logo
logo

Zdrowie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Leczenie na kredyt

Sobota, 18 sierpnia 2018 (02:35)

Leczenie nieubezpieczonych cudzoziemców mieszkających w Polsce sprawia, że w zastraszającym tempie rośnie zadłużenie szpitali.

Naczelna Rada Lekarska zwraca uwagę, że polskie placówki, podejmując leczenie nieubezpieczonych obcokrajowców, nie mogą liczyć na zwrot kosztów. Rada wystąpiła z apelem o rozwiązanie tego od lat narastającego problemu do ministra zdrowia, ministra spraw zagranicznych oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji.

„Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej zwraca uwagę, że ustawowym, a jednocześnie również etycznym obowiązkiem działających w Polsce placówek ochrony zdrowia jest udzielenie natychmiastowej, niezbędnej pomocy medycznej każdej osobie, która tego potrzebuje ze względu na zagrożenie swego życia lub zdrowia, bez względu na to, skąd taka osoba pochodzi oraz czy posiada odpowiednie ubezpieczenie kosztów leczenia bądź środki własne na ich pokrycie” – czytamy w apelu NRL. Szpitale mają kłopot szczególnie z cudzoziemcami z państw nienależących do Unii Europejskiej. Rada zwraca uwagę na to, że w sytuacji, gdy obcokrajowiec nie posiada środków na pokrycie kosztów leczenia i nie posiada ważnego ubezpieczenia kosztów leczenia, uzyskanie zapłaty jest najczęściej niemożliwe, a dochodzenie tych roszczeń na drodze sądowej jest nieskuteczne. Z tego powodu wiele polskich placówek ponosi znaczące straty, które musi pokrywać z własnych środków. Problem dotyczy głównie Ukraińców, których coraz więcej przybywa do Polski.

– Sytuacja, w której środki finansowe wyciekają z tego systemu i w konsekwencji nie są przeznaczane na zdrowie polskiego pacjenta, jest niedopuszczalna. Z informacji, które do nas docierają, wynika, że problem dotyczy przede wszystkim pomocy doraźnej – informuje „Nasz Dziennik” Ewa Gwiazdowicz-Włodarczyk, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Paulina Gajkowska

Nasz Dziennik