W poniedziałek Krajowa Rada Sądownictwa rozpocznie przesłuchania kandydatów na wakaty do Sądu Najwyższego. Jakie wakaty są do obsadzenia?
– Będziemy rozpatrywali kandydatury do czterech izb Sądu Najwyższego, przede wszystkim: Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, Izby Dyscyplinarnej, a także do Izby Cywilnej oraz Izby Karnej. W szczególności musi zostać obsadzona Izba Dyscyplinarna, na co został rozpisany specjalny konkurs, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych również. Docelowo Sąd Najwyższy ma liczyć 120 stanowisk sędziowskich, a więc sporo pracy przed nami.
Duże jest zainteresowanie poszczególnymi izbami Sądu Najwyższego? Gdzie wpłynęło najwięcej zgłoszeń?
– Zgłosiło się ponad 190 kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego. I tak do Izby Cywilnej – 30 kandydatów, do Izby Dyscyplinarnej – 92, do Izby Karnej – 7, natomiast do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych – 65. To wystarczająco duża liczba kandydatów. Można powiedzieć, że jest z czego wybierać, co wcale nie znaczy, że wszystkie stanowiska zostaną obsadzone, bo również w przeszłości zdarzało się, że było wolne miejsce, kandydatów było kilku, ale Krajowa Rada Sądownictwa – mówię o poprzedniej radzie, w której też pracowałem, uznała, że żaden z kandydatów nie kwalifikuje się do tego, żeby to stanowisko objąć. Zobaczymy, jak będzie to wyglądało, z całą pewnością nic na siłę. Ważne, żeby to byli właściwi kandydaci.
Zatem jakimi kryteriami będą się kierować członkowie KRS przy wyborze kandydatów do Sądu Najwyższego?
– Najważniejszą rolę będą odgrywały kwalifikacje kandydatów, dotychczasowe wyniki pracy i ich doświadczenie także życiowe. Kandydaci – jak wiadomo – mogą przedstawiać różne dokumenty, które charakteryzują ich osobę. Takie możliwości stworzyła nowa ustawa o Sądzie Najwyższym. To jest szalenie ważne, dlatego że do tej pory KRS o kandydatach wiedziała niewiele, dysponowała jedynie opiniami służbowymi i oceną Zgromadzenia Ogólnego Sędziów, ponadto oceną wizytatora. My z tych form nie rezygnujemy i będziemy z nich korzystać, np. z opinii sędziów wizytatorów, opinii Zgromadzenia Ogólnego Sędziów i kolegium sądu – w przypadku dotychczasowego sędziego. Ustawa stworzyła też możliwość – jak wspomniałem – aby kandydat przedkładał też inne dokumenty, które będą go charakteryzowały. Wydaje się, że szalenie ważne jest to, jak dany sędzia jest postrzegany w swoim środowisku, a więc co ludzie sądzą o kandydacie, jakim jest człowiekiem. Jeszcze nie dopracowaliśmy się w Polsce mechanizmów, które pozwoliłyby czegoś więcej dowiedzieć się o kandydatach, i właśnie ten brak sprawił, że wymiar sprawiedliwości całkowicie się wyalienował, co więcej, pozostawał poza jakąkolwiek kontrolą instytucjonalną, ale również poza kontrolą społeczną. Tymczasem tak być nie może. Każda jedna władza musi mieć jakąś kontrolę. Istotną kwestią będą też walory moralne, bo sędzia powinien być przede wszystkim prawym człowiekiem, człowiekiem sumienia, oczywiście musi być dobrym prawnikiem. I o ile o kwalifikacjach prawniczych możemy się dowiedzieć cokolwiek więcej, to już o tym, jakim człowiekiem jest kandydat, z dotychczas przedkładanych dokumentów to niestety nie wynikało.
Jednocześnie o rezygnację z ubiegania się o stanowisko w Sądzie Najwyższym apelują organizacje i stowarzyszenia sędziowskie. Z czego to wynika?
– Przede wszystkim to wspomniane przez pana redaktora środowiska chcą kontrolować to, kto sędzią będzie. Tak było do tej pory, gdzie o tym, kto ma być sędzią, decydowali sami sędziowie. I środowiska te nie chcą utracić przywileju decydowania, kto będzie sędzią, kto będzie awansował, a kto zostanie ewentualnie wydalony ze służby, choć mimo podstaw z takimi przypadkami – poza śladowymi – nie mieliśmy do czynienia. I te ataki wynikają właśnie z tego, że to elity sędziowskie chcą nadal decydować o sobie, a KRS była zdominowana przez sędziów, którzy od lat byli zaliczani do elity i to oni decydowali o wszystkim. Teraz, nagle ten błogi stan wymyka się im spod kontroli, bo do KRS przyszli nowi sędziowie, niezwiązani z dotychczasowymi układami.
