Jutro rozpocznie się zaplanowane na cztery dni posiedzenie plenarne Krajowej Rady Sądownictwa. Skąd takie przyspieszenie?
– Pierwotnie posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie uzupełnienia 44 wakujących stanowisk w Sądzie Najwyższym było planowane na wrzesień. Jako że dzisiaj zespoły powołane przez przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa sędziego Leszka Mazura kończą swoje prace, a więc kończą się też przesłuchania kandydatów, dlatego nie ma powodów, ażeby zwlekać z realizacją prac zmierzających do obsadzenia stanowisk w Sądzie Najwyższym. Wcześniej trudno było to planować, bo nie wiadomo było, jak te prace będą przebiegały i jak długo potrwają. Dziś już wiemy, że zespoły kończą swoje prace, a zatem Krajowa Rada Sądownictwa powinna niezwłocznie przystąpić do dalszych działań.
Co będzie przedmiotem rozpoczynającego się jutro czterodniowego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa?
– Przede wszystkim będą rozpatrywane wnioski o nominacje na stanowiska sędziów do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, Izby Dyscyplinarnej, a także do Izby Cywilnej oraz Izby Karnej. Chodzi – jak już wspomniałem – o obsadzenie wakujących stanowisk.
Szczególne zainteresowanie towarzyszy obsadzie Izby Dyscyplinarnej, w końcu to nowe ciało. Czym zajmować się będą sędziowie Izby Dyscyplinarnej?
– Niewątpliwie Izba Dyscyplinarna to istotna instytucja z punku widzenia reformy Sądu Najwyższego i w ogóle reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Przedmiotem pracy sędziów Izby Dyscyplinarnej będzie troska o to, żeby sędziowie działali w zgodzie z prawem zarówno podczas pełnienia służby, jak również poza służbą. Instancja ta będzie badać, czy sędziowie, ale też przedstawiciele innych zawodów prawniczych postępują czy postępowali zgodnie z obowiązującym prawem i zgodnie z etyką zawodową. A zatem czy ich zachowania nie stanowiły deliktu, a być może nawet czasem przestępstwa. Fakt funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej z pewnością wpłynie dyscyplinująco na środowisko sędziowskie.
Wcześniej był z tym problem?
– Wcześniej trudno było w ogóle mówić o realnym postępowaniu dyscyplinarnym. Brak takich postępowań – we wcześniejszym okresie – rodził poczucie bezkarności w środowisku prawniczym, bo jego członkowie pozostawali poza jakąkolwiek kontrolą społeczną i instytucjonalną. Tak już bywa, że brak kontroli prowadzi do wypaczania instytucji. Dlatego w trosce o dobro wymiaru sprawiedliwości taka izba została powołana.
A zatem wraz z powołaniem Izby Dyscyplinarnej i członków tejże izby kończy się bezkarność?
– Nie może być tak, żeby w państwie byli równi i równiejsi, a tak niestety było dotychczas. Każdy ponosi odpowiedzialność za swoje działania, tym bardziej taką odpowiedzialność muszą ponosić ci, którzy winni być wzorem, ci, którzy egzekwują przestrzeganie prawa względem innych obywateli.
Proszę powiedzieć, jak przebiegały przesłuchania kandydatów na wakujące stanowiska sędziów Sądu Najwyższego?
– Przede wszystkim chodziło o autoprezentację. Kandydaci wykazywali, iż spełniają kryteria ustawowe, a w szczególności, że cechuje ich wyróżniająca wiedza prawnicza. Kandydaci dokonywali autoprezentacji, a stosunkowo nieliczne pytania pod ich adresem zmierzały do tego, co skłoniło danego kandydata do wystąpienia w konkursie, dlaczego zgłasza swój akces do tej izby, a nie do innej. Zdarzały się też pytania, czy sędziowie powinni ponosić odpowiedzialność z tytułu tzw. ekscesu orzeczniczego, a to w kontekście konstytucyjnej gwarancji niezawisłości. Przede wszystkim chodzi tu o to, czy sędzia powinien ponosić odpowiedzialność z tytułu naruszenia prawa przy wyrokowaniu, przy orzekaniu, skoro broni go konstytucyjna gwarancja niezawisłości.
