logo
logo

Rolnictwo

Zdjęcie: ROTR Spółdzielnia Mleczarska w Rypinie/ Internet

Mleczarnia tonie

Środa, 12 września 2018 (02:39)

Mimo niewielkiej poprawy na rynku mleka znanej w kraju mleczarni z Rypina grozi likwidacja

Rolnicy od miesięcy nie otrzymują pieniędzy za dostarczone do Spółdzielni Mleczarskiej w Rypinie (ROTR) mleko. Pogrążonej w trudnej sytuacji finansowej spółdzielni o blisko stuletniej tradycji brakuje surowca do przerobu i coraz mniej wskazuje na to, że będzie w stanie dalej funkcjonować.

Już przed kilkoma tygodniami do sądu trafiły wnioski zarządu zarówno o ogłoszenie upadłości Spółdzielni Mleczarskiej w Rypinie, jak i o postępowanie sanacyjne. Restrukturyzacja byłaby jednak możliwa, gdyby zgodziła się na nią odpowiednia większość dłużników. Do akcji wkroczył już także komornik, który przeprowadził licytację m.in. wyposażenia części linii produkcyjnej zakładu, mimo że – jak się dowiadujemy – zarząd ROTR uzyskał od sądu decyzję o wstrzymaniu przez komornika działań.

– Nie chcę powiedzieć, że sprawa jest przesądzona, ale sytuacja zabrnęła już bardzo daleko. Kluczowe będzie, co zdecyduje sąd – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Waldemar Murawski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” podregionu rypińskiego. – Jeśli decyzja o licytacji będzie skuteczna, to zakład nie będzie już w stanie dalej nic produkować. W przypadku pozostawienia parku maszynowego taka możliwość pozostaje, tym bardziej że załoga jest w gotowości praktycznie w komplecie. Zakład wciąż zatrudnia około 200 osób – dodaje nasz rozmówca.

Jak zaznacza, do tej pory w spółdzielni nie przeprowadzono zwolnień grupowych. W marcu i lutym zwolniono kilkanaście osób, a w kolejnych miesiącach z pracy odeszły pojedyncze osoby. Pracownicy natomiast pozostają w gotowości do pracy. Wskutek działań komornika, który zdecydował o zablokowaniu kont spółdzielni, są jednak kłopoty z wypłatą wynagrodzeń.

Tragiczna sytuacja finansowa mleczarni ujawniona została przed kilkoma miesiącami – spółdzielnia jest jednak na minusie od 2014 roku. Od lutego-marca rolnicy przestali otrzymywać zapłatę za dostarczone mleko. – Rolnicy, gdy nie dostawali zapłaty, zaczęli przechodzić z dostawami do innych odbiorców. A spółdzielni w Rypinie zaczęło brakować surowca. I od tej pory produkowała, jeśli dostawała zlecenie i surowiec od zewnętrznego kontrahenta – tłumaczy nam Waldemar Murawski.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Artur Kowalski

Nasz Dziennik