Kiedy możemy poznać nowych sędziów i I prezesa Sądu Najwyższego?
– Najpierw będzie się odbywała praca w zespołach, które zostały powołane przez przewodniczącego KRS, sędziego Leszka Mazura. Następnie zespoły będą zdawały relację na posiedzeniu plenarnym KRS. I to właśnie na posiedzeniu plenarnym, które zostało zaplanowane na 18 września, zapadną uchwały, jakie wnioski personalne do nominacji zostaną przedstawione prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Kolejny ruch jest już po stronie prezydenta, czy i kiedy wręczy nominacje sędziowskie. Natomiast co do wyboru I prezesa, to będzie to możliwe wówczas, kiedy Sąd Najwyższy będzie obsadzony w liczbie co najmniej 80 sędziów. Przypomnę tylko, że pierwotnie ustawa zakładała, że będzie to możliwe po obsadzeniu 110 stanowisk, ale ostatnia nowelizacja – zmierzająca do tego, żeby przyspieszyć proces wyłaniania I prezesa Sądu Najwyższego – sprowadzała się do tego, że Zgromadzenie Ogóle Sędziów Sądu Najwyższego będzie władne do podejmowania uchwał w tym zakresie, kiedy zostanie obsadzonych 80 stanowisk sędziowskich.
Kiedy KRS rozpatrzy wniosek sędziego Ryszarda Milewskiego o przejście w stan spoczynku?
– Kiedy to nastąpi, trudno mi powiedzieć, bo projekt porządku obrad przygotowuje prezydium KRS. Natomiast z tego, co powszechnie wiadomo, do ustawowego przejścia w stan spoczynku sędziemu Milewskiemu brakuje ośmiu lat. Zdarzają się przypadki, że sędziowie czy też prokuratorzy przechodzą w stan spoczynku przed osiągnięciem wymaganego wieku, ale to ze względów zdrowotnych. Innej możliwości nie ma. Natomiast co jest powodem wniosku sędziego Ryszarda Milewskiego, tego nie umiem powiedzieć.
Podczas gdy trwa reformowanie sądownictwa, była pierwsza prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf wzywa instytucje unijne do szybszej interwencji. Jak Pan to odbiera, zwłaszcza że mamy też zapowiedź wykluczenia KRS z Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa, bo rzekomo nie spełnia wymogów dotyczących niezależności od władzy wykonawczej i ustawodawczej?
– Tu doskonale widać, że sędziowie, a w zasadzie część środowiska sędziowskiego nie przestrzega Konstytucji RP. Z ustawy zasadniczej wynika bowiem, że ustrój sądów należy do władzy ustawodawczej, a nie do sędziów. I to jest pierwsza sprawa. Po drugie, z Konstytucji wynika, że sędziowie mają być apolityczni. Tymczasem – jak widzimy – część sędziów wdała się w politykę, mało tego, wdali się w politykę międzynarodową. Dalej – sprzeniewierzyli się ślubowaniu sędziowskiemu. Ślubowanie – jak pamiętam – w pierwszej części brzmi: ślubuję uroczyście jako sędzia służyć wiernie Rzeczypospolitej, stać na straży prawa, a obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie, według mego sumienia, dochować tajemnicy państwowej i służbowej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości. Sędziowie, którzy się domagają interwencji zewnętrznej, nie przestrzegają obowiązującego w Polsce prawa. Nie przestrzegają zapisów Konstytucji RP, ale również nie przestrzegają zapisów ustaw uchwalonych przez parlament. A zatem sprzeniewierzają się porządkowi prawnemu, sprzeniewierzają się rocie przysięgi ślubowania sędziowskiego. Trzeba też pamiętać, że Polska jest państwem suwerennym, dlatego domaganie się interwencji zewnętrznej ociera się o zdradę państwa, ociera się o zdradę Narodu. Środowiska sędziowskie w ślad za opozycją totalną twierdzą, że występują tylko przeciwko rządowi Prawa i Sprawiedliwości, a nie przeciwko państwu polskiemu i nie przeciwko Narodowi Polskiemu. Wobec powyższego trzeba z całą mocą podkreślić, że to nie jest rząd PiS-owski, tak jak totalni to określają, ale jest to wybrany w sposób demokratyczny rząd Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego nie można nie godzić w żywotne interesy państwa i Narodu Polskiego, kiedy uderza się w rząd tego państwa, rząd wyłoniony w demokratycznych wyborach. A zatem działania części elit sędziowskich łącznie z byłą I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzatą Gersdorf domagających się interwencji z zewnątrz godzą w Konstytucję RP, godzą w demokrację, a – o, ironio – środowiska te takie zarzuty stawiają innym, i to zupełnie bezpodstawnie.