Jak z perspektywy przesłuchań ocenia Pan poziom kandydatów?
– Trzeba podkreślić, że jest wielu bardzo wartościowych kandydatów i nie ukrywam, że zespół czy zespoły miały problem, ażeby spośród dobrych kandydatów wyłonić najlepszych. I tu rodzi się kolejna refleksja, mianowicie z ust niektórych kandydatów usłyszeliśmy, że zdecydowali się na kandydowanie, dlatego że w tej chwili otwierają się szanse. Wcześniej niestety byli bez szans. Nie decydowali się na kandydowanie do Sądu Najwyższego z tego względu, że tu, na górze elity sędziowskie miały własne preferencje.
Wobec powyższego nawet dobry prawnik, ale pozostający poza strefą wpływów nie miał co marzyć o sukcesie w konkursie. Skoro jednak zetknęli się z nową jakością, to ośmieliło ich, ażeby kandydować. Padały również i takie wypowiedzi, że zdecydowali się kandydować, bo chcą włączyć się w pożądaną – ich zdaniem – reformę wymiaru sprawiedliwości w Polsce, dlatego stawiają swoją osobę do dyspozycji.
Innymi słowy, wcześniej byli tylko sami swoi?
– Tak z tego wynika. Dla przykładu, gdy było wakujące stanowisko w Sądzie Najwyższym, to dbano już o to, żeby był tylko jeden kandydat i ten jeden kandydat był zaopiniowany przez Sąd Najwyższy. Natomiast jeśli zgłosił się inny kandydat – dajmy na to drugi czy trzeci – to tym kandydatom przysługiwało odwołanie do Sądu Najwyższego. Skutek nietrudno było przewidzieć. Tak było wcześniej.
Opozycja totalna, odnosząc się do zakończonych dzisiaj przesłuchań, apelowała, aby odbywały się one w sposób jawny. Proszę powiedzieć, jak to wyglądało wcześniej?
– Chciałbym podkreślić, że po pierwsze przed reformą wymiaru sprawiedliwości przesłuchania kandydatów były rzadkością. Tylko wyjątkowo Krajowa Rada Sądownictwa decydowała, aby wysłuchać kandydatów. Natomiast my uczyniliśmy przesłuchania jako zasadę. Dlatego wszyscy kandydaci ubiegający się o stanowiska w Sądzie Najwyższym zostali zaproszeni na wysłuchanie. A po drugie nigdy wcześniej prace zespołu nie były jawne. Mało tego, nawet prace całej Krajowej Rady Sądownictwa nigdy wcześniej nie były jawne. Tę jawność i transparentność wprowadziła dopiero obecna reforma wymiaru sprawiedliwości. Dlatego wszyscy kandydaci, którzy zgłosili swój udział w konkursie na najbliższym posiedzeniu Krajowej Rady Sądownictwa, będą prezentowani, wszyscy bez wyjątku. Zarówno ci, którzy zgłosili się na wysłuchanie, jak i ci, którzy z tej możliwości nie skorzystali.
Kiedy zatem poznamy ostateczną listę kandydatów, która trafi na biurko prezydenta, i kiedy Sąd Najwyższy będzie już w pełnym składzie?
– Być może – tego do końca nie wiem, ale niewykluczone, że stanie się to na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Krajowej Rady Sądownictwa, które będzie trwało w czwartek, piątek oraz w poniedziałek i we wtorek. Myślę, że na tym czterodniowym posiedzeniu plenarnym zostaną wyłonieni kandydaci do objęcia stanowisk w Sądzie Najwyższym. Następnie uchwała Krajowej Rady Sądownictwa zostanie przedstawiona prezydentowi Andrzejowi Dudzie.

