logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Poczekajmy na rozstrzygnięcie Trybunału

Poniedziałek, 10 września 2018 (21:32)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak ocenić wstrzymanie przez sędziego Igora Tuleję procesu bandytów z tzw. grupy mokotowskiej i jego pytania prejudycjalne do unijnego Trybunału Sprawiedliwości dotyczące niezawisłości sędziowskiej?

– Działanie sędziego Igora Tulei jest absolutnie podyktowane względami politycznymi. Tutaj nie ma jakiejkolwiek potrzeby zwracania się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Trzeba powiedzieć to jasno, że w Polsce – w jakiejkolwiek toczącej się sprawie nie ma nacisków politycznych, a szczególnie w sytuacjach, kiedy mamy do czynienia z procesem, w którym oskarżeni są zwykli bandyci. Tym bardziej decyzja, której rezultatem jest zawieszenie procesu i de facto spowodowanie, że osoby, wobec których są twarde dowody, będą mogły chodzić na wolności bez zabezpieczenia chociażby w postaci kaucji. To jest skandal i co do tego nie ma wątpliwości. To jest lekceważenie polskiego porządku prawnego, to jest lekceważenie ofiar tych przestępców, a jednocześnie jest to stworzenie zagrożenia dla ludzi, którzy byli poszkodowani działaniem przestępczym oskarżonych. Jednym słowem, trzeba powiedzieć, że sędzia Igor Tuleya po raz kolejny zresztą popisał się – w tym złym znaczeniu.     

Proces będzie mógł zostać wznowiony, kiedy unijny Trybunał Sprawiedliwości wyda orzeczenie. Czy w związku z tym nie mamy tu do czynienia z próbą paraliżu sądowego…?

– Dokładnie tak, bo jeżeli mamy już przypadek wystąpienia z pytaniami prejudycjalnymi ze strony części sędziów Sądu Najwyższego, to możemy powiedzieć, że przykład idzie z góry. Jeśli uznać, że jest działanie zgodne z prawem, to każdy sąd, nawet w najdrobniejszej sprawie – również – tego rodzaju pytania prejudycjalne Trybunału w Luksemburgu będzie mógł kierować. I to rzeczywiście groziłoby paraliżem polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Jak takim działaniom można zapobiec?   

– Uważam, że jedynym sposobem przeciwdziałania jest szybkie doprowadzenie do uzupełnienie składu Sądu Najwyższego, wybór pierwszego prezesa tegoż sądu, porządkowanie sądownictwa powszechnego zgodnie z ustawą o ustroju sądów powszechnych oraz mieć nadzieję, że tego rodzaju przypadki jak przypadek sędziego Igora Tulei w przyszłości nie będą się powtarzały.     

W jakim świetle sędzia Tuleya stawia całe środowisko sędziowskie?

– W przeważającej większości środowisko sędziowskie w Polsce jest racjonalne. Sędziowie znają prawo i zgodnie z tym prawem żyją oraz prowadzą postępowania i nie sądzę, żeby się zarazili nieodpowiedzialnym przykładem postępowania sędziego Tulei. Tym bardziej że cała ta sprawa kompromituje – przede wszystkim – samego sędziego Tuleję. Niezrozumiałe, że w sprawie tak oczywistej ma on tego rodzaju wątpliwości i co więcej, próbuje te wątpliwości rozstrzygać na forum międzynarodowym przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej – zwłaszcza że tak jak już wspomniałem – nie ma ku temu żadnych podstaw praktycznych i prawnych.

Mimo wszystko, czy nie ma zagrożenia, że kolejne grupy będą ten casus wykorzystywać?

– Oczywiście nie można wykluczyć, że sędziowie niechętni reformie wymiaru sprawiedliwości będą dalej – za tym przykładem – próbować obstrukcji procesu zmian w sądownictwie, ale to jest sprzeczne z interesem strony postępowania – chyba że ktoś zechce działać w interesie przestępców i źle byłoby, gdyby polskie sądy działały w taki oto sposób. I to jest pierwsza refleksja. Po drugie, sądzę, że tylko nieliczni podzielą tę – powiedzmy – formę działania czy też protestu ze strony sędziego Igora Tulei. Natomiast większość polskich sędziów będzie postępowała zgodnie z obowiązującym prawem, działając na rzecz sprawiedliwości i sędziowie ci będą wykonywali swoje obowiązki w imieniu i w interesie Rzeczypospolitej, a nie w interesie pospolitych przestępców.

Niezależnie od stanowiska, jakie zajmie Trybunał w Luksemburgu, czy polski rząd powinien respektować jego werdykt?

– Poczekajmy na rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Myślę, że to gremium nie będzie miało tu zbyt wiele roboty, bo pytania, jakie płyną od sędziego Tulei, są absurdalne, a wątpliwości same się nasuwają. Problem polega na tym, że to działanie sędziego Igora Tulei na ileś miesięcy wstrzyma proces ludzi oskarżonych o popełnienie groźnego przestępstwa i to jest – moim zdaniem – największa szkoda, którą powoduje swoim działaniem wspomniany sędzia. Jeśli zaś chodzi o rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, to jestem raczej spokojny, bo tu nie ma jakichkolwiek podstaw do twierdzenia, że praworządność w Polsce jest zagrożona naciskami politycznymi.

Czy sędziowie zasiadający w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie widzą, że są wykorzystywani do rozgrywek politycznych przez część środowiska sędziowskiego w Polsce?

– To, że Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu jest – w tym momencie – wykorzystywany instrumentalnie, to widać gołym okiem. Natomiast gremium to może dać wyraz swego rozsądku nie inaczej jak poprzez rozstrzygnięcia, które nie będą po myśli nadzwyczajnej kasty sędziów i totalnej opozycji w Polsce. To po pierwsze, natomiast po drugie, w sytuacji, kiedy to rozstrzygnięcie Trybunału w Luksemburgu – mam nadzieję – rozwieje wątpliwości sędziego Igora Tulei, to myślę, że również sam zainteresowany powinien być poddany ocenie. Tego rodzaju działanie, tego rodzaju przewlekanie procesu domniemanych gangsterów, osób oskarżonych w sprawach karnych, i to tak ciężkich – moim zdaniem – absolutnie narusza zasady etyki sędziowskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl