Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum-Zachód nie dopatrzyła się interesu społecznego w ściganiu z urzędu pomówień pod adresem zasłużonego redemptorysty. Postanowienie z 13 sierpnia o odmowie wszczęcia dochodzenia w tej sprawie to ogromny zawód dla około 30 tys. Polaków, którzy skierowali zawiadomienia do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.
– Obecność prawdy w życiu publicznym jest sprawą interesu publicznego. Jeżeli państwo i wymiar sprawiedliwości o to nie zadba, to będzie źle ze społeczeństwem. Nie można robić uników i zwalniać się z tej misji pod pręgierzem poprawności politycznej. Demokracja nie polega na tym, żeby siać kłamstwo – podkreśla ks. bp Ignacy Dec, ordynariusz świdnicki, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
Chodzi o pokazywane w różnych miejscach Polski billboardy przygotowane przez PO, na których znajdowało się hasło: „Tadeusz Rydzyk wziął dotacji 94 mln zł!”. Opatrzono je słowami byłej premier Beaty Szydło: „Te pieniądze się im po prostu należały”, które odnosiła ona do nagród dla ministrów i wiceministrów.
W reakcji na te właśnie oszczerstwa ruszyła wielka społeczna akcja wysyłania do prokuratury pism z wnioskiem o podjęcie śledztwa przeciwko ich autorom. Śledczy podeszli do sprawy jednak wyłącznie formalnie. – Uznano, iż pokrzywdzony może samodzielnie, jeśliby tylko chciał, skierować prywatny akt oskarżenia. Sam pokrzywdzony zawiadomienia o przestępstwie nie zgłosił. Uznano też, że pokrzywdzony jest osobą aktywnie występującą w życiu publicznym, jak również obrocie prawnym i ma możliwość wniesienia samodzielnie takiego oskarżenia prywatnego do właściwego sądu – tłumaczy nam zastępca prokuratora rejonowego Toruń Centrum-Zachód Bartosz Wieczorek.
– Zdumiewa uzasadnienie prokuratury, zwłaszcza w czasach, w których doceniane są takie wartości, jak kapitał zaufania społecznego – mówi ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

