaje się, że te działania wpisują się w pewien kontekst zachowań opozycji totalnej, przypomnę tylko, że podczas obchodów 79. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz czy też warszawski ratusz zdecydował się rozwiązać demonstrację narodowców i to zupełnie bez podstaw i w ogóle bez sensu. Wydaje się, że tylko po to, żeby doprowadzić do prowokacji, konfliktu, z którego obrazy można byłoby sprzedać swojemu twardemu elektoratowi, a także opinii publicznej na Zachodzie z tezą, że patrioci w Polsce są szowinistami, a z drugiej strony jak bardzo liberałowie dbają o porządek. To są wszystko zachowania niegodne, ale niestety się pojawiają. Choć oficjalnie kampania przed wyborami samorządowymi jeszcze się nie zaczęła, to de facto jesteśmy już w jej toku i takie zachowania jak to z udziałem warszawskiegoratusza czy teraz ze strony prezydenta Gdańska będą się tylko nasilać.
Czy harcerze – jak chce prezydent Adamowicz – mogą zastępować żołnierzy przy odczytaniu Apelu Pamięci?
– Harcerze są świadomi swojej roli i znają swoje miejsce. Dlatego należy ich zawsze ustawiać, zresztą oni sami się ustawiają – w roli służebnej. Harcerze to organizacje, gdzie duży nacisk kładzie się na system wychowawczy, natomiast w uroczystościach państwowych zwykle uczestniczą żołnierze Wojska Polskiego. Kompania Honorowa WP jest właśnie po to, żeby w takich ważnych momentach się pojawiać. Ponadto 1 września jest w jakimś sensie również świętem żołnierzy, zwłaszcza że mówimy tu o rocznicy czysto wojskowej czy militarnej i włączanie harcerzy do politycznych gierek jest, po pierwsze, wbrew duchowi tego, co zwiemy organizacją harcerską, jest niemoralne, a z drugiej są czy powinny być też granice gry politycznej.
Czy można się bawić historią, zajmując określone stanowiska polityczne?
– Proszę zwrócić uwagę, że totalność w zachowaniach opozycyjnych już dawno przekroczyła granice rozsądku, granice przyzwoitości, które obowiązują w świecie zachodnim. Co również jest bardzo niepokojące, to fakt, że w tych działaniach brak jest poszanowania dla kwestii historycznych. Wygląda, że dla niektórych środowisk nie ma żadnych świętości, nie ma obszarów, do których nie wolno wprowadzać tak brutalnej gry, jaką podjęto, brudnej gry, której dzisiaj wszyscy jesteśmy świadkami.
Paweł Adamowicz swoim działaniem przekracza kompetencje prezydenta Gdańska?
– Trudno mi to działanie włodarza Gdańska skomentować od strony prawnej, natomiast od strony moralnej postawa, jaką przyjmuje jest nie do zaakceptowania. Tak nie można grać rocznicami, które są ważne nie tylko dla prezydenta Adamowicza, nie tylko dla jego elektoratu i nie tylko dla Gdańska, ale są ważne dla całej Polski, dla wszystkich nas.
Skoro te działania, jakie podejmuje Adamowicz nie są do końca przejrzyste od strony prawnej, skoro każdy, jak chce, odczytuje prawo, to może potrzebne jest jakieś uściślenie, jakaś ustawa, która ograniczy tego typu gry miejscami narodowej pamięci?
– Proszę zwrócić uwagę, do czego dochodzimy, mianowicie chcąc ukrócić takie czy inne niepoprawne, niemoralne działania, myślimy o zmianie prawa, o przygotowaniu dajmy na to ustawy. Dzieje się tak, dlatego że w Polsce – w ostatnich latach – doszliśmy do sytuacji, kiedy nie szanuje się dobrych obyczajów. Pamiętajmy, że relacje międzyludzkie, a nawet relacje między instytucjami w państwie polskim – w tym również między samorządami a władzą państwową – powinno nie tylko szczegółowo regulować prawo, ale tu musi do głosu dochodzić kultura, dobry obyczaj, wzajemny szacunek, a więc rzeczy fundamentalne, które regulują normalne życie w każdym cywilizowanym państwie. Jeśli tego brakuje, a z tym mamy właśnie do czynienia to pojawia się próba anarchizacji i to we wszystkich aspektach. Wtedy jedni zaczynają szczegółowo przestrzegać prawa, z kolei inni szukają luk w prawie do realizacji swoich niecnych celów. Przypomina to bardziej zabawę w kotka i myszkę, natomiast mniej jest szacunku, powagi dla autorytetu naszego państwa. Cierpią na tym wszyscy łącznie z samorządami.
