logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Wewnętrzne walki zawieszone

Poniedziałek, 3 września 2018 (21:25)

Z dr. Marcinem Zarzeckim, socjologiem, rozmawia Artur Kowalski

Na ile specyfika wyborów samorządowych pozwala, by ich wyniki były, jak wskazywał na niedzielnej konwencji wyborczej prezes PiS Jarosław Kaczyński, oceną polityki „dobrej zmiany”?

 

– Wybory samorządowe są takimi „najbardziej konkretnymi” wyborami opartymi na wyborze lokalnych liderów opinii publicznej, osób godnych zaufania, w największym stopniu dotyczą spraw codzienności zwyczajnych ludzi. Nie powinny zatem opierać się na abstrakcyjnych hasłach czy na programach, które uwzględniają przede wszystkim politykę ogólnokrajową bądź międzynarodową. W konsekwencji mają doprowadzić do wzrostu poczucia bezpieczeństwa i poczucia wpływu na to, co dzieje się lokalnie, na obszarze naszej wspólnoty terytorialnej. I z tego względu okazanie zaufania Prawu i Sprawiedliwości poprzez akt głosowania jest z perspektywy tej partii bardzo istotne. To bezsprzecznie jest dobry barometr tego, co wydarzy się w wyborach odbywających się w szerszym zakresie – ogólnokrajowych czy europejskich. Ponadto z punktu widzenia władzy centralnej, sukces w wyborach samorządowych pozwoliłby udrożnić realizację prowadzonych reform, które na poziomie lokalnym zawsze mogą być w mniejszym lub większym stopniu blokowane.

 

Czy te „pięć propozycji na wybory samorządowe”, które przedstawił premier Mateusz Morawiecki, to bardziej „abstrakcyjne hasła” czy też postulaty realnie atrakcyjne dla wyborców?

– W kampanii samorządowej szczególnie trzeba mówić operacyjnie, technicznie i o konkretnych sprawach. Te pięć punktów przedstawionych przez premiera Morawieckiego tych konkretów dotyczą. Owszem, tej operacyjności i technik realizacji w powiązaniu z przedstawieniem źródeł finansowania zabrakło, natomiast te 5 punktów można przekuć na działania, z których łatwo będzie wyborcom rządzących rozliczać. Jest to bowiem zapowiedź działań w konkretnych sprawach, zdiagnozowanych jako największe bolączki polskiej samorządności. Od walki ze smogiem, termomodernizacji domów, poprawy bezpieczeństwa, usprawnienia działalności samorządów po dofinansowanie ich działań. Oczywiście, opozycja może twierdzić, że jest to zbiór nic nieznaczących haseł przedwyborczych. Gdyby jednak tak było, to sądzę, że PiS posunęłoby się dalej i w większym stopniu skoncentrowało na sprawach socjalno-bytowych i wsparciu finansowym, bo to w większym stopniu trafiłoby do wyborców. Tymczasem proponuje się działania o charakterze systemowym i dotyczące wielu wymiarów naszego życia. Dopiero ich synergia może doprowadzić do rozwoju lokalności i poprawy życia.

Podczas konwencji uczestnicy koalicji Zjednoczonej Prawicy odnowili swoje porozumienie, podpisując dokumenty o współpracy przy kolejnych kampaniach wyborczych. Jak bardzo istotne dla obozu rządzącego jest utrwalenie tego sojuszu?

– Zachowanie i pokazanie jedności ma szczególne znaczenie – co zresztą w czasie wystąpienia prezesa Jarosława Kaczyńskiego wybrzmiało dość mocno. Wszyscy chyba pamiętają, co doprowadziło do rozpadu pierwszego bloku prawicowego w Polsce – były to niesnaski o charakterze w mniejszym stopniu ideologiczno-programowym, a w większym stopniu wynikały z podziału władzy. W tym przypadku ta jedność doceniana jest przez każdą ze stron. Mamy taki ciekawy układ, że poszczególne składowe porozumienia potrzebują siebie nawzajem. Bo albo straciłyby absolutną większość, albo byłyby tak małe, że nigdy nie sięgnęłyby po władzę samodzielnie. Wszyscy widzą potrzebę współpracy. Chociaż występują różnice wewnętrzne, pewne konflikty interesów, frakcji, ale na poziomie wyborów nikt nie pozwala sobie pokazać, że mają miejsce jakieś wewnętrzne walki.

Tydzień po konwencji obozu rządzącego swoją będzie miała koalicja Platformy i Nowoczesnej. Czego możemy się spodziewać po opozycji, która chyba jednak zbyt dała się zepchnąć na pozycję, w której przede wszystkim co najwyżej reaguje na to, co zaproponuje polityczny rywal?

– Sam jestem ciekaw tej konwencji. Do tej pory Platforma i Nowoczesna nie przedstawiły jakiegokolwiek logicznego programu, który byłby antytezą programu Prawa i Sprawiedliwości. Pytanie jednak, czy wybory samorządowe to jest ten czas, żeby taki program zaprezentować. Pewnie nie i może się to stać dopiero przed wyborami parlamentarnymi. Spodziewajmy się programu „anty-PiS”. Konwencja może być poświęcona obalaniu tych 5 punktów przedstawionych przez premiera Morawieckiego czy też przypisywaniu sobie autorstwa części z tych propozycji. Ponadto uruchomiony może zostać „jarmark obietnic” – będący próbą przelicytowania Prawa i Sprawiedliwości przy pominięciu źródeł ich finansowania, sposobów realizacji oraz uchylaniu się od rozliczenia przeszłości – bo przecież przez lata władzę w samorządach pełniło PO i PSL.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Artur Kowalski

NaszDziennik.pl