Czy zatem w pewnych sytuacjach – pomijając kwestie prawne – godzi się w ten sposób postępować i co zrobić, żeby zmienić mentalność polityków, dla których liczą się tylko partykularne interesy?
– Gdyby w elektoracie takich formacji politycznych jak Platforma czy Nowoczesna nie było przyzwolenia na tego typu zachowania, to liderzy nie zachowywaliby się tak, jak to czynią teraz. Natomiast jesteśmy tak naprawdę na progu tworzenia w pełni niepodległego państwa i wszyscy ci, którzy czuli się niczym pączki w maśle, którzy przywykli do funkcjonowania w tym starym systemie, starają się o jego utrzymanie, żeby było tak, jak było, jak mówi klasyk. Ponieważ wywodzą się ze środowisk lewicowo-liberalnych czy postkomunistycznych – mam tu na myśli nie samego Adamowicza, ale pewien elektorat, to nic dziwnego, że akceptują zachowania, które normalnie nie powinny mieć miejsca. W tym momencie tego typu agresywne działania są adresowane właśnie do takiego elektoratu.
W jakimś sensie jest potrzeba budowania Polski od podstaw?
– Może nie całej, ale w pewnym zakresie na pewno tak. Rzeczywiście mamy do czynienia z czymś, co kiedyś trafnie określił Rafał Ziemkiewicz, mianowicie z tzw. polactwem, czyli z postawą, która w jakimś sensie nie szanuje Polski, której się nie rozumie, za którą nie bierze się odpowiedzialności, i dzisiaj widzimy, że toczą się takie gierki. Tymczasem powinno być tak, że ani w przestrzeni medialnej – a przecież wiemy, jakie mamy niektóre media, ale także w przestrzeni społecznej nigdy nie może być akceptacji dla tego typu wrogich zachowań. Wtedy, nie tylko na sposób prawny, ale także na sposób naturalny, takie postawy byłyby wygaszane czy eliminowane.
Kto powinien tym lewicowo-liberalnym środowiskom pokazać brak akceptacji dla tego typu zachowań, jak to w wykonaniu Adamowicza?
– Wszyscy, wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za Polskę. Takie zachowania muszą zostać napiętnowane, bo są rzeczy, których nie można robić. Niestety zaostrzono spór polityczny do tego stopnia, który określa się nawet mianem wojny. Wygląda to tak, że są ludzie, którzy biegają w koszulkach z napisem „konstytucja” i krzyczą wszem i wobec, że jesteśmy w stanie wojny. Tymczasem nie jesteśmy w żadnym stanie wojny, a jeśli już, to jesteśmy w stanie czy pod wpływem totalnej opozycji, której się wydaje, że świat się kończy. Jednak nic podobnego nie ma miejsca. To im kończy się świat, to im wali się grunt pod nogami i kończą się pewne nienależne im przywileje, ale Polska trwa i trwać będzie. Być może trzeba nam te wahania, tę próbę wywrócenia porządku przeżyć, przetrwać i wtedy uda się uporządkować państwo, wyeliminować to, co szkodliwe, czyniąc to metodami prawnymi.
Różni ludzie przywdziewają koszulki z napisem „konstytucja”, także Jerzy Urban…
– To pokazuje, że różni ludzie, nawet reprezentanci czy też główni aktorzy totalitarnych czasów, przedstawiciele dawnych komunistycznych władz, którzy nie mają nic wspólnego z demokracją, chodzą dzisiaj z takimi napisami na piersi. I to jest dokładnie ilustracja tego, w jakim czasie żyjemy. Wychodzimy z postkomunizmu, jesteśmy w trakcie tego procesu. Trzeba to jasno powiedzieć, że niepodległości nie zdobywa się ani szybko, ani łatwo.
Dziękuję za rozmowę